Wczorajszy dzień przyniósł kolejną mieszaną sesję dla rynków akcji, podczas której europejskie akcje zakończyły sesję na plusie, a amerykańskie zatrzymały się w miejscu.

 

Euro ma za sobą całkiem dobry dzień i przynajmniej raz europejskie akcje zafundowały sobie możliwość zakończenia tygodnia w pozytywny sposób wraz ze wspólną walutą, co było rzadko spotykane w ostatnich czterech miesiącach.

 

Indeksy amerykańskie natomiast miały gorszy dzień ze względu na słabe zachowanie sektora finansowego, po tym jak zmniejszyły się oczekiwania względem podwyżki stóp procentowych w USA. Słabe dane makroekonomiczne wraz ze skutkami huraganu Harvey oraz niepewnością związaną z dalszą polityką pieniężną FED w 2018 roku, spowodowały pojawienie się presji na rentownościach obligacji.

 

W najbliższych miesiącach może być jeszcze trudniej oceniać prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych biorąc pod uwagę poziom sprzedaży. Dane te są jednym z najważniejszych czynników determinujących poczynania FED i wydaje się, że nowi decydenci będą jeszcze mniej jastrzębi niż było to dotychczas.

 

Podczas sesji azjatyckiej poznaliśmy najnowsze dane na temat bilansu handlowego Chin, które pokazały, że wzrost eksportu wyniósł 5,5%, co jest stanowczo poniżej lipcowego wzrostu na poziomie 7,2%. Na taki wynik w pewnym stopniu przyczynił się na pewno wzrost wartości juana względem dolara. Kurs USDCNY spadł z 6,79 do 6,46. Eksport do Europy także zmniejszył swoją dynamikę wzrostu, rosnąc w sierpniu o 5,2% względem lipcowych 10,1%, co sugeruje, że poprawa gospodarcza w Europie może zacząć spowalniać.

 

Wzrost importu wyniósł 13,3%, przypomnijmy, że w lipcu wzrósł o 11%, co sugeruje, że wewnętrzny popyt ma się bardzo dobrze, nawet jeżeli wzrost wartości juana powstrzymuje rozwój eksportu.

 

Jeżeli celem Mario Draghiego było powstrzymanie euro od dalszych wzrostów, to patrząc na zachowanie cen, prezes EBC zawiódł na całej linii. Wprawdzie wspomniał o tym, że EBC jest zaniepokojone zmiennością rynku walutowego, jednak biorąc pod uwagę zmianę wartości euro w tym roku, nacisk na to stwierdzenie był bardzo słaby. Aprecjacja euro w ostatnich miesiącach była bardzo stabilna, w sumie to jest to jednostajny trend wzrostowy.

 

Mario Draghi stwierdził, że kurs walutowy jest ważnym czynnikiem wpływającym na inflację oraz wzrost gospodarczy, jednak projekcje inflacji na 2018 rok zostały tylko lekko zmienione z 1,3% na 1,2%. Obliczenia były wykonane z założeniem, że w ciągu najbliższych dwóch lat EURUSD będzie na poziomie 1,1800. Wydaje się być to bardzo konserwatywnym podejściem, biorąc pod uwagę, że już teraz EURUSD jest wyżej od obranego poziomu, a jeszcze w czerwcu EBC bazowało swoje prognozy na kursie wymiany 1,0900.

 

W ostatnich miesiącach najtrudniejszym zadaniem dla Prezesa EBC było studzenie oczekiwań względem potencjalnego ograniczenia programu skupu aktywów, zwłaszcza biorąc pod uwagę publikowane dane ekonomiczne. Zatem stwierdzenie, że decyzje względem programu luzowania ilościowego będą podejmowane w kolejnym miesiącu, nie było dużym zaskoczeniem.

 

Każde inne stanowisko byłoby po prostu nieprawdziwe, co oznacza, że EBC chce zmniejszyć skalę ograniczenia programu QE na początku przyszłego roku. Niesie to ryzyko, że rynki przeceniają przyszłe działania EBC, wydaje się być mało prawdopodobne, aby bank centralny zdecydował się na mocniejsze ograniczenie niż do 40 mld euro miesięcznie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wybory we Włoszech.

 

W każdym razie, kierunek dalszego ruchu euro nie powinien być tylko związany z polityką pieniężną EBC, ale także słabością dolara. Niska wartość USD pozwala rynkom akcji rosnąć w dłuższej perspektywie. W kontekście całego koszyka walut, dolar amerykański jest na najniższym poziomie od stycznia 2015 roku. Jednocześnie istnieje spore prawdopodobieństwo, że indeks dolara przebije w dół 200 okresową, tygodniową średnią kroczącą, po raz pierwszy od kwietnia 2014 roku.

 

Funt ma za sobą raczej mieszany tydzień, radząc sobie całkiem dobrze względem dolara, natomiast walcząc o pozycję z euro. Politycy w Wielkiej Brytanii wrócili z przerwy wakacyjnej raczej w tym samych nastrojach w jakich wyjechali na urlopy, ponieważ niezgodna względem procesu wyjścia z Unii Europejskiej wciąż jest widoczna.

 

Od kilku miesięcy, produkcja przemysłowa oraz przetwórstwo przemysłowe podawane przez Narodowy Urząd Statystyczny Wielkiej Brytanii (ONS) wskazuje na totalnie inny obraz gospodarki niż wskaźniki PMI oraz ankiety biznesowe, które były w większości lepsze. W czerwcowych danych opublikowanych w zeszłym miesiącu pojawiły się objawy normalizowania tej sytuacji, jednak wciąż dane z ONS więcej podnoszą wątpliwości niż ich rozwiewają. Oczekuje się, że dzisiejsze dane za lipiec nie zmienią tej tendencji.

 

Produkcja przemysłowa ma wzrosnąć o 0,2%, względem poprzedniego wzrostu na poziomie 0,5%. Przetwórstwo przemysłowe ma się poprawić o 0,3% względem poprzedniego odczytu 0,0%.

 

Produkcja budowlano-montażowa ma spaść o 0,3%, kontynuując spadki 0,1% w czerwcu. Deficyt handlowy za lipiec powinien wynieść około 3,25 mld funtów względem 4,5 mld w czerwcu.

 

EURUSD – euro wybiło ponad 1,2000 i pokonało poprzedni szczyt na 1,2070, co powoduje wzrost szansy na ruch do 1,2300, a następnie do 1,2500. Wsparcie aktualnie znajduje się na 1,1980, a następnie na 1,1910.

 

GBPUSD – kontynuuje swoją drogę do 1,3140, a następnie do sierpniowych szczytów na 1,3268. Wsparcie znajduje się na 1,2980, kolejnym poziomem wsparcia jest 1,2850.

 

EURGBP – wczoraj nastąpiło odbicie od poziomu 0,9115, jednak potrzeba przebicia powyżej 0,9220/30, aby utrzymać wzrostowy impuls w kierunku 0,9300. Spadek poniżej 0,9220 spowoduje wzrost ryzyka spadków w kierunku 0,9040.

 

USDJPY – po przebiciu wsparcia na poziomie 108,10/20, aktualnie celem dla spadków jest poziom 106,80. Dopiero wzrost ponad 108,20 pozwoli na ustabilizowanie sytuacji.

 

FTSE100 oczekuje się otwarcia o 4 punkty niżej na 7 393

 

DAX oczekuje się otwarcia o 10 punktów wyżej na 12306

 

CAC40 oczekuje się otwarcia bez zmian na 5 114