Czy na rynku kryptowalut mamy do czynienia ze standardową grą popytu i podaży, czy jednak cena jest stricte spekulacyjna? To jest ciekawe pytanie, zwłaszcza w kontekście ostatnich spadków na tym rynku. 

 

Zważywszy, że w obiegu ma być docelowo określona liczba Bitcoinów, na tym przykładzie się skupimy, ponieważ nie wszystkie kryptowaluty są wykopywane, a sam Bitcoin stanowi ponad 60% wartości rynkowej wszystkich kryptowalut, to ktoś musi te Bitcoiny dostarczyć. Problem jest taki, że wykopywanie kolejnych BTC jest coraz bardziej energochłonne. Przy rosnących cenach energii (nie tylko w Polsce taka sytuacja ma miejsce, ale także w Chinach czy Norwegii) oraz jednoczesnym spadku ceny BTC, kopanie staje się mało opłacalne lub wręcz nierentowne. Kopalnie albo wstrzymują rozwój (nie podłączają kolejnych kart graficznych lub procesorów do sieci), albo wręcz całkowicie wyłączają kopalnię w oczekiwaniu na lepsze czasy. 

 

Te, które nie zareagują na czas mogą skończyć jak kopalnia Giga Watt w USA, która ogłosiła bankructwo pozostawiając po sobie miliony długu. Aktywa spółki to podobno zaledwie 50 tys. dolarów. Dość naturalnym cyklem gospodarczym jest to, że po fali euforii i rozwoju, następuje okres bessy i stagnacji, a następnie paniki. Ten okres służy eliminacji słabszych firm, źle zarządzanych. Nie inaczej jest w przypadku szeroko rozumianego rynku kryptowalut. Firmy, które mają słaby model biznesowy, w dużej mierze wyeksponowany na ryzyko kursowe, będą musiały upaść. Na ich miejsce powstaną nowe, lepiej przemyślane. 

 

To jednak prowadzi do głównego pytania, czy fakt zamykania lub upadania kopalń doprowadzi do zmniejszonej podaży kryptowalut? Nie od dziś wiadomo, że jedną ze stron podażowych są właśnie górnicy, którzy muszą opłacić rachunki za prąd. Wydobyte kryptowaluty sprzedawane są na rynku, co dołuję cenę. Im groszy okres na rynku, tym szybciej są upłynniane aktywa i to powoduje lawinową wyprzedaż, którą obserwujemy od dwóch tygodni. Prognozowanie jej zakończenia jest raczej bezcelowe, jednak wydaje się rozsądnym stwierdzenie, że gdzieś dno się musi znaleźć, ponieważ w pewnym momencie zwyczajnie nikt nie będzie już sprzedawał kryptowalut. Górnicy zaprzestaną wydobycia, inwestorzy posiadający kryptowalut nie będą widzieli sensu w ich sprzedaży. A to prowadzi do kolejnego pytania, skąd miałby pojawić się popyt?

 

Pytanie to jest zdecydowanie trudniejsze. Za każdym razem, gdy kryptowaluty spadają rodzi się wątpliwość, czy są one komukolwiek potrzebne. Pomimo wielu pozytywnych informacji odnośnie zastosowania technologii blockchain, to jednak są one w oderwaniu od samych kryptowalut. Waluty cyfrowe jako takie będą miały wartość tylko wtedy, kiedy ułatwią życie (przyspieszą transakcje, obniżą koszty, dadzą większe bezpieczeństwo itd) względem tradycyjnych płatności. Przykładem jednak tego, że bessa na kryptowalutach jest ograniczona do walut "kopanych" jest Ripple. Wszystkie tokeny zostały "wydobyte" w momencie powołania kryptowaluty, której celem jest obsługa transakcji międzynarodowych. Ostatnie sukcesy w obniżeniu czasu i kosztu realizacji transakcji doprowadziły do wybicia we wrześniu o ponad 100%. Aktualnie kurs ponownie znajduje się w okolicach cen notowanych we wrześniu, jednak brakuje podaży, która mogłaby doprowadzić do spadków poniżej minimów z połowy roku. Ze względu na brak podaży kryptowaluty, nie ma także jej panicznej wyprzedaży. 

 

Co zatem z popytem na szerokim rynku kryptowalut? Może on się pojawić od strony instytucji finansowych, które w celu zabezpieczenia operacji na tym rynku potrzebują być posiadaczem pewnej puli kryptowalut. Ostatnio głośno było o szwajcarskim ETP, czyli exchange traded product, który dawałby posiadaczowi ekspozycję na rynek kryptowalut, jednak bez kupowania ich bezpośrednio. Nie mniej jednak, do zabezpieczenia rozliczeń, kryptowaluty będą musiały być zakupione przez wystawcę tych produktów. Wciąż czeka się na bardziej lubiane (dzięki regulacji i nadzorowi) ETFy na kryptowaluty, które wciąż nie mogą doczekać się legalizacji przez SEC. 

 

Bitcoin dotarł do wskazanego wsparcia na 3500 USD. Aktualnie kurs próbuje rosnąć, jednak, aby powrócił trend wzrostowy potrzeba wybicia poziomu 4600 USD. Wtedy otworzy się droga do testu 5800 USD od dołu. 

 

Ethereum cena zatrzymała się na wskazanych wsparciu na poziomie 100 USD, pojawia się popyt, który jeżeli doprowadzi do wybicia oporu na 134 USD to pozwoli na odwrócenie trendu na wzrostowy. 

 

Bitcoin Cash kurs po mocnej przecenie ustabilizował się w okolicach 170 USD. Opór najbliższy jest na 217 USD, a bariera kluczowa z punktu widzenia trendu spadkowego jest na 300 USD. Dopiero jej wybicie otworzy drogę do dalszych wzrostów.

 

Litecoin do większych wzrostów potrzebuje wybicia powyżej 34 USD. Otworzy sobie wtedy drogę do poziomów w okolicach 40 USD. 

 

Ripple to jedna z niewielu kryptowalut, któ ra nie poddała się presji spadkowej. We wrześniu załamał trend spadkowy, dopóki kurs znajduje się powyżej 0,25 USD to można oczekiwać dalszych wzrostów. Wsparcia znajdują się na 0,30 USD, a opory w okolicy 0,40 oraz 0,50 oraz 0,558 USD. 

 

Poprzedni artykuł>