crude oil

Mijający tydzień był bardzo dziwny na rynkach. Indeksy akcyjne - FTSE100 i FTSE250 - notowały nowe rekordowe maksima, natomiast cała reszta rynku miała problemy by osiągnąć jakiekolwiek wzrosty i to mimo wielu odczytów gospodarczych pokazujących poprawę sytuacji ekonomicznej w Europie.

Na spotkaniu krajów OPEC zdecydowano się na przedłużenie porozumienia o zmniejszeniu produkcji o 9 miesięcy, do marca 2018 roku. Spełniło to oczekiwania rynków, lecz mimo to spowodowało gwałtowny spadek ceny ropy naftowej. Nie powinno to być jednak zaskoczeniem, ponieważ cały wzrost cen ropy naftowej w tym miesiącu był zbudowany na oczekiwaniach względem tego porozumienia i po jego podpisaniu zaczęto realizować zyski.

Fakt, że OPEC zdecydował jedynie dorównać oczekiwaniom rynkowym świadczy o tym, jak bardzo nie chce oddać swojej części rynku ropy nie tylko amerykańskim producentom, ale również innym krajom, które nie podpisywały porozumienia, jak Nigeria i Libia, których maksymalna produkcja równa się 6,7% produkcji krajów OPEC.

Nawet Irak, którego wydobycie stanowi 13,8% łącznej produkcji, początkowo sprzeciwiający się limitom produkcji, ostatecznie przystał na propozycję. Jednak Irak już przy poprzedniej umowie swobodnie przekraczał limity produkcji każdego miesiąca o tyle, by móc osiągnąć wystarczający dochód potrzeby na sfinansowanie walki z tak zwanym Państwem Islamskim.

Trudno, aby w takiej sytuacji kogokolwiek dziwił fakt, że światowe zapasy ropy utrzymują się cały czas na wysokim poziomie, a krajom OPEC nie udaje się ich obniżyć. By tego dokonać, liderzy OPEC musieliby podpisać porozumienie przekraczające oczekiwania rynków, a tego nie byli w stanie dokonać

Amerykańskie indeksy kompensowały spadki w cenie ropy naftowej wzrostami w sektorze technologicznym, który przyczynił się do osiągnięcia przez S&P500 i Nasdaq nowych rekordowych maksimów. S&P500 w końcu był w stanie ustabilizować swoją pozycję powyżej poziomu 2 400.

Głównymi prowodyrami wzrostów były Facebook, Apple, Amazon, Netflix i Google. Wszystkie spółki osiągnęły od początku roku dwucyfrowe zyski, i nic nie wskazuje na to, by trend ten miał się zmienić. Przy zmienności rynku na najniższym poziomie od wielu lat, powinno to być powodem obaw, szczególnie, że amerykańska gospodarka wydaje się zwalniać.

Większym powodem do zmartwień jest jednak fakt, że inwestorzy ignorują ten fakt i ślepo wierzą, że spowolnienie obserwowane w pierwszym kwartale jest przejściowe podczas gdy odczyty makroekonomiczne temu przeczą.

Publikacje gospodarcze w tym tygodniu nie były zbyt dobre, choć wciąż będą postrzegane jako poprawa w stosunku do pierwszego kwartału. Jednak próżno szukać dowodów na dalszy wzrost presji inflacyjnej.

Dzisiejszy odczyt rewizji poziomu PKB za pierwszy kwartał dla Stanów Zjednoczonych ma pokazać małą poprawę po niespodziewanie słabym odczycie na poziomie 0,7% sprzed kilku tygodni. Jednak dalej ma być to poprawa jedynie do 0,9% i to nie do końca pewna, ze względu na słabe wyniki wydatków konsumenckich.

Dobra trwałego użytku są w ostatnich miesiącach na słabej pozycji. Nie notowały żadnego wzrostu w pierwszym kwartale. W kwietniu prognozuje się lekki wzrost do około 0,4%.

Również funt miał ciężki tydzień, spadając w nocy. Spadek spowodowany był najnowszym sondażem wyborczym, który wskazuje na dalszy spadek przewagi partii May nad Partią Pracy. Dodatkowym ciężarem dla funta są słabsze od spodziewanych dane gospodarcze i silniejsze euro.

Dziś odbędzie się spotkanie krajów G7 na Sycylii, którego tematem będzie protekcjonizm na rynku, zmiany klimatyczne, Rosja oraz kryzys migracyjny.

 

EURUSD - euro przez ostatnie dni nie było w stanie przebić się przez 1,1270, co zwiększa szanse na spadki w stronę 1,1020. Kluczowy poziom oporu znajduje się na listopadowych maksimach na 1,1300.

GBPUSD - funt dalej nie potrafi się przebić przez 1,3040 co zwiększa prawdopodobieństwo spadków w stronę 1,2840. Wzrost powyżej 1,3050 stawiałby za kolejny cel 1,3320. Ruch poniżej 1,2750 oznaczałby spadek w okolice 1,2600.

EURGBP - euro jest na dobrej drodze do ruchów w stronę poziomu oporu na 0,8700 i dalej w stronę 0,8720. 200-dniowa średnia dzienna krocząca w okolicach 0,8600 powinna działać jako poziom wsparcia. Spadek poniżej tego poziomu otwiera drogę do dalszych ruchów w dół w stronę 0,8540 i 50-dniowej średniej dziennej kroczącej.

USDJPY - poziom 112,40 jest kolejny poziomem oporu. W przypadku przebicia się przez ten poziom, kolejnym celem jest 114,00. Natomiast jeżeli dolarowi nie uda się przebić przez 112,40, to bardzo prawdopodobny jest spadek w stronę 110,20.

FTSE100 – spodziewane otwarcie bez zmian na 7 517

DAX - spodziewany spadek na otwarcie o 5 punktów do 12 616

CAC40 - spodziewany spadek na otwarcie o 7 punktów do 5 330