W dniu dzisiejszym RPP zadecyduje o stopie procentowej. Pomimo szeroko oczekiwanego pozostawienia kosztu pozyskania pieniądza na niezmienionym poziomie 1,5% w przypadku stopy referencyjnej, to i tak komunikat z posiedzenia może być bardzo interesujący. Wzrost cen ropy, oraz dynamiczny wzrost CPI w drugim kwartale 2018 roku powinien zwrócić uwagę decydentów. Do tej pory, prezes Glapiński coraz dalej przesuwał prognozowane podwyżki stóp procentowych, początkowo był to koniec 2018 roku, następnie 2019 rok, a w ostatnich miesiącach mówiono, że do 2020 roku stopa procentowa pozostanie bez zmian. 

 

Takie deklaracje mają na celu wzbudzenie zaufania wśród inwestorów, że koszt potencjalnych kredytów nie wzrośnie zbyt szybko i można pozwolić sobie na wzmożone inwestycje. Czy jednak rzeczywiście tak długo RPP będzie mogła zwlekać z podwyżką stóp? Na to pytanie jest za wcześnie, aby sensownie odpowiedzieć. Miara CPI wciąż jest poniżej celu inflacyjnego, który znajduje się na poziomie 2,5%, a doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że w początkowym stadium poziom ten może być przestrzelony do górnych widełek na 3,5%. Co więcej cel inflacyjny to miara średnioterminowa, zatem NBP patrzy na średnią inflację z kilku miesięcy, a nie jeden wystrzał. 

 

Z drugiej jednak strony, polityka NBP jest bardzo mocno związana z polityką EBC. A tutaj najświeższe informacje poznamy dopiero w czwartek, kiedy zostanie opublikowane oświadczenie z ostatniego posiedzenia. W Strefie Euro inflacja jest zbliżona do tej obserwowanej w Polsce, a dodatkowo EBC ma jeszcze prowadzony program skupu aktywów, od któ rego powinien zacząć normalizację polityki pieniężnej. Reasumując, prawdopodobnie dzisiejsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie przyniesie nic nowego, poza projekcjami inflacji, produktu krajowego i innych danych makroekonomiczny. Warto jednak zwrócić uwagę na retorykę prezesa NBP oraz przewodniczącego RPP, pana Glapińskiego. Bardziej jastrzębi ton niż dotychczas, może być wstępem do długofalowej zmiany kierunku.

 

Dla Polski niestety nie są wciąż sprzyjające warunki międzynarodowe. USA zdecydowało o wprowadzeniu kolejnej transzy ceł, jako konsekwencję kroku Chin. Teraz import objęty cłami ma sięgnąć 200 mld dolarów. Działanie takie mogą doprowadzić do zwiększonej dynamiki inflacji w USA, która i tak jest bardzo wysoka. Za maj wzrost cen r/r wyniósł 2,8%, za czerwiec prognozuje się, że wyniesie on 2,9%. Te dane poznamy jutro, dziś natomiast czekają nas informacje na temat PPI, które ma wzrosnąć do poziomu 3,2% r/r (miesiąc temu było to 3,1%). 

 

USDPLN systematycznie spada po osiągnięciu poziomu 3,8000. Przebicie wsparcia na 3,7100 dodatkowo wspiera presję podażową, poziom ten jest teraz testowany od dołu. Wsparcia znajdują się na 3,6800 - 3,6700, a następnie na 3,6400. Opory na ten moment ulokowane są na 3,7300 oraz wspomnianym wcześniej 3,8000.

 

EURPLN osiągnięcie 4,4000 doprowadziło do realizacji zysków. Kurs wczoraj przebił wsparcie na  na 4,3300 - 4,3200 i dziś testuje je od dołu. Kolejne wsparcie znajduje się na 4,2800. Opory są aktualnie na 4,3700 oraz 4,4000.

 

GBPPLN kurs nie jest w stanie wybić ponad 5 zł, jeżeli jednak by się to udało, to kolejnymi oporami są 5,0600 i 5,0900. Wczoraj cena wybiła wsparcie na poziomie 4,8900 w dół i dziś testuje je od dołu. Kolejne znajdują się na 4,8650 oraz 4,8300.

 

CHFPLN najbliższy opór znajduje się na poziomie 3,8000, wybicie w górę otworzy drogę do 3,8400 oraz dalej do 3,9000. Spadki poniżej 3,7300 zwiększają jednak presję podażową. Najbliższe wsparcie jest na 3,6900. Opory są aktualnie na 3,7400 oraz 3,8000.

Poprzedni artykuł>