To co działo się wczoraj po południu i dzisiejszej nocy na rynku ropy nie miało jeszcze miejsca w historii. Brak popytu i wypełnione po brzegi magazyny czarnego złota sprawiły, że wygasające dzisiaj majowe kontrakty na ropę WTI osiągnęły cenę -37,63 USD za baryłkę. Spadek ceny wyniósł 306%. Oznacza to w praktyce, że posiadacze długich pozycji musza dopłacać komuś, kto chciałby kupić od nich surowiec. Biorąc pod uwagę koszty magazynowania i tak jest to najlepsza opcja dla tych, którzy fizycznie musieliby wywiązać się z kontraktów. Niewiele dzisiaj ważnych danych w kalendarzu makroekonomicznym. W nocy poznaliśmy protokół z posiedzenia Banku Australii. W ciągu dnia czekają nas odczyty na temat stopy bezrobocia w Wielkiej Brytanii, indeksu instytutu ZEW oraz sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA. Dzisiaj kolejne duże firmy przedstawią swoje raporty kwartalne. Przed sesją opublikują je Lockheed Martin, Philip Morris International i Procter & Gamble. Po sesji dojdzie również Texas Instruments. Poniedziałek przyniósł niewielkie wzrosty na wiodących parkietach Europy. Giełdy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskały około pół procenta. W niełasce inwestorów ciągle pozostaje Madryt, który wczoraj stracił 0,64%. Znacznie gorsze nastroje panowały za oceanem. Od nocy kontrakty na jankeskie indeksy traciły, a po otwarciu Wall Street to strona podażowa przejęła kontrolę nad rynkiem. Oczywiście w dużej mierze na nastroje miało wpływ to, co działo się na notowaniach ropy. Po niskim otwarciu za oceanem, indeksy w pierwszych godzinach odrabiały straty, a technologiczny Nasdaq nawet na chwile wyszedł na plus. Ale już w drugiej części handlu byki nie miały nic do powiedzenia. Indeksy spadły na dzienne minima. W ostatecznym rozrachunku DJIA, S&P500 i Nasdaq Composite straciły odpowiednio 2,44% 1,79% i 1,03%. Wszystkie komponenty indeksu S&P500 zaświeciły czerwienią. Również traciły małe spółki skupione w indeksie Russell2000. Indeks spadł o 1,28 proc. Obrót na Wall Street wyniósł 5,417 mld USD. Przed otwarciem City jankeskie futures tracą od 0,1 do 0,5 proc. Po tym jak ceny ropy zaliczyły nie widziane jeszcze w historii tak niskie ujemne wartości, tracące dzisiaj na wartości jankeskie kontrakty nie sprzyjają bykom z rejonu Azji i Pacyfiku. Giełda w Tokio traci 1,97 proc. Po czerwonej stronie rynku jest australijski S&P/ASX200 ze stratą 2,43 proc., a południowokoreański KOSPI na minusie 1,69 proc. Na pozostałych giełdach regionu: Hong Kong -1,83 proc., Szanghaj -0,90%, Singapur -1,23%. Indyjski Sensex spada o 2,97. Indeks Asia Dow, skupiający największe firmy regionu, znajduje się pod kreską 2,34 proc. Poniedziałkowa sesja giełdowa przy Książęcej była umiarkowanie pozytywną dla warszawskich byków. Niezbyt udana sesja w Azji, gdzie większość tamtejszych giełd świeciło czerwienią, nie miała wpływu na postawę graczy znad Wisły. Nieznaczne wzrosty na wiodących parkietach Europy oraz po niskim otwarciu na Wall Street, kiedy to jankeskie indeksy próbowały odrabiać straty, wspierały optymistycznie nastawionych rodzimych graczy. Ciągle jednak, od kilku dni, mamy do czynienia ze zmniejszoną zmiennością, co może świadczyć o wzmożonej ostrożności. Handlowi na GPW towarzyszył wysoki obrót, który na szerokim rynku wyniósł 897 mln złotych. WIG wzrósł o 0,58 proc. Podobnie jak WIG, w zielonej strefie wypadł WIG20. Indeks otworzył się powyżej poziomu poprzedniego zamknięcia, lecz po pięciu minutach handlu wszedł na czerwone terytorium. Przed otwarciem w USA niedźwiedzie utworzyły dzienne minimum na 1633,53. Przed południem niedźwiedzie sprowadziły wartość indeksu na dzienne minimum na 1604,98. Ten graniczny poziom 1600 punktów jest od trzech dni usilnie broniony przez stronę popytową. Tak było i tym razem. Początkowe odrabianie strat w USA wspierało kupujących, którym udało się powrócić do wzrostów i tuż przed zamknięciem sesji wspięli się na dzienne maksimum na 1643,87. Zamknięcie nastąpiło w bezpośredniej bliskości maksimum dziennego zakresie wahań, na poziomie 1640,06, co oznacza wzrost o 0,89 proc. Kupujących ciągle straszy wyrysowana na wykresie dziennym formacja objęcia bessy. Wzrosty nie ominęły WIG20fut, który zyskał 1,48 proc., a WIG20usd dodał do dorobku 0,81 proc. Dobrze spisała się trzecia liga, a sWIG80 zakończył dzień zyskiem 1,64 proc. Niestety, od całej stawki odstawał drugi garnitur. mWIG40 odnotował spadek o 0,63 proc. W gronie blue chipów 12 spółek zakończyło dzień wzrostem, a 8 odnotowało spadki. Najwięcej zyskały Orange (4,83%), Play (4,76%) i CD Projekt (1,68%). Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze akcji Aliora, JSW i PGE, Walory te straciły odpowiednio 3,65%, 2,35% i 1,61%. WIG20fut, otwiera się w okolicach wczorajszego otwarcia. W początkowej fazie handlu WIG20fut traci 1,82%. Wszystkie spółki indeksu w czerwieni. Złoty pozostaje stabilny do głównych walut. W tym tygodniu poznamy cały pakiet informacji z rodzimej gospodarki, jednak nie powinien on wpłynąć na kurs waluty. GBPPLN – lokalne wsparcie znajduje się na 4 97. Najbliższy opór jest na poziomie 5,21. EURPLN – cena przebiła opór na poziomie 4,4830, który stał się wsparciem. Kolejny opór jest na 4,6320. USDPLN – para jest poniżej oporu na 4,30. Najbliższe wsparcie jest na 4,00. CHFPLN – wsparcie jest na poziomie 4,2440, a kolejne na 4,1570. Opór to poziom 4,4840. PLNJPY – krótkoterminowy opór jest na 26,80. Najbliższe wsparcie to poziom 25,05.