Po mocnym początku kwietnia bieżącego roku ceny płodów rolnych zaczęły nagle spadać na łeb na szyję. Bardzo wyraźnie widać to po notowaniach pszenicy, która po dotarciu do psychologicznej bariery, jaką stanowiła wartość 500 centów za buszel, nagle zawróciła na południe. W zeszłym tygodniu zboże jednak zaczęło się nieśmiało odbudowywać. Co ciekawe, kontratak strony popytowej rozpoczął się po dotarciu do okrągłej wartości, jaką jest poziom 450 centów za buszel. Poziom ten stanowi obecnie także najbliższe wsparcie, na które może liczyć bycza część rynku. Spadek poniżej tej wartości otworzy podaży drogę w kierunku kluczowego wsparcia, jakie stanowi poziom 440 centów za buszel. Z drugiej strony, najważniejszym oporem jest wspomniana psychologiczna wartość 500 centów za buszel. Dynamiczne wybicie ponad tę wartość otworzy bykom drogę w kierunku przynajmniej 550 centów za buszel. Ze zwrotami akcji mieliśmy do czynienia również na kontraktach na kukurydzę. W tym przypadku jednak kupujący spisali się zdecydowanie lepiej i pokazali o wiele większą wolę walki. Po nerwówce, którą obserwowaliśmy od połowy kwietnia, w ramach której kontrakty na kukurydzę zjechały dwukrotnie w rejony 370 centów za buszel, teraz zawitały po raz trzeci w okolice psychologicznej wartości, jaką jest 400 centów za buszel. Znowu byki stanęły przed szansą sforsowania tej bardzo ważnej bariery podażowej i otwarcia sobie drogi w rejony 450 centów za buszel. Gdyby jednak kukurydzy nie udało się sforsować wspomnianej bariery, wówczas podaż ponownie może zepchnąć rynek w rejony 370 centów za buszel. To tam w takim układzie powinny się wyjaśnić losy tego towaru w perspektywie średnioterminowej.