Ostatnie dni dały inwestorom na polskim parkiecie kilka cennych informacji. Od ponad miesiąca trwa na GPW konsolidacja, która może być albo szczytem, po którym nastąpi silna korekta lub jest korektą samą w sobie, po której nastąpi silny impuls wzrostowy.

W pierwszej kolejności warto spojrzeć na obroty. Pomimo sezonu wyników, od 4 tygodni obserwujemy na szerokim rynku obroty niższe niż były w ostatnim kwartale 2016 roku kiedy rynek rozpoczął swój rajd. Najniższy wolumen jest na małych spółkach, ale także na WIG20 w ostatnich tygodniach mało się dzieje.

Biorąc pod uwagę to jak zachowuje się kurs akcji trudno mówić o jakiejś wyprzedaży akcji. Raczej podmioty, które dokonały zakupu pod koniec 2016 roku nie pozbywają się tych akcji. Bardzo wąski zakres przebiegu notowań (Na WIG20 od 2300 do 2180 punktów) sugeruje okres przestoju, którego wybicie powinno być bardzo dynamiczne. Podobny zakres konsolidacji był w przedziale 1720 - 1830 pkt, po którym nastąpił rajd na 2300 punktów.

Dodatkowym czynnikiem wspierającym taki rozwój sytuacji jest wczorajsza sesja. Pomimo mocnych przecen na parkietach w Europie, GPW zachowywała się dobrze. Wspiera to popytowy scenariusz. Przez długi czas, nasza giełda reagowała przesadnie negatywnie na każdą złą informację, a słabo rosła, gdy szły w górę inne parkiety. Teraz sytuacja jest odwrotna. Każda pozytywna informacja jest wykorzystywana do kupna, a negatywne ignorowane. Widać panujący optymizm.

Całość wzrostowego scenariusza zostanie zanegowana w przypadku wybicia poniżej 2180 punktów na WIG20, ponieważ będzie to sugerowało realizacje prospadkowej formacji Głowy z Ramionami. Wtedy wsparcia zlokalizowane będą w przedziale 2080 - 2100 punktów. W przypadku jednak wzrostów i wybicia poziomu 2300, można oczekiwać szybkiego dotarcia do 2540 punktów.

Dziś w kalendarzu makroekonomicznym zaplanowane są na godz. 14:00 dane na temat zatrudnienia i wynagrodzenia. Oczekuje się wzrostu wynagrodzenia r/r o 4,25% (poprzednio wzrost wyniósł 4%). Dużo ważniejsze dane będą podane jutro, ponieważ dowiemy się jak wygląda produkcja przemysłowa oraz sprzedaż detaliczna w Polsce.

Wczorajsze zawirowania na funcie wywołane decyzją pani Premier May na temat przeprowadzenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii, na polskim złotym odbiły się tylko w notowaniach GBPPLN, który zgodnie z wcześniejszymi założeniami zmierza w kierunku 5,11 - 5,13. Aktualnie wsparcia znajdują się na poziomie 5,0600 oraz 5,0200. Dopiero zejście poniżej 4,9750 zaneguje scenariusz wzrostowy.

Względem dolara polski złoty wczoraj się umocnił sprowadzając cenę poniżej 3,9580, co powinno otworzyć drogę spadkom z powrotem na dno w okolicach 3,8900 i dalej w kierunku 3,8500. By myśleć o wzrostach, potrzebne jest wybicie powyżej 4 zł.

EURPLN od dwóch tygodni stoi w okolicach 4,2300 - 4,2400 przybierając strukturę trójkąta. W miejscu w którym się aktualnie notowania znajdują, bardziej prawdopodobne jest wybicie dołem w kierunku 4,2000 i dalej do 4,1500. Aktualnie kluczowym oporem jest poziom 4,2530.

CHFPLN trzyma się między 3,9800 a 3,9400 i dopiero wybicie z tej konsolidacji wskaże dalszy kierunek notowań.