Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 72% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Przegląd rynkowy

Nerwowo na Wall Street

„Efekt Powella” działał dwa dni. Przewodniczący Rezerwy Federalnej, Jerome Powell, podtrzymując akomodacyjne stanowisko Fed podczas dwudniowych zeznań we wtorek i środę przed komisjami w Kongresie USA, uspokoił na krótko obawy amerykańskich graczy o przegrzanie gospodarki, a taka dyskusja toczy się w USA. Do tego presja na wzrost inflacji w średnim terminie pozostała, na co wskazują projekcje Fed z St. Louis, że inflacja pod koniec roku przekroczy 2%. Takie propozycje jak podniesienie płacy minimalnej z 7,5 USD do 15 USD, „czeki” w wysokości 1400 USD, czy pakiet infrastrukturalny, obietnica wyborcza Bidena, czekają na uchwalenie w Senacie. Są to niewątpliwie czynniki pro-inflacyjne. Z ostatnich obliczeń wynika, że w okresie od marca do grudnia, gospodarstwa domowe zgromadziły 1,6 biliona dolarów. Kwota ta nie obejmuje  czeków stymulacyjnych w wysokości 600 USD i składek na ubezpieczenie na wypadek bezrobocia. W miarę luzowania ograniczeń pandemicznych można spodziewać się dalszego wzrostu dynamiki sprzedaży detalicznej.
Na rynku obligacji wczorajszy dzień przyniósł przyspieszenie trendu wzrostowego rentowności amerykańskich papierów. Dzisiejszej nocy oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji rządu USA pokonało kolejny rekord osiągając 1,548%. We wczesnych godzinach rannych rentowność T-Note utrzymuje się na poziomie 1,5%. 
Na rynku walutowym od wczoraj widać realizację miesięcznych zysków wynikających z umocnienia brytyjskiego funta. W lutym para GBPUSD wzrosła z 1,3566 do 1,4240. Z tego poziomu para cofnęła się do 1,3550. Technicznie poziom 1,4250 wyznacza opór wynikający ze szczytów pierwszego kwartału 2018 r. 
Ponownie pod presją znalazło się złoto. Notowania kruszcu ustabilizowały się w okolicy 1800 USD za uncję, jednak powróciły do spadków i rano cena uncji osiąga wartość 1760 USD. Również od wczoraj widoczne jest cofnięcie na rynku miedzi.
Wczorajszy dzień na głównych parkietach Europy zakończył się spadkami. Po udanym początku dnia, do głosu doszli sprzedający. Najwięcej, bo 0,69% stracił DAX 30, paryski CAC 40 spadł o 0,24%, a londyński FTSE 100 potaniał o 0,11%. Indeks Stoxx 600 potaniał o 0,36%.
Najwięcej emocji i obaw widać było na Wall Street. Po spokojnym otwarciu od samego początku do końca notowań wszystkie benchmarki staczały się po równi pochyłej. Akcjom nie pomogły dane o spadku zarejestrowanych bezrobotnych ubiegających się o zasiłek. W ostatecznym rozrachunku Dow Jones stracił 550 punktów, czyli 1,75%. S&P 500 spadł 2,45%. Ponownie w niełasce inwestorów znalazły się spółki technologiczne. Nasdaq Composite stracił 478 punktów, czyli 3,52%. Jest to największa strata od października 2020 r. Spadki nie ominęły małych spółek. Russell 2000 spadł o 3,69%.
W Azji silna wyprzedaż. Już dawno nie widziano tak dużych spadków i w dodatku na wszystkich parkietach. Akcje azjatyckie spadają dziś po tym, jak rosnące rentowności obligacji wywołały szeroką przecenę na Wall Street. Indeks giełdy w Tokio traci 3,99%, australijski S&P/ASX 200 spadł o 2,35%, a południowokoreański KOSPI tąpnął o 2,82%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-3,11%), Szanghaj (-1,98%), Singapur (-0,97%), Tajwan (-3,03%), Indonezja (-1,61%). Indyjski Sensex spada o 3,28%. Indeks Azja Dow skupiający największe firmy regionu jest pod kreską 3,63%.
Wczorajsza sesja na GPW była z pozoru nudną sesją wskazując, że byki i niedźwiedzie nie chcą sobie zrobić krzywdy w starciu żywiołów. Z pozoru nudną, ponieważ układ sił na globalnych parkietach wskazuje na wzrost obaw co do dalszych wzrostów cen akcji. Półroczne sprawozdania Jeromego Powella przed komisjami kongresu uspokoiły obawy o wzrost inflacji w Stanach Zjednoczonych. Jednak to uspokojenie trwało raptem dwa dni. Rynek obligacji pokazał dobitnie skalę obaw o inflację, gdzie rentowności amerykańskich bundów wystrzeliły na nowe roczne maksima. W dalszym ciągu obowiązuje trend boczny. Wczorajszy przebieg notowań w Azji, gdzie poza Nową Zelandią wszystkie parkiety silnie zyskiwały, do tego wzrostowy początek handlu na głównych parkietach Starego Kontynentu oraz wzrosty  notowań kontraktów na amerykańskie indeksy, chcąc