W powodu obaw o przegrzanie koniunktury na rynkach kapitałowych inwestorzy odwracają się od „ryzykowanych” walut rynków wschodzących, w tym od PLN. Mimo ostatniej podwyżki stóp w USA, na notowania walut nadal będzie wpływać Fed, a także dane makroekonomiczne, które mogą determinować politykę pieniężną.

Polski złoty jest w defensywie. Zapoczątkowany na początku miesiąca ruch wzrostowy na parze EUR/PLN  we wtorek nabrał impetu.  Do osiągnięcia lokalnego szczytu, stanowiącego dwumiesięczne maksimum na poziomie 4,2650, brakuje zaledwie 1 grosza.  Jeżeli w dalszym ciągu będzie się utrzymywać tendencja do ucieczki kapitału z rynków wschodzących, wówczas sforsowanie tego poziomu nie powinno nastręczyć większych problemów. Chwilowa słabość złotego widoczna jest również na parze USD/PLN, na której we wtorek pokonana została bariera 3,8000, stanowiąca obecnie z perspektywy analizy technicznej wsparcie dla dolara.

Wspomniany odwrót inwestorów od rynków wschodzących spowodowany jest przede wszystkim obawami o potencjalną korektę lub wręcz załamanie się przegrzanych rynków kapitałowych, co istotnie zmniejsza apetyt na „ryzykowne” aktywa. Przepływ kapitału z rynków rozwijających się w stronę dolara potęgowany jest dodatkowo kontynuacją oczekiwań względem amerykańskiej polityki monetarnej. Jeszcze tydzień temu wydawało się, że wyceniana już wcześniej przez rynek podwyżka stóp procentowych w USA przyhamuje na pewien czas spekulacje na ten temat. Zapowiedź rozpoczęcia ograniczania sumy bilansowej w nieokreślonej konkretnie niedalekiej przyszłości, spowodowała jednak, że wypowiedzi przedstawicieli Fed ponownie mają istotny wpływ na rynek.

Na fali tych spekulacji kurs EUR/USD znajduje się obecnie w okolicach poziomu 1,1150, a nastroje inwestorów na rynku Forex, w oparciu o ich pozycje na platformie CMC Markets, wskazują na zdecydowane oczekiwanie kontynuacji ruchu spadkowego. 68% wartość wszystkich otwartych pozycji na tej parze stanowią bowiem pozycje krótkie, nastawione na umocnienie się dolara.

Siła tych nastrojów może podlegać wahaniom w zależności od wyników publikacji makroekonomicznych, dlatego nie należy ich bagatelizować. W tym tygodniu wprawdzie nie ujrzymy już odczytów największego kalibru, ale dzisiejsze dane z amerykańskiego rynku pracy oraz jutrzejsze dotyczące rynku nieruchomości (sprzedaż domów) w USA mogą w umiarkowany sposób wpłynąć na rynek. Z perspektywy euro warto natomiast śledzić odczyty wskaźnika przemysłowego PMI dla Niemiec, Francji oraz Unii Europejskiej.