Dziś na GPW może być nerwowo. Jutro warszawski parkiet będzie zamknięty, podczas gdy na światowych rynkach dzieje się wiele. Inwestorzy czekają w tym tygodniu na rozstrzygnięcia w sprawie wyboru nowego szefa Fed, reformy podatkowej w USA, a także na doniesienia z banków centralnych. WIG20 pozostaje w hossie, ale inwestorów może martwić gorsza kondycja indeksów mWIG40 i sWIG80.

 

Udało się powstrzymać spadki WIG20 i, co ważne, przy znacznie wyższych obrotach wyraźnie odbić od poziomu 2452 pkt. Dzisiaj kluczowe będzie utrzymanie wczorajszych poziomów na akcjach GPW. Zejście poniżej 2500 pkt. w trakcie sesji może być odczytane negatywnie i sprowokować wyprzedaż, szczególnie gdyby kondycja europejskich rynków się pogorszyła. Inwestorzy mają prawo być nerwowi. Jutro w Warszawie jest dzień bez sesji, podczas gdy na światowych rynkach akcji wiele się dzieje i czwartkowy poranek może przynieść zaskoczenie w postaci istotnej luki cenowej na otwarcie.

 

Najważniejsze jednak, że WIG20 pozostaje powyżej dominującego trendu wzrostowego. Najskuteczniejsi inwestorzy aktywni na polskim rynku poprzez kontrakty CFD Poland20 dostępne na platformie transakcyjnej CMC Markets aż w 85% pozostawili na noc otwarte pozycje na wzrost. Pomimo, że hossa na GPW ewidentnie spowolniła, to jednak inwestorzy widząc dobre nastroje na Zachodzie nie przewidują spadków w Warszawie.

 

Patrząc bardziej długoterminowo, widać, że podczas gdy WIG20 utrzymuje się w hossie, na mWIG40 i sWIG80 nie ma chęci kupna. To problem, który ma swoje podłoże głównie w rosnących kosztach działalności tych spółek. W tym elemencie dobitnie widać inflację powodującą zwyżkę cen materiałów i kosztów pracy. Szczególnie małe spółki, chcąc pozostawić ceny swoich produktów i usług na tym samym poziomie, były zmuszone do zmniejszania marży. W efekcie sWIG80 od kwietniowego szczytu stale spadał, praktycznie niwelując cały wzrost od grudnia. Od czterech sesji jesteśmy świadkami odbicia, które może jeszcze potrwać. Na razie trudno to uznać za inną reakcję rynku niż tzw. „odbicie zdechłego kota”. Przecież fundamentalne problemy pozostaną, a należy pamiętać, że nadal jesteśmy w środowisku najniższych stóp procentowych. Co się stanie, gdy te zaczną rosnąć i oprócz wzrostu kosztów przyjdzie płacić więcej za obsługę długu? 

 

W tym kontekście warto wspomnieć, że rynek nie oczekuje zmian wysokości stóp procentowych w USA w tym tygodniu. Żyć będzie jednak posiedzeniem Fed, wydanymi komunikatami i wyznaczeniem kandydata na nowego szefa Fed przez prezydenta USA.

 

Dzisiaj nie napłyną istotne publikacje z kraju, ale na notowania mogą wpływać odczyty z zagranicy. O godz. 11:00 poznamy inflację w Strefie euro. Oczekuje się wzrostu na poziomie 1,5% r/r, a jego ewentualne przekroczenie będzie odebrane przez rynki negatywnie. Jednocześnie opublikowana zostanie stopa bezrobocia (prognozowana na 9%). O tej samem godzinie poznamy inflację we Włoszech. W kraju będącym w tarapatach gospodarczych oczekuje się wartości 1,3%. O 13:30 podany zostanie miesięczny PKB w Kanadzie (oczekiwany  wzrost o 0,1%), a o 15:00 rynek oczekuje poprawy nastrojów wśród amerykańskich konsumentów (prognozowany poziom 121).