Największy wpływ na rynki mają nadal wypowiedzi amerykańskiego prezydenta dotyczące eskalacji konfliktu handlowego. Temu „elementowi układanki” inwestorzy poświęcają najwięcej uwagi w krótkim terminie. Aktualnie oczekuje się poprawy w tym względzie i inwestorzy kupują akcje. Pytanie, czy uda się utrzymać dobry nastrój do końca warszawskiej sesji.

 

Z dnia na dzień najwięcej „miesza” Donald Trump. Jego wypowiedzi o cłach na chińskie towary targają notowaniami na rynkach, od koloru zielonego po czerwony. Trudno uznać zachowanie prezydenta USA za odpowiedzialne, ponieważ na takiej dezinformacji inwestorzy tracą pieniądze. Tym razem po zakończeniu sesji na rynki spłynęły doniesienia, że zarówno strona amerykańska, jak i chińska, szukają rozwiązania aktualnego kryzysu. To spotkało się z momentalnym odbiciem amerykańskich kontraktów. Zapobiegło też przecenie w Japonii, gdzie indeks znowu zyskał i oddalił się od wsparcia będącego szczytem ruchu z 2015 r. Sytuacja w Japonii wygląda zresztą coraz korzystniej.

 

Początek dnia może być bardzo optymistyczny. Po wczorajszej sesji na Wall Street, która mogła wprawić inwestorów w spore zakłopotanie, a przede wszystkim w drugiej połowie wyrzucić ich z pozycji na wzrost, dzisiaj od rana kontrakty terminowe są już na maksymalnych poziomach z wczoraj. To będzie ważne dla pierwszych godzin handlu na GPW, gdzie w piątek został definitywnie przebity trend spadkowy rysowany od początku lutowej wyprzedaży. Byki zyskują więc coraz więcej. Na dzisiaj najważniejszy poziom do zdobycia na zamknięcie sesji to 2300 pkt. na WIG20. Optymizm w Warszawie rośnie powoli, aczkolwiek daleko jest jeszcze do istotnego uderzenia popytu. Nadzieje nadal można wiązać z siłą złotego, który podczas ostatnich zawirowań był ostoją spokoju.

 

Optymizm powoli udziela się inwestorom indywidualnym. Z chwilą przebicia trendu spadkowego na WIG20 najskuteczniejsi inwestorzy w CMC Markets działający na polskim rynku poprzez kontrakty CFD Poland20 utrzymali, a nawet zwiększyli swoje długie pozycje. Aktualnie 76% z nich ma otwarte pozycje na wzrost.

 

Szukając impulsów po stronie odczytów danych ekonomicznych, warto zwrócić uwagę na fakt, że o godz. 8:00 poznaliśmy poziom inflacji konsumenckiej w Norwegii. Zgodnie z obserwowanym ostatnio na całym świecie trendem, wskaźnik CPI był niższy od oczekiwań, a jego roczna wartość wyniosła 2,2%. Tego typu dane pomagają rynkom. Potwierdzają, że presja inflacyjna znacznie osłabła i to de facto samoistnie, to znaczy zanim banki centralne na całym świecie na dobre rozpoczęły podnoszenie stóp procentowych.

 

Spośród danych makro warto dziś zwrócić uwagę na te napływające z zagranicy. Najważniejsze poznamy między 14:15 a 16:00. W pierwszej kolejności będą to rozpoczęte budowy domów w Kanadzie, gdzie oczekuje się wartości 218 tys. r/r. O 14:30 poznamy kilka danych inflacyjnych dotyczących cen producentów w USA. O 14:55 pojawią się parametry sprzedaży detalicznej w USA mierzone indeksem Redbook, a na koniec o 16:00 poznamy dane o zapasach amerykańskich hurtowników.