Dzisiaj początek notowań może być nerwowy z uwagi na słabość japońskiej giełdy. Później rynki powinny zająć się wynikami inflacji. Dopiero koniec dnia Wall Street da odpowiedź, czy w USA wchodzimy w fazę poważnej korekty. „Papierkiem lakmusowym” siły GPW może być też indeks złotego.

Po weekendzie rynki zareagowały dalszą wyprzedażą na dekret prezydenta Trumpa dotyczący zakazu przyjazdu dla obywateli kilku krajów. Był to idealny powód do korekty i realizacji niemałych zysków, jednak ekonomiczne przesłanki samego dekretu nie powinny mieć większego wpływu na amerykańską i światową gospodarkę. Inwestorzy bardziej zaczęli obawiać się o konsekwencję prezydenta, a w szczególności ewentualne decyzje dotyczące polityki handlowej z Chinami czy Rezerwy Federalnej. Z drugiej strony jeżeli Donald Trump będzie szybko wprowadzał w życie swoje obietnice wyborcze, to inwestorzy powinni z optymizmem patrzeć na potencjalne inwestycje infrastrukturalne w USA.

Na razie wczorajszy ruch cen można po prostu podsumować jako mocną korektę poprzednich dużych wzrostów. Dzisiaj trzeba zachować ostrożność, gdyby indeksy w USA zamknęły się poniżej wczorajszego minimum. Wtedy byłby to pierwszy, poważniejszy sygnał sprzedaży.

Z punktu widzenia wykresu podobna sytuacja jest na WIG20 i WIG. Widać, że wielu inwestorów zamyka zyskowne pozycje. Kluczowym poziomem dla WIG20 jest dzisiaj 2040 pkt. Powinien zostać utrzymany na koniec notowań. W przeciwnym wypadku byki mogą spanikować. Podobne poziomy wsparcia na WIG są dzisiaj relatywnie daleko. Najskuteczniejsi inwestorzy w CMC Markets, zaangażowani w kontrakty CFD Poland20, nadal utrzymują pozycje na zwyżki polskich akcji „blue chips”: 79% z nich zostawiło takie pozycje na noc.

Bardzo nietypowo zachowuje się złoty i to może być kluczowe dla potwierdzenia sygnału o zmianie trendu na spadkowy na GPW. Dla obiektywnej analizy warto obserwować indeks PLN. Widać, że złoty regularnie się wzmacnia, ale ruch ten jest powolny i niepewny. Jest to dość nietypowe dla indeksu złotego. Gdyby PLN zaczął poważnie słabnąć, byłoby to poważne ostrzeżenie dla naszej giełdy.

Wczoraj bez większego echa przeszły dane dotyczące inflacji CPI w Niemczech. Wzrost 1,9% po 1,5% potwierdza, że inflacja nadciąga, a wraz z nią mogą nadejść podwyżki stóp procentowych. Dzisiaj oczekuje się odczytu inflacji konsumenckiej w Unii na poziomie 1,5%, po wzroście z 1,1% i 0,6% odpowiednio w grudniu i listopadzie. W Hiszpanii rynek widzi inflację nawet na poziomie 2,4%. Będzie ona tematem, który dla inwestorów powinien być coraz ważniejszy. Dzisiaj interesujące będą też dane dotyczące PKB w kraju, jak i zaufania konsumentów w USA.

Łukasz Wardyn, dyrektor – Europa Wschodnia, CMC Markets