W ostatni wtorek cena pszenicy przebiła psychologiczną wartość 400 centów za buszel. Jest to bardzo istotny wyczyn głównie dlatego, że ostatni raz te poziomy cenowe kontrakty terminowe na pszenicę widziały we wrześniu 2006 roku, czyli blisko dziesięć lat temu. Fakt zejścia poniżej wspomnianej bariery popytowej należy oczywiście zapisać na minus byczej części rynku. Zważywszy jednak na to, że już następnego dnia kupujący poderwali się do kontrataku i spróbowali wyciągnąć rynek w znacznie wyższe rejony, zapowiada to, że byki jeszcze nie odpuściły. W związku z tym w najbliższym czasie powinniśmy być świadkami batalii o utrzymanie psychologicznej bariery. W sytuacji, w której niedźwiedziom udałoby się zepchnąć rynek poniżej wspomnianej bariery, wówczas otworem stanęłaby przed nimi droga w kierunku 350 centów za buszel pszenicy. Z drugiej strony zryw byczej części rynku mógłby doprowadzić do odbicia do okolic przynajmniej 450 centów za buszel. Równie czerwono sytuacja rozwija się na rynku kontraktów na kukurydzę. W tym przypadku jesteśmy już dosłownie na wyciągnięcie ręki od rejonów, które ostatni raz widziane były w 2009 roku. Ostatnim przystankiem na tej drodze jest minimum z października 2014 roku, czyli okolice 318 centów za buszel kukurydzy. Poziom ten jest interesujący również z tego powodu, że broni on dostępu do psychologicznej wartości 300 centów za buszel, która jest najważniejszym wsparciem. Ewentualny spadek poniżej tego poziomu powinien skutkować pogłębieniem wyprzedaży do okolic okrągłej wartości 250 centów za buszel. Z drugiej strony najbliższym poziomem oporu jest 340 centów za buszel. Potencjalne jego przebicie może dodać bykom skrzydeł i przesunąć linię frontu do okolic 375 centów za buszel kukurydzy.