nie chcąc musiały mieć przełożenie na nastroje przy Książęcej i wysokie otwarcie. To co stało się później, a szczególnie początek handlu na Wall Street musiał wystraszyć optymistycznie nastawionych graczy. W dalszym ciągu giełda w Warszawie radzi sobie relatywnie słabo i jest jedną z najsłabszych w Europie. Od początku trzeciej dekady stycznia indeks blue chipów utknął w trendzie bocznym. Zapędy byków, o czym niejednokrotnie wspominaliśmy, powstrzymywane są w strefie 2000 – 2060 punktów. Dolne ograniczenie na poziomie dołka z 28 stycznia potwierdziło we wtorek swoją ważność. Na chwilę obecną okolice 1890 punktów są dobrym miejscem do zakupu akcji. Jeszcze jest nadzieja na wzrosty marcowych kontraktów na  WIG 20. Zamknięcie minionego tygodnia wypadło zdecydowanie powyżej poziomów zamknięcia z poprzednich czterech tygodni.  Martwi jednak słabość popytu w zderzeniu z pułapem 2000 pkt., na którym każde podejście kończyło się kontrą niedźwiedzi, a utworzona wczoraj świecowa formacja kontrataku powinna sprzyjać podaży podczas dzisiejszej, ostatniej sesji miesiąca. Póki co sytuacja techniczna na indeksie blue chipów niewiele się zmieniła. Indeks po dotarciu we wtorek i w czwartek w ubiegłym tygodniu do początku strefy 2000-2060 pkt., która to od 2009 roku jest miejscem walki podaży z popytem, cofnął się najpierw w stronę „magnetycznego” poziomu 1950 pkt., by następnie zaliczyć dołek z 28 stycznia. Czy teraz magiczny poziom 1950 z powrotem przyciągnie indeks? Tak dzieje się już od prawie miesiąca, kiedy WIG 20 zbytnio się od niego oddali. Patrząc optymistycznie, kolejnym posunięciem byków powinien być powrót do tej strefy i atak na 2100 pkt., czyli maksimum wzrostów rozpoczętych wiosną ubiegłego roku. Z drugiej strony wspomniany pułap jest tym poziomem, na którym swój przyczółek zbudował obóz sprzedających. Jeśli miałby się pojawić słabnący sentyment na globalnych parkietach, a dynamika wzrostów ostatnio wyraźnie osłabła, to scenariusz głębszej korekty wydaje się prawdopodobnym. Gdyby to on miał się zmaterializować, to celem dla niedźwiedzi będzie poziom 1820 pkt.
Handlowi na GPW towarzyszył obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,37 miliarda złotych. Z tego na blue chipy przypadło 1,13 miliarda złotych. Indeks WIG zyskał 0,19 proc. Za to niewielką stratę zaliczył WIG 20 Świetne nastroje w Azji sprawiły, że notowania rozpoczęły się sporych rozmiarów luką wzrostową. Przez godzinę byki próbowały utrzymać zdobyte terytorium, jednak pogorszenie nastrojów w Europie zmusił ich obóz do kapitulacji. Osiągnięty w tym czasie poziom 1967,63 pkt. ostatecznie okazał się najwyższą wartością dnia. Już po godzinie od otwarcia sesji indeks przyjął kierunek na południe, domykając lukę z otwarcia. Słaby start na Wall Street był kroplą, która przelała kielich. W efekcie rzutem na taśmę podaż zepchnęła indeks poniżej kreski. Zamknięcie nastąpiło ułamek punktu powyżej najniższej wartości dziennego zakresu wahań, na poziomie 1936,47 pkt. Oznacza to spadek wartości indeksu o symboliczne 0,07%. WIG20 fut stracił 0,26%, a WIG20usd dodał do dorobku 0,58% dzięki słabej postawie dolara. W zieleni zakończyły dzień druga i trzecia liga. mWIG 40 zyskał 0,91%. sWIG 80 wzrósł o 0,45%. W gronie blue chipów 8 spółek mogło usatysfakcjonować posiadaczy akcji. Prym wiodły banki i to one osiągnęły najwyższe stopy zwrotu: Alior (7,71%), Pekao (3,96%) i PKO BP (2,72%). Pozostałe 12 spółek przyniosło ich akcjonariuszom straty. Czerwonymi latarniami były JSW, CD Projekt i PGNiG. Walory te potaniały odpowiednio o 4,08%, 2,56% i 2,02%.
WIG 20 fut otworzył się luką spadkową. W początkowej fazie handlu indeks traci 1,54%.
Spokojnie odbywa się handel na rynku złotego.
GBPPLN – Para wyszła ponad opór 5,14 pokonując szczyty z kwietnia 2020r. aktualnie handlowana jest po 5,18.  
EURPLN – para oscyluje wokół 4,50.
USDPLN – para powyżej wsparć na 3,64 i 3,59. Dolar powraca powyżej poziomu 3,70
CHFPLN – para jest utrzymuje się w strefie 4,08 - 4,18.
PLNJPY – opór usytuowany nieco powyżej 28 skutecznie powstrzymuje marsz na północ. Umocnienie jena jako bezpiecznej przystani może doprowadzić do testu poziomów z maja bieżącego roku na 26,20 i 25,20.

 


CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 72% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.