Za poprawą globalnego sentymentu stały rosnące nadzieje na odmrażanie gospodarki i powrót do wzrostu aktywności gospodarczej oraz piątym z kolei dniem wzrostu cen ropy naftowej. Czynniki te przeważyły nad negatywnym wpływem zaostrzonej w ostatnich dniach retoryki oskarżającej Chiny o całe zło związane z pandemią, a straszenie Chin nowymi cłami niesie wzrost ryzyka geopolitycznego związanego z możliwością powrotu do kontynuacji wojen handlowych. Dzisiaj, oprócz danych PMI dla sektora usług dla poszczególnych gospodarek Europy, najważniejszym punktem dnia będzie raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym. Szacunki wskazują na skokową zmianę z – 27 tys. do -20,05 miliona utraconych miejsc pracy. Raport ten będzie forpocztą przed piątkowym oficjalnym raportem Departamentu Pracy. Szacunek wskazuje, że stopa bezrobocia wzrośnie z 4,4 proc. do 16 proc., co byłoby zgodne z wypowiedzą Powella na konferencji po posiedzeniu FOMC, że należy spodziewać się dwucyfrowego bezrobocia. Wczoraj, po wyroku niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności zakupów obligacji rządowych przez EBC z niemiecką konstytucją, na chwilę tylko rosnące europejskie indeksy oddały część zysków. Sędziowie trybunału zarzucili Europejskiemu Bankowi Centralnemu brak uzasadnienia, że program skupu aktywów jest niezbędny, dając EBC trzy miesiące na takie uzasadnienie. Do tej pory banki centralne Eurolandu w ramach programu QE mogły skupować obligacje, ale tylko te o odpowiednio wysokim ratingu (z wyłączeniem Grecji). Teraz doszły śmieciowe papiery dłużne, np. włoskie, a brak uzasadnienia EBC będzie skutkować tym, że Bundesbank nie będzie uczestniczył w tym programie. Reakcja inwestorów była jednak ograniczona do osłabienia euro oraz wzrostu spreadu pomiędzy obligacjami Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Grecji, a niemieckimi bundami. Bardzo ciekawy przebieg miała wczorajsza sesja za oceanem. Rosnące futures wskazywały na wysokie otwarcie w USA i tak się też stało. Wszystkie indeksy otwarły się znacznie powyżej poziomu odniesienia i wraz z upływem czasu mozolnie i powoli pięły się na wyższe poziomy. Jednak w ostatniej godzinie handlu popyt spotkał się z kontrą niedźwiedzi i już do końca sesji indeksy objęły południowy kierunek, sprowadzając je poniżej ceny otwarcia, wciąż jednak w zielonej strefie. Taki zwrot akcji można próbować przypisać obawom o dane z rynku pracy. W ostatecznym rozrachunku Dow Jones, S&P500 i Nasdaq Composite odnotowały wzrosty odpowiednio o 0,59%, 0,90% i 1,13%. Do wzrostów dołączyły małe spółki skupione w indeksie Russell2000. Indeks wzrósł o 0,75 proc. Obrót na Wall Street wyniósł 5,305 mld USD. Dzisiaj na giełdach Azji większość benchmarków w zieleni. Parkiet w Tokio w dalszym ciągu zamknięty. Wzrostom przewodzi południowokoreański KOSPI z zyskiem 1,57 i Hong Kong z wynikiem 1,27%. Słabiej dzisiaj wypada australijski S&P/ASX200 tracący 0,42%. Na pozostałych giełdach regionu: Szanghaj 0,51%, Singapur 1,12%, Tajwan -0,03%, Indonezja -0,40%, kontynentalny Shenzhen Composite 0,53%. Indyjski Sensex rośnie o 1,47%. Druga z kolei sesja miesiąca po długim majowym weekendzie wypadła bardzo blado na tle wiodących rynków Europy, przy bardzo niskiej zmienności i tak na prawdę nie wniosła nic nowego w obraz rynku. To co działo się na parkiecie przy Książęcej można skwitować lapidarnym stwierdzeniem, że sesja się odbyła. Byki po raz kolejny przespały okazję do skutecznego ataku na wyższe poziomy. Dax30, CAC40, czy włoski FTSE MIB, zyskały ponad dwa procent. Handlowi na warszawskim parkiecie towarzyszył obrót, który na szerokim rynku wyniósł 752 mln złotych. WIG stracił symboliczne 0,01 proc. Podobnie jak WIG, nieznacznej przecenie uległ WIG20. Od samego początku notowań kontrolę nad rynkiem próbowały przejąć byki. Otwarcie powyżej poprzedniego zamknięcia dawało nadzieję na choćby próbę domknięcia weekendowej luki. Przed ogłoszeniem wyroku Trybunału w Karlsruhe, indeks utworzył maksimum sesyjne na poziomie 1616,34. Na sam wyrok wszystkie wiodące giełdy Starego Kontynentu zareagowały chwilowymi spadkami, by po chwili nie tylko je zniwelować, ale wspiąć się na wyższe poziomy. Podobnie było nad Wisłą, z taką różnicą, że po spadku WIG20 pozostał na niskich poziomach, tworząc minimum sesyjne na 1591,58. Już do końca notowań indeks oscylował wokół „zaczarowanego” poziomu 1600 punktów, który od wielu dni jest miejscem równowagi pomiędzy popytem a podażą. Zamknięcie nastąpiło nieco poniżej środka dziennego zakresu wahań, na poziomie 1598,84, co oznacza spadek o 0,11 proc. WIG20fut nie zmienił wartości, a WIG20usd dotknęła kosmetyczna przecena o 0,01 proc. Nieco lepiej poradziły sobie druga i trzecia liga, chociaż skala zysków była minimalna. mWIG40 odnotował wzrost o 0,17 proc., a sWIG80 zyskał 0,01 proc. Blue chipom ponownie ciążył przede wszystkim sektor bankowy, dla którego kolejne ośrodki analityczne wydają negatywne rekomendacje. Na drugim biegnie znalazły się spółki paliwowe wspierane przez rosnące ceny ropy. W gronie blue chipów 8 spółek zakończyło dzień wzrostami, jedna (PZU) nie zmieniła ceny, a 11 odnotowało spadki. Najwyższą stopę zwrotu dały Lotos (2,57%) LPP (2,06%) i PKN Orlen (1 65%). Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze CCC, mBanku i Aliora. Walory te przeceniono odpowiednio o 3,60%, 3,16% i 3,10%. WIG20fut, otwiera się na poziomie wczorajszego zamknięcia. W początkowej fazie handlu WIG20fut traci 0,62%. Złoty pozostaje stabilny do głównych walut. GBPPLN – lokalne wsparcie znajduje się na 4,97. Najbliższy opór jest na poziomie 5,23 EURPLN – cena przebiła opór na poziomie 4,4830, który stał się wsparciem. Kolejny opór jest na 4,6320. USDPLN – para jest poniżej oporu na 4,30. Najbliższe wsparcie jest na 4,00. CHFPLN – wsparcie jest na poziomie 4,2440, a kolejne na 4,1570. Opór to poziom 4,4840. PLNJPY – krótkoterminowy opór jest na 26,80. Najbliższe wsparcie to poziom 25,05.