Na globalnych rynkach finansowych panuje optymizm, co pomaga złotemu. Jednak dużym znakiem zapytania jest inflacja w Polsce. Dziś poznamy kolejne dane na ten temat.

 

Można powiedzieć, że złoty stoi na rozdrożu. Wszystko zależy od tego, jaką dużą tolerancją wykażą się inwestorzy wobec rosnącej w naszym kraju inflacji. W USA „karnawał inwestycyjny” trwa w najlepsze. Indeksy giełdowe zdecydowanie rosną, a atmosfera jest wyśmienita.

 

Dzisiaj o godz. 14:00 poznamy wysokość bazowej inflacji konsumenckiej w grudniu, a rynek oczekuje odczytu na poziomie 3,2%. To dodatkowe dane po wczorajszej publikacji wskaźnika CPI, którego wartość wyniosła aż 3,4%. Każdy odczyt istotnie wyższy od konsensusu rynkowego może odwrócić się przeciwko złotemu i wprowadzić jeszcze więcej niepokojów. Teraz rynek bacznie obserwuje wskazania polskiej inflacji. Nerwy trzymane są na wodzy w oczekiwaniu, że po skoku cen w styczniu lub generalnie w pierwszym kwartale, gdy efekty podwyżek m.in. cen energii zostaną w pełni odzwierciedlone w wartości CPI, inflacji spowolni w kolejnych miesiącach. W efekcie Rada Polityki Pieniężnej pozostawi stopy na obecnym poziomie, a PKB będzie dalej efektywnie stymulowany.

 

Analitycy zadają sobie pytanie, czy inwestorzy nie spanikują uciekając od złotego i jeszcze bardziej stymulując wzrost inflacji. Taka właśnie sytuacja miała miejsce na Węgrzech. Tam cierpliwość inwestorów się skończyła i przestali akceptować brak podwyżek stóp procentowych przy istotnie rosnącej inflacji. Miesięczny wykres rocznej inflacji konsumenckiej w Polsce od stycznia ubiegłego roku wygląda groźnie, a za miesiąc, po odczycie za styczeń, miesięczny słupek będzie wyglądał jeszcze groźniej

 

Tymczasem złoty jest silny. Im dłużej USD/PLN utrzymuje się poniżej 3,81, tym większe szanse na dalszy spadek. Gdyby tak się stało, to kolejnym przystankiem byłyby okolice 3,73. Podobnie wygląda sytuacja na EUR/PLN, gdzie kluczowym poziomem pozostaje strefa 4,24-4,25, a dalsze umocnienie złotego może sprowadzić EUR/PLN przynajmniej do 4,13. GBP/PLN po fałszywym wyskoku związanym ze zbliżającym się Brexitem, wrócił do trendu horyzontalnego.

 

Aktualnie inwestorzy mniej przejmują się już wojną handlową na linii USA - Chiny i przynajmniej chwilowo nie boją się napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie. Sytuacja w Iranie to bomba, która pozostaje nieuzbrojona, i na razie sprawy przybrały nieco łagodniejszy obrót. Jednocześnie kondycja amerykańskich konsumentów jest dobra. W efekcie na giełdach jest spokojnie, a tolerancja na ryzyko bardzo wysoka. To pomaga m.in. złotemu.

 

Oprócz wspomnianego odczytu inflacji CPI z kraju nie napłyną dziś istotne informacje. Pozostaje poczekać do godz. 14:30, gdy poznamy kilka ważnych danych z USA. Wartość sprzedaży detalicznej ma wzrosnąć w stosunku do poprzedniego okresu o 0,1 pkt. proc. Jednocześnie na rynek spłyną dane o tygodniowych zasiłkach dla bezrobotnych.

 

Poprzedni artykuł >