Wczorajsza sesja przyniosła dość nieoczekiwany obrót sprawy, po początkowej wyprzedaży dolara i giełd, ostatecznie EURUSD zamknął się poniżej psychologicznej bariery na poziomie 1,2000, a giełdy w USA odrobiły wszystkie straty. W ślad za tymi wahaniami szedł polski złoty, który na wykresie dziennym sugeruje początek korekty. 

 

Nie ma póki co żadnych informacji, które zmieniałyby obraz długoterminowy polskiej gospodarki, zatem aktualne osłabienie polskiego złotego należy traktować jako korektę. Dane, które mogą ją pogłębić podane zostaną już jutro. Na godz. 10:00 zaplanowano odczyty finalnego PKB za II kwartał, następnie o 11:00 wstępną wartość inflacji w Strefie Euro oraz o 14:00 wstępną inflację z Polski za sierpień. Gdyby okazało się, że inflacja w Polsce rośnie wolniej niż zakładane 1,8% r/r, może to napędzić wyprzedaż. Dodatkowo znając silną zależność między ceną euro a polskim złotym, także wspomniana inflacja ze Strefy Euro będzie miała wymierny wpływ na notowania. Oczekuje się wzrostu CPI na poziomie 1,4% r/r. 

 

Po wczorajszych spadkach, straty odrabia GPW, na którym najsilniej rośnie górnictwo. JSW rośnie dziś o 4%, dobrze zachowuje się też KGHM, który wczoraj już przed końcem pokazał, że popyt nie odpuszcza. Godne uwagi są też akcje Lotosu, głównie przez to, że w ciągu dwóch tygodni cena akcji wzrosła o 20%, a aktualnie inwestorzy walczą z ważnym oporem na 59 - 60 zł. Pokonanie tej bariery otworzy przed Lotosem perspektywy nowych historycznych szczytów. Zadyszki dostały też akcje PKN Orlen, które znajdują się na oporze wynikającym z poprzednich szczytów na 120 zł. Analogicznie jak na Lotosie, tutaj także wybicie oporu doprowadzi do wzrostów na nowe szczyty. Dobrze radzi sobie też LPP po dobrych wynikach i rośnie dziś o 1%, notując piątą sesję z rzędu na plus. 

 

W trendach spadkowych trwają spółki z branży przetworów mięsnych, dodatkowo Ukraina rozszerzyła embargo na wieprzowinę, po tym jak wciąż w Polsce swoje plony zbiera wirus ASF (afrykański pomór świń). Na razie na próżno szukać odwrócenia tendencji spadkowej naszych rodzimych firm. 

 

USDPLN walczył od początku tygodnia z ważną strefą wsparcia na 3,5340 - 3,5550 i ostatecznie wczorajsze wahania doprowadziły do odbicia od niej. Jeszcze jest za wcześnie, aby mówić o silnych wzrostach, jednak wejście ceny ponad 3,5700, czyli maksimum tego tygodnia, pozwoli na wzrosty do 3,6100. Kolejny opór znajduje się na poziomie 3,6600 i jest to kluczowy punkt z punktu widzenia trendu spadkowego. W przypadku spadków poniżej 3,5340 otworzy się droga do 3,3800.

 

EURPLN wciąż nie potrafi zdecydowanie odbić od 4,2400, jednak ze względu na trend wzrostowy jaki panuje na tej parze walutowej, bazowy scenariusz zakłada wzrosty w kierunku 4,3200, dopiero wybicie wsparcia na 4,2300 pozwoli na zanegowanie trendu i powrót spadków w długim terminie. 

 

CHFPLN podobnie jak EURPLN próbuje odbić od wsparcia, jednak każdorazowo próba ta zostawia za sobą jedynie długi cień. Para ta ma aktualnie opór na 3,8000, w przypadku jego wybicia następną barierą jest poziom 3,8550. Najsilniejszym wsparciem jest strefa 3,7000 - 3,6800, która na początku sierpnia zatrzymała silne spadki. Po wybiciu dolnego ograniczenia będzie można oczekiwać spadków do 3,4900. 

 

GBPPLN pomimo silnego trendu spadkowego jaki panuje na tym instrumencie, daje sygnały do jego wyhamowania. Konsolidacja panująca w tym tygodniu, po wybiciu w górę mogłaby doprowadzić do testu wsparć na 4,6800. Wciąż byłaby to jednak tylko korekta, dopiero wybicie w górę oporu na 4,7400 doprowadziłoby do odwrócenia trendu spadkowego. Najbliższe wsparcie zlokalizowane jest na 4,5500.