Otuchę, którą Prezydent Donald Trump próbował wlać w serca amerykanów podczas niedzielnej konferencji prasowej, a która przełożyła się na wzrosty w Wall Street i na globalne rynki akcji, zweryfikowała ostatnia doba. W ciągu ostatnich 24 godzin w USA zmarło 1939 osób zakażonych koronawirusem - wynika z najnowszego bilansu, prowadzonego przez Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Była to najtragiczniejsza doba epidemii w USA. Bilans ofiar śmiertelnych wzrósł w tym kraju do 12722. Tak więc oczekiwany spadek dynamiki zachorowań i zgonów stoi pod dużym znakiem zapytania. Obserwowane wczoraj wzrosty na przeważającej ilości parkietów napędzane były nadzieją na powolny spadek dynamiki rozpowszechniania się pandemii. Nadzieje inwestorów, którzy zaczęli wyceniać, że uda się za sprawą olbrzymich nakładów finansowych, przeznaczanych przez rządy i banki centralne, stosunkowo łagodnie przejść przez falę spustoszenia jaką robi COVID-19 w gospodarce może za chwilę okazać się tylko nadzieją. Już jutro poznamy liczbę tygodniowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, a szacunki wskazują, że będzie to kolejne 5 milionów ubiegających się o zasiłek. Oczywiście nie możemy zapominać, że już 14 kwietnia, we wtorek, po przerwie wielkanocnej, rozpocznie się sezon kwartalnych wyników amerykańskich spółek, a ostrzeżenia płynące w poprzednich tygodniach wskazują na silny spadek przychodów i zysków z kiepską perspektywą na drugi kwartał.    

Podczas wczorajszej sesji w Stanach Zjednoczonych, po wzrostowym otwarciu i fazie konsolidacji, do głosu doszła strona podażowa, która od połowy notowań przyjęła kontrolę nad rynkiem. Po dwudniowej fali optymizmu, być może inwestorzy z niepokojem zaczynają patrzeć na jutrzejsze dane o tygodniowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych i rozpoczynający się w przyszły wtorek sezon wyników jankeskich spółek. W ostatecznym rozrachunku DJIA, S&P500 i Nasdaq Composite zakończyły dzień na minusie odpowiednio 0,12%, 0,16% i 0,33%. Spadkom oparły się małe spółki skupione w indeksie Russell2000. Indeks odnotował kosmetyczny wzrost o 0,03 proc. Obrót na Wall Street wyniósł 7,272 mld USD.

Dzisiaj azjatyckie rynki akcyjne w większości przypadków w mieszanych nastrojach, po tym jak wczoraj jankeskie indeksy nie zdołały kontynuować wzrostów wraz z niepewnością związaną z koronawirusem, który nadal pochłania coraz więcej ofiar na całym świecie. Ostatnia najtragiczniejsza doba w USA przyniosła blisko 2000 zgonów. Świetnie radzi sobie giełda w Tokio, która rośnie o 2,13 proc. Po zielonej stronie jest australijski S&P/ASX200 z zyskiem 0,22 proc. oraz  południowokoreański KOSPI, rosnący o  0,91 proc. Po przeciwnej stronie są parkiety w Hong Kongu -1,24%, Szanghaju -0,19% oraz Singapurze 1,52%. Indeks Asia Dow skupiający największe firmy regionu znajduje się pod kreską 0,32 proc.

Wczorajsza sesja przy Książęcej wypadła remisowo (pomimo zielonych procentów) i miała dwa oblicza. Z jednej strony mieliśmy zapoczątkowany w poniedziałek rajd wzrostowy na większości giełdach, napędzany wiarą w spowolnienie zachorowań i zgonów oraz rychłą wygraną z gospodarczymi skutkami koronawirusa, z drugiej strony ostrożność, że nadzieje na szybki powrót na ścieżkę rozwoju na świecie są płonne. Toteż wczoraj handel obywał się na dużej zmienności Najpierw wzrost w Azji, Europie i na kontraktach na amerykańskie indeksy oraz słabnący dolar napędzały chciwość byków. Ale tylko do rozpoczęcia sesji w USA. Później było już tylko gorzej. Handlowi na GPW towarzyszył wysoki obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,58 mld złotych. WIG wzrósł o 1,37 proc. Podobnie wypadł WIG20. Indeks otworzył się z 45-cio punktową luką wzrostową, pokonując poziom 1600 punktów. Już samo otwarcie ustanowiło minimum sesyjne na 1602,14. Około południa byki utworzyły dzienne maksimum na 1655,22, czyli pierwszym z targetów dla strony popytowej. Do otwarcia na Wall Street handel przebiegał dość płasko. I to był przełomowy moment, by ostudzić zapędy kupujących. Jankeskie indeksy po wysokim otwarciu zaczęły wraz z upływem czasu tracić. Zamknięcie nastąpiło w bezpośredniej bliskości dziennego minimum wahań, na 1603,50, co oznacza wzrost o 1,42 proc. Zamknięcie świecy powyżej ostatniego szczytu może oznaczać przyspieszenie ruchu wzrostowego. Jednak wygląd dziennej świecy może budzić obawy, że popyt przynajmniej na chwilę znalazł się w odwrocie. Podobnie jak WIG20, w zieleni zakończył dzień WIG20fut, zyskując 0,57 proc. oraz WIG20usd, który dodał do dorobku 5,02 proc. głównie za sprawą słabszej postawy amerykańskiego dolara. Dobrze wypadła  również druga liga. mWIG40 odnotował wzrost o 1,89 proc. Po przeciwnej stronie znalazł się trzeci garnitur. sWIG80 stracił niewiele, bo raptem symboliczne 0,06 proc.  W gronie blue chipów 12 spółek zakończyło dzień  wzrostami, jedna nie zmieniła ceny, a 7 odnotowało spadki. Liderami wzrostów były Alior (15,93%), Pekao (7,54%) i KGHM (6,15%). Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze akcji CD Projektu, Lotosu i JSW. Walory te straciły odpowiednio 4,87%, 2,37% i 1,95%.  

WIG20fut otwiera się luką wzrostową poniżej poziomu 1600 punktów. W początkowej fazie handlu indeks traci 0,49%.

Od początku tygodnia złoty nieznacznie umacnia się. 

GBPPLN –  lokalne wsparcie znajduje się na 4,97. Najbliższy opór jest na poziomie 5,21.

EURPLN – cena przebiła opór ma na poziomie 4,4830, który stał się wsparciem. Kolejny opór jest na 4,6320.

USDPLN –  para jest poniżej oporu na 4,30. Najbliższe wsparcie jest na 4,00.

CHFPLN – wsparcie jest na poziomie 4,2440, a kolejne na 4,1570. Opór to poziom 4,4840.

PLNJPY – krótkoterminowy opór jest na 26,80. Najbliższe wsparcie to poziom 25,05.