Po osiągnięciu w tym tygodniu nowych szczytów, zarówno rynek amerykański, jak i europejski cofnęły się wczoraj. Rozprzestrzenianie się koronawirusa w Japonii i Korei Południowej wydaje się skłaniać do ponownej oceny ryzyka, ponieważ zakłócenia gospodarcze spowodowane przez wirusa mogą być bardziej długotrwałe i wpływowe niż zakładają rynkowe ceny. Istnieje również sprzeczność między rynkami akcji, obligacji, złota i dolara amerykańskiego, które rosną w tym samym czasie. Jest to nietypowy stan rzeczy i wpływa on na rynek, który jest niezwykle niepewny, co do odporności światowej gospodarki, a inwestorzy zabezpieczają się na wszystkich płaszczyznach.

 

Już zaczynamy dostrzegać niepotwierdzone dowody znaczących zakłóceń gospodarczych spowodowanych wirtualnym zamknięciem chińskiej gospodarki w związku z chińskim Nowym Rokiem. Chociaż pojawiły się doniesienia o powrocie niektórych branż do pracy, nadal brakuje im pełnych mocy produkcyjnych i może tak pozostać przez pewien czas. W tym tygodniu gigant technologiczny Apple ostrzegł, że jest bardzo prawdopodobne, że nie osiągnie swoich celów w zakresie przychodów w pierwszym kwartale. Pojawiły się obawy, że ostrzeżenie to może pociągnąć za sobą kolejne w nadchodzących dniach i tygodniach. Wczoraj Międzynarodowe Stowarzyszenie Podróży Lotniczych (IATA) ostrzegło, że globalne podróże lotnicze prawdopodobnie spadną w tym roku po raz pierwszy od 2009 roku, co z kolei wpłynie na linie lotnicze, zyski hoteli w Azji, a także na resztę świata. W Wielkiej Brytanii liczba odwiedzających spadła już dość gwałtownie w Bicester Village, ulubionym miejscu dla chińskich turystów, szczególnie w okresie chińskiego Nowego Roku. Z powodu niechęci do podróży, a także kwarantanny wprowadzanej przez rząd chiński w ciągu ostatnich kilku tygodni, co ograniczało podróże zagraniczne, liczby te nie wrócą szybko do normy. Jest to schemat, który prawdopodobnie powtórzy się na całym świecie, od Londynu, przez Paryż, aż po Hongkong. Mówiło się, że jeśli gospodarka Stanów Zjednoczonych przeziębiłaby się, to tak samo zrobiłaby reszta świata. Podobna sytuacja może się wydarzyć w przypadku Chin. Zakłócenia łańcucha dostaw to jedno, ale załamanie popytu konsumpcyjnego w tak niestabilnym momencie dla światowej gospodarki może być równie szkodliwe.

 

Jeśli chodzi o gospodarkę amerykańską, niewiele jest tam dowodów spowolnienia po wczorajszych tygodniowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych i danych Fed z Filadelfii. Prawdziwy niepokój budzi Europa, gdzie w czwartym kwartale w najnowszych danych odnotowano skurcze zarówno w gospodarce francuskiej, jak i włoskiej, podczas gdy w gospodarce niemieckiej widać stagnację.

 

Dzisiejszy odczyt PMI dla usług i przemysłu z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii może również dostarczyć dalszych dowodów na to, że wybuch koronawirusa znacznie osłabił wszelkie nadzieje na ożywienie działalności gospodarczej w pierwszym kwartale. W szczególności inwestorzy zwrócą uwagę na dane niemieckie, biorąc pod uwagę ekspozycję tego kraju na chińską gospodarkę i fakt, że chiński sektor produkcyjny był mniej zamknięty przez ostatnie 4 tygodnie. Oczekuje się, że dane dotyczące produkcji spadną do 44,8, z 45,3, a odczyt dotyczący usług wyniesie 54. Nie będzie jednak zaskoczeniem, jeśli odczyt okaże się gorszy. Oczekiwania dotyczące PMI dla produkcji i usług z Francji są bardziej zróżnicowane. Dane z sektora usług mogą wykazać poprawę przy oczekiwaniach na poziomie 51,4, natomiast produkcja może wykazać spowolnienie do 50,8. Prognozy te są niepewne, biorąc pod uwagę zakłócenia we francuskiej gospodarce spowodowane trwającymi protestami „gilet jaunes”. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, sytuacja jest nieco bardziej płynna, ponieważ wyklarowanie sytuacji politycznej w grudniu spowodowało duże odbicie aktywności gospodarczej w styczniu w oczekiwaniu na wzrost fiskalny w nadchodzącym marcowym budżecie. Niemniej jednak oczekuje się, że produkcja pozostanie w stagnacji z niewielkim spadkiem z 50 do 49,7, podczas gdy usługi mogą spaść z powrotem do 53,4 z 53,9. Możemy również oczekiwać, że ostatnia deszczowa pogoda odegra rolę w niektórych nadchodzących odczytach, biorąc pod uwagę rozległe powodzie w Wielkiej Brytanii w ostatnich tygodniach. Chociaż sprzedaż akcesoriów związanych z deszczową pogodą prawdopodobnie poszła dobrze, z pewnością nie wystarczy, aby zrównoważyć zakłócenia gospodarcze, które prawdopodobnie były dość znaczne.

 

EURUSD –  wsparcie znajduje się przy luce z kwietnia 2017 r., pomiędzy 1,0730 oraz 1,0780.  Luka ta powstrzymuje na chwilę obecną notowania przed spadkiem w okolice 1,0340. Potrzebne jest wybicie powyżej 1,0880 dla stabilizacji i powrotu w okolice 1,1000.

GBPUSD – kurs może się kierować na 1,2780, po wczorajszym spadku do poziomu 1,2850. Obecnie widzimy silniejsze parcie na spadki i możliwy jest test 200-dniowej MA przy 1,2690. Konieczne jest wybicie powyżej 50-dniowej MA by cena mogła się ustabilizować i skierować na 1,3080.

EURGBP – para powróciła wczoraj w okolice 0,8415, jednak konieczne jest wybicie 200-dniowej MA przy 0,8480 by powstrzymać trwający ruch spadkowy. Kluczowe wsparcie znajduje się przy 0,8280, które jest barierą dla rynku od 2017 r. 

USDJPY – kurs notował wzrosty powyżej 111,80 i zamykając się na szczytach z kwietnia zeszłego roku przy 112,40. To kolejna kluczowa bariera na drodze do 114,80. Wsparcie znajduje się przy  110,20 i poniżej, w okolicy 108,50.

FTSE100 - oczekiwany spadek na otwarcie o 9 punktów do 7,427

DAX - oczekiwany spadek na otwarcie o 3 punkty do 13,661

CAC40 - otwarcie oczekiwane na poziomie 6,062

Poprzedni komentarz>