Kiedy premier Wielkiej Brytanii Theresa May ogłosiła, że zamierza do końca marca wdrożyć Artykuł 50 w życie i stwierdziła, że pozostanie w jednolitym rynku i unii celnej nie będzie priorytetem Wielkiej Brytanii, GBP/USD spadł poniżej 1,2000, jednak nie pozostał tam na długo. Ta niezdolność do spadku poniżej 1,2000 jest pokrzepiająca, ponieważ oznacza, że Brexit, jest już wyceniony przez rynek, niezależnie czy będzie „miękki” czy „twardy”.
 
12-punktowy plan Theresy May dotyczący negocjacji w sprawie Brexitu uspokoił rynek. W swoim planie May skłania się w stronę przejściowej umowy, jeżeli negocjacje przeciągną się i potrwają dłużej niż do 2019 r., co jest możliwe ze względu na złożoność sprawy.
 
„Legislacyjny ping-pong” między Izbą Gmin i Izbą Lordów opóźnił formalne uruchomienie Artykułu 50, ale premier Theresie May udało się go wdrożyć w zakładanym terminie, czyli przed końcem marca, unikając przy tym kolizji z datą celebrowania 60-tej rocznicy Traktatu Rzymskiego.
 
W efekcie dziś rozpoczyna się dwuletni okres negocjacyjny między Wielką Brytanią a Unią Europejską. W najbliższych miesiącach nie należy spodziewać się decydujących postanowień, ponieważ europejscy liderzy do października będą zajęci wyborami, które mają się odbyć we Francji i Niemczech. Francuskie wybory kończą się w maju, a wybory w Niemczech z końcem września. Oznacza to, że Theresa May może za kilka miesięcy negocjować z zupełnie innymi osobami od tych, z którymi rozmawiała przez cały dotychczasowy okres. We Francji Francois Hollande kończy swoje urzędowanie, więc ktokolwiek wygra wybory, będzie zupełnie nową postacią w Unii.
 
Patrząc na wybory we Francji istnieje duża szansa, że osoba, która wygra wybory, nie będzie miała istotnego wpływu wewnątrz kraju. Jeżeli wygra niezależny kandydat Emmanuel Macron, nie będzie mógł wprowadzić żadnych istotnych reform strukturalnych ze względu na brak przedstawicieli w parlamencie. Podobnie Marine Le Pen, której partia ma niewielu członków.
 
Z kolei w Niemczech Angela Merkel może przegrać z jeszcze bardziej proeuropejskim kandydatem  Martinem Schulzem, który jest teraz prezydentem europejskiego parlamentu. Jego wybór byłby bardzo problematyczny dla Wielkiej Brytanii, ponieważ mógłby podchodzić do negocjacji znacznie mniej pragmatycznie niż obecnie urzędująca kanclerz.
 
Na ten moment funt trzyma się całkiem dobrze, tak samo jak brytyjska gospodarka. Występuje bardzo niskie bezrobocie, jednak pojawiają się oznaki spowolnienia w wydatkach konsumenckich. Wlk. Brytania „dokłada” co roku ok. 10 mld funtów w formie unijnych składek, które w wypadku Brexitu zostałyby na Wyspach, wspierając tamtejszą gospodarkę. Z drugiej strony brytyjska gospodarka straci na osłabionej integracji z rynkami kontynentalnej Europy. Wielkość tych strat będzie zależała od wyniku negocjacji i wypracowanego, nowego modelu współpracy gospodarczej między Wlk. Brytanią a UE. Przy tym stanowisko Theresy May, która chce odzyskać pełną kontrolę nad napływem imigrantów, każe spodziewać się raczej oddalenia gospodarek obu partnerów i większych strat dla Brytyjskiej gospodarki.

Jak na razie, katastroficzne wizje spadków funta poniżej 1,10 w relacji do dolara się nie sprawdzają. Warto pamiętać, że szterling znajduje się w trendzie spadkowym już od końca 2015 r., najgłębszym od lat 80-tych. Potencjał dalszych spadków jest więc ograniczony. Jeśli uruchomienie Artykułu 50. okaże się być scenariuszem z rodzaju „sprzedawaj plotki, kupuj fakty”, GBP/USD równie dobrze może rosnąć w kierunku 1,30, czyli w okolice poziomów sprzed sierpniowej obniżki stóp przez Bank Anglii.

Następnych kilka miesięcy przyniesie prawdopodobnie dużą zmienność, jednak dopiero pod koniec roku, kiedy polityczna mgła zacznie się rozrzedzać, będzie można stwierdzić, w jakim kierunku dalej podąży funt.

Krótkoterminowe perspektywy techniczne dla funta:
GBP/USD – nieudana konsolidacja powyżej 1,2600 spowodowała wyprzedaż i korektę spadkową, która potencjalnie może sięgnąć nawet pułapu 1,2380. Jeśli i ten zostanie przełamany w dół, kolejne wsparcie znajduje się dopiero przy 1,2200.


EUR/GBP – pokonanie w górę pułapu 0,8670 może przynieść zwyżki w kierunku 0,8730. Jeśli ten poziom zostanie utrzymany, dotychczasowy zakres notowań może Zamienic się we wsparcie, a zwyżki mogą zaprowadzić kurs nawet okolice 0,8800.


GBP/PLN - na parze utrzymywany jest zarówno średnio jak i krótkoterminowy trend spadkowy, z poziomem oporu w okolicach 4,9550. Najbliższym wsparciem jest poziom 4,7650, którego pokonanie mogłoby otworzyć drogę w stronę czteroletnich minimów.