Powoli rodzime spółki giełdowe zaczynają nadrabiać straty, które poniosły po zawierusze wywołanej przez referendum w Wielkiej Brytanii. Co prawda jeszcze kilka procent im zostało do odrobienia, ale póki co znajdują się na najlepszej ku temu drodze. Przykładem takiej spółki jest chociażby Polska Grupa Energetyczna. Po osiągnięciu historycznego minimum na poziomie 11,28 zł za jedną akcję kurs nagle zawrócił w kierunku północnym i znalazł się już na wyciągnięcie ręki od istotnej bariery podażowej, którą stanowi psychologiczna wartość 12,50 zł. Dynamiczne wybicie się kursu ponad wspomniany opór otworzyłoby PGE drogę w kierunku poziomów widzianych ostatni raz przed brytyjskim referendum, czyli rejonów 13,50 zł. Z drugiej strony nagły zwrot na południe i przebicie minimów z początku lipca powinno skutkować pogłębieniem fali przeceny do psychologicznej wartości 10 złotych za jedną akcję. Kolejną spółką, której pozostało jeszcze parę złotych do odrobienia, jest Lotos. W reakcji na wyniki referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej kurs akcji spółki zachował się niesamowicie nerwowo. Handel rozpoczął się przeszło pięć złotych niżej niż zakończył dzień wcześniej, czyli aż o przeszło 13% niżej. Powstała tym samym potężna luka, której szczyt, czyli poziom 32,3 zł, stanowi obecnie najważniejszy opór, który broni dostępu do poziomów widzianych ostatni raz dwa lata temu, czyli rejonów 36 zł za jedną akcję. Zanim jednak kurs zaatakuje ekstremum luki najpierw musi uporać się z okrągłą wartością 31 zł, która jest najbliższym oporem. W przypadku, w którym rynek odbiłby się od tej bariery, wówczas bardzo realny byłby zjazd w rejony 28 złotych za jedną akcję, czyli „brexitowe” minimum.