Prognozy ekonomiczne MFW mogą paradoksalnie zwiastować szansę dla gospodarek rozwijających się, sprzyjając wycenom akcji z rynków wchodzących. Dziś notowaniom na GPW może jednak ciążyć negatywny wydźwięk sesji w Azji, który zniwelował znaczenie ostatnich szczytów na parkietach w Niemczech i we Francji.

 

Brak aktywności inwestorów z USA w związku z tamtejszym Dniem Martina Luthera Kinga dał się wczoraj odczuć na wszystkich rynkach, w tym na GPW. Zmienność cen była minimalna, a większość indeksów zakończyła sesję na poziomach zbliżonych do tych z piątku. Przy ograniczonej płynności udało się jednak wyznaczyć nowy szczyt na niemieckim DAX, który zakończył sesję 0,17% na plusie i znajduje się na poziomie najwyższym od dwóch lat, tuż pod historycznym maksimum 13600 pkt. Nieco gorzej radził sobie francuski CAC40, jednak tu sytuacja techniczna przedstawia się inaczej – indeks osiągnął w piątek 13-letni szczyt, co naturalnie rodzi chęć realizacji zysków. W efekcie indeks stracił 0,36%, co patrząc na okoliczności jest tylko niewielką korektą.

 

WIG20 zyskał wczoraj 0,1%, przy obrotach rzędu 540 mln zł i zaledwie 10-punktowym zakresie ruchów. Dziś można spodziewać się większej zmienności cen, za sprawą kilku czynników. Przede wszystkim rynki w Europie mogą reagować na dzisiejsze spadki w Azji. Po nie będącej zaskoczeniem decyzji Banku Japonii o utrzymaniu polityki monetarnej na niezmienionym poziomie, indeks Nikkei225 „zanurkował” 0,91%. Spadkiem o 1,4% zakończyła się również sesja w Szanghaju. Niekwestionowanym, negatywnym liderem dzisiejszej sesji był jednak indeks Hang-Seng. Stracił on aż 2 7%, za sprawą decyzji agencji ratingowej Moody’s, która obniżyła rating Hong-Kongu do poziomu Aa2, z perspektywą negatywną. „Czerwona” sesja azjatycka może utrudnić dziś kontynuację ruchu wzrostowego na głównych indeksach w Europie, tym bardziej, że pozycje inwestorów przeprowadzających transakcje poprzez platformę CMC Markets  wskazują na ich bardzo „niedźwiedzie” nastawienie. 68% wartości ich pozycji na kontraktach CFD na indeks DAX stanowią te nastawione na spadek, a w przypadku CAC40 współczynnik ten wynosi 55%, podobnie jak dla brytyjskiego indeksu FTSE100.

 

Jednak pesymistyczne nastawienie do tych rynków wynika przede wszystkim z sytuacji technicznej i niekoniecznie musi przełożyć się na GPW. Publikowane dziś o godz. 10:00 dane z polskiego rynku pracy nie wpłyną znacząco na rynek. Mogą być jednak przedmiotem obserwacji inwestorów z zagranicy, zwłaszcza w kontekście najnowszych prognoz ekonomicznych, opublikowanych wczoraj przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Perspektywy dla globalnej gospodarki zostały wprawdzie obniżone, co może budzić obawy inwestorów, jednak różnica pomiędzy prognozami wzrostu dla gospodarek rozwiniętych i wschodzących jest na tyle duża, że może zachęcać do zwrócenia większej uwagi na te drugie. Tym bardziej, że spółki z giełd krajów rozwijających się mogą wydawać się niedowartościowane na tle rynków zachodnich. Patrząc ponownie przez pryzmat pozycji inwestorów na platformie CMC Markets widać zupełnie inny obraz rynku: 83% z nich posiada obecnie otwarte pozycje wzrostowe na kontraktach CFD na spółki WIG20. Z perspektywy analizy technicznej kluczowym poziomem jest obecnie opór przy 2200 pkt. Do jego przełamania może być potrzebny większy poziom optymizmu na globalnych rynkach, nie można jednak wykluczyć, że nastroje w ciągu dnia ulegną znacznej poprawie.

 

Wśród danych, które mogą dziś zwrócić większą uwagę inwestorów zagranicznych, znajdą się publikacje z brytyjskiego rynku pracy oraz indeks zaufania Instytutu ZEW. Nastroje w niemieckim biznesie wykazuję tendencję spadkową od początku 2018 r., zatem potwierdzenie, że odbiły one od dna, mogłoby pomóc rynkowi.

 

Poprzedni artykuł >