Wzrost awersji do ryzykownych aktywów i odpływ kapitału z rynków wschodzących jest głównym czynnikiem słabości polskiego złotego. Jego notowania są zależne przede wszystkim od notowań głównej pary, a na te mogą wpływać dzisiejsze publikacje makroekonomiczne.

 

Utrzymująca się na rynku słabość walut rynków wschodzących daje się zauważyć w notowaniach złotego. Jego kurs względem większości najważniejszych walut znajduje się obecnie na najwyższym poziomie od lipca 2018 roku, nie uwzględniając „wyskoku” z 15 sierpnia, gdy podczas małej płynności wynikającej ze święta w Polsce, spekulacyjna wyprzedaż złotego wyprowadziła notowania na nieco wyższy poziom. EUR/PLN oscyluje w okolicach pokonanego wczoraj poziomu 4,3900, USD/PLN jest nieznacznie ponad wczorajszym szczytem 3,9630, a CHF/PLN kontynuuje ruch na północ, coraz bardziej oddalając się od pokonanej w połowie sierpnia bariery 4zł – dziś za jednego franka trzeba zapłacić 4,04 złotego. Złoty zyskuje jedynie względem brytyjskiego funta, głównie ze względu na zawirowania wokół działań premiera Borisa Johnsona, mających uniemożliwić opozycji zablokowanie w parlamencie opcji „twardego Brexitu”. GBP/PLN znajduje się obecnie na poziomie 4,8380, czyli ćwierć procenta poniżej wtorkowego lokalnego szczytu, niemniej skala spadków na funcie była dużo mniejsza niż względem euro czy dolara – GBP/USD stracił bowiem wczoraj 0,6%, a EUR/GBP zyskał ponad pół procenta.

 

Dla notowań złotego kluczowe jest jednak to, co dzieje się na eurodolarze, a aktualne osłabienie jest konsekwencją spadków kursu EUR/USD o ponad 0,7% w ostatnich trzech dniach – dziś rano kurs dotarł w okolicę wsparcia 1 1080. Inwestorzy przeprowadzający transakcje na rynku Forex za pośrednictwem platformy transakcyjnej CMC Markets oczekują jednak odbicia od tego poziomu – 68% z nich posiada obecnie otwarte pozycje długie (na wzrost wartości euro), stanowiące 73% wartości wszystkich pozycji otwartych na tej parze. Z perspektywy ekonomii takie oczekiwania są zrozumiałe – nadwyżka rentowności dwuletnich obligacji Stanów Zjednoczonych względem obligacji dziesięcioletnich zwiększa się coraz bardziej, a takie zjawisko, zwane odwróceniem krzywej rentowności, historycznie było prognostykiem nadchodzącej recesji. Tym samym presja na Fed i oczekiwania względem jego najbliższych działań wzrasta - pozycje na kontraktach terminowych na amerykańską stopę procentową wskazują obecnie niemal 100% prawdopodobieństwa obniżki stóp procentowych podczas najbliższego, wrześniowego posiedzenia. Ekonomia i spekulacja jednak nie zawsze idą ze sobą w parze, dlatego nie można wykluczyć, że ruch spadkowy na EUR/USD się jeszcze pogłębi, co jednak oznaczałoby spadki do najniższego poziomu od maja 2017.

 

Dziś na kurs euro mogą wpłynąć dane z niemieckiego rynku pracy, które poznamy o godzinie 9:55. To właśnie utrzymywanie się stopy bezrobocia w Niemczech blisko historycznych minimów jest jednym z głównych blokerów uruchomienia przez rząd bodźców fiskalnych, które mogłyby wspomóc osłabiającą się niemiecką gospodarkę. Prognozy wskazują, że wynik utrzyma się na poziomie 5%, jeżeli jednak podobnie jak w maju publikacja choćby nieznacznie odbiegnie na niekorzyść od prognoz, wówczas można spodziewać się silniejszych ruchów na parze EUR/USD. W tym kontekście ważny będzie również popołudniowy odczyt niemieckiego wskaźnika cen towarów i usług CPI, który według prognoz potwierdzi dalszy spadek inflacji w Niemczech, a tym samym da dodatkowy argument Europejskiemu Bankowi Centralnemu do większego luzowania polityki monetarnej w Strefie Euro.

 

Poza danymi z Europy warto przyjrzeć się publikacjom zza oceanu – wstępnych danych na temat PKB w USA oraz cotygodniowych danych na temat ilości wniosków dla bezrobotnych. 

 

Poprzedni artykuł >