Ostatnie spadki potwierdzają scenariusz możliwej, poważniejszej korekty cen akcji na GPW, mimo siły złotego. Dziś oczy inwestorów ponownie będą zwrócone na giełdy zagraniczne, które będą nadawały ton notowaniom.

Najważniejszy dla inwestorów na GPW jest fakt, że prowadzony od połowy listopada trend wzrostowy został przełamany. Można więc już definitywnie przyznać, że weszliśmy w korektę. Pozostaje pytanie, jak głęboka ona będzie lub jak długo pozostaniemy w trendzie horyzontalnym. Aby uniknąć głębszej przeceny, kluczowe jest utrzymanie przez WIG20 strefy wsparcia pomiędzy 2167 a 2200 pkt. Trwałe zejście poniżej tych poziomów może prowadzić indeks niżej aż o kolejne 10%.

Nadzieja kupujących na jak najszybszą stabilizację notowań, i tym samym wejście w dość płaską korektę lub nawet jej zakończenie, związana jest ze znaczną siłą złotego. Wszystkie główne waluty w relacji do złotego mocno tracą, a indeks PLN przebił opory i wyraźnie zaakcentował hossę. Inwestorzy w Warszawie liczą więc, że napływ środków do funduszy rynków wschodzących będzie miał odzwierciedlenie również w popycie na GPW. Niestety, analizując udział Polski w portfelach rynków wschodzących, widać, że przez ostatnie lata straciliśmy w nich silną pozycję i do polskich aktywów trafia zaledwie ułamek tego kapitału. Szkoda, ponieważ rynki wschodzące są klasą aktywów, która w tym roku przynosiła światowym inwestorom najwyższe stopy zwrotu.

Tak jak w ostatnich dniach, tak i dzisiaj nie można liczyć na „niezależność” GPW i siłę w stosunku do zachodnich indeksów. Inwestorzy będą dokładnie śledzili dzisiaj ruchy niemieckiego DAX i kontraktów terminowych na S& P500. Indeks Dow Jones zamknął dzień na minusie po raz ósmy z rzędu, co jest najgorszym wynikiem od 2011 r., ale mimo to udało mu się dość znacznie odbić od wczorajszego minimum. Czy w wyniku porażki związanej z reformą Obamacare inwestorzy uznali, że Donald Trump włoży dużo większy wysiłek w opracowywanie i wdrażanie zmian fiskalnych? Takie spojrzenie inwestorów wydaje się być nadinterpretacją, szczególnie patrząc na to, jak politycy są podzieleni w kwestii zmian w podatkach. Podział ten jest dużo większy niż w kwestii reformy Obamacare.

Wczorajsze odbicie od dna na Wall Street jest prawdopodobnie efektem powrotu części inwestorów na rynek na koniec miesiąca i kwartału. Po czterech miesiącach wzrostów na parkietach widać pierwsze oznaki skromnej realizacji zysków, a nieudana reforma służby zdrowia była jedynie iskrą, która tę realizację rozpoczęła. Wprawdzie obecnie wiele mówi się o spadkach, jednak trzeba zauważyć, że rynek dalej pozostaje około 10% wyżej niż w momencie wybrania Trumpa na prezydenta USA. Rynki wciąż wyceniają obietnicę programów stymulacyjnych, jednak nikt nie wie, kiedy takowe mogą zostać wprowadzone.

Dziś uwaga inwestorów może być skupiona ponownie na USA, gdzie publikowane będą m.in. dane dotyczące zaufania konsumentów w marcu. Te odczyty mogą wpływać na notowania w drugiej połowie dnia. Tymczasem na początku dnia polskie akcje powinny odbić, w ślad za notowaniami w USA i Japonii.

Łukasz Wardyn, dyrektor – Europa Wschodnia, CMC Markets