Wczorajsza decyzja FOMC oraz konferencja Janet Yellen umocniła dolara, co przełożyło się na spadki na EURUSD i tym samym wzrosty na USDPLN. FED zacznie ograniczać swój bilans (ściągać pieniądze z rynku) za miesiąc, zaczynając od kwoty 10 mld dolarów. Jest to kropla w 4,5 bln dolarów jakie widnieją w bilansie FEDu. Nie mniej jednak sam krok jest dość znaczący, ponieważ od 2008 roku do 2014 wartość bilansu wzrosła z 1 bln do własnie 4,5. Od 3 lat utrzymuje się na niezmienionym poziomie. Obniżka zatem jest zmianą kierunku.

 

Ściągnięcie kapitału z gospodarki jest następstwem czterokrotnej podwyżki stóp procentowych oraz preludium przed dalszym zwiększaniem kosztu pieniądza. FED zachował się bardzo roztropnie, wpierw lekko podwyższył koszt utrzymania "kredytu" w banku centralnym, po czym teraz dodatkowo przestanie reinwestować środki w papiery dłużne i tym samym gotówka wróci do FED. Proces ten będzie z pewnością bardzo rozłożony w czasie, jednak co on oznacza dla giełdy w USA, w Polsce i dla dolara?

 

Przede wszystkim indeksy amerykańskie stają przed momentem, w którym muszą wykazać swoją prawdziwą siłę. Wielu analityków podkreślało, że hossa jaka panuje na giełdzie jest wydmuszką spowodowaną właśnie silnym programem QE, który był wprowadzony po to, aby niejako reanimować gospodarkę, poprzez pobudzenie przepływu pieniądza. Program zakończył się de facto 3 lata temu, jednak dalsze reinwestowanie środków oraz utrzymanie wysokiej kwoty bilansu można porównać do kroplówki jaką podaje się po zabiegu. 

 

Pytanie, czy rynki i gospodarka wzmocniły się na tyle, by żyć już bez wsparcia, czy jednak to co obserwowaliśmy w ostatnich latach to była jedynie dobra mina do złej gry. Proces będzie długotrwały, zatem nie należy spodziewać się dynamicznej wyprzedaży na giełdzie. Jeżeli taka by nastąpiła, FED z pewnością zareaguje gołębim komunikatem. 

 

Zwiększanie jednak kosztu pozyskania dolara, zmniejszanie jego ilości w obiegu powinno doprowadzić do korekty na giełdzie w USA i szukania alternatywnych rynków. Droższy dolar zachęci do kupowania spółek za granicą. Zyski z giełdy w USA są na tyle pokaźne, że zwrot środków do FEDu oraz inwestycje nadwyżek nie powinny stanowić problemu dla instytucji finansowych. Bardziej ryzykowne aktywa powinny być w kręgu zainteresowania funduszy inwestycyjnych z USA. 

 

Istnieje zatem duża szansa, że spółki nad Wisłą staną się łakomym kąskiem. Niestety płynność i głębokość rynku w Warszawie jest na tyle płytka, że nie przyciągnie za dużego kapitału. Miejmy jednak nadzieje, że wraz z innymi krajami wschodzącymi załapiemy się na kolejną hossę. 

 

Polski złoty znajduje się już w korekcie, choć na razie mocno ograniczonej. Fala wzrostowa, która trwała ponad pół roku, powinna być skorygowana o około 30-40% przed kolejnym impulsem. Od dwóch miesięcy zaobserwować można uzależnienie ruchów na parach walutowych z PLN od drugiej waluty w parze. I tak, EURPLN jest już w trendzie wzrostowym, ze względu na silne wzrosty euro. GBPPLN silne spadał, aż nastąpiło odreagowanie na funcie, a USDPLN i CHFPLN systematycznie robiły nowe dna. 

 

W ostatnich tygodniach USDPLN zatrzymał się na bardzo ważnym wsparciu na poziomie 3,5500 - 3,5300. Wczoraj po raz kolejny dynamicznie od tego poziomu odbił. Sugeruje to rozpoczęcie wzrostów także na USDPLN. Pozytywnym aspektem osłabienia się polskiego złotego będzie wsparcie eksportu oraz zwiększenie opłacalności inwestycji w Polsce.

 

Jednak jak to z inwestycjami bywa, zawsze możliwych jest kilka scenariuszy, a w przypadku polskiego złotego prezentują się następująco.

 

GBPPLN w zeszłym tygodniu wybił wszystkie kluczowe opory i tym samym wskazał na odwrócenie trendu ze spadkowego na wzrostowy. Wsparcie znajduje się na ten moment w przedziale 4,7700 - 4,7200. Najbliższy opór jest zlokalizowany na 4,9000 - 4,9100. 

 

USDPLN dopóki znajduje się poniżej 3,6100 wciąż istnieje spadków do strefy 3,5540 - 3,53000. W przypadku wybicia 3,6100 w górę, kolejny opór znajduje się na poziomie 3,6600 i jest to kluczowy punkt dla zachowania trendu spadkowego. 

 

EURPLN ze względu na panujący trend wzrostowy, bazowy scenariusz zakłada wzrosty w kierunku 4,3200, dopiero wybicie wsparcia na 4,2300 pozwoli na zanegowanie trendu i powrót spadków w długim terminie. Aktualnie kurs walczy z poprzednimi szczytami na 4,2900.

 

CHFPLN  stoi w wąskiej konsolidacji ze wsparciem na 3,7050, a oporem na 3,7350 - 3,7400. Kolejny ważny opór znajduje się na 3,8000, w przypadku jego wybicia następną barierą jest poziom 3,8550 Najsilniejszym wsparciem jest strefa 3,7000 - 3,6800, która na początku sierpnia zatrzymała silne spadki. Po wybiciu dolnego ograniczenia będzie można oczekiwać spadków do 3,4900.