Mimo ogłoszonej wczoraj wieczorem podwyżki stóp procentowych w USA i zapowiedzi kolejnych takich posunięć w 2018 r. dolar osłabił się. Dziś swoje decyzje dot. polityki pieniężnej ogłoszą banki centralne Eurolandu, Wlk. Brytanii i Szwajcarii.

 

Środa na rynku walutowym upłynęła pod znakiem posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Graniczące z pewnością przekonanie inwestorów o tym, iż Fed podejmie decyzję o podniesieniu amerykańskich stóp procentowych do poziomu 1,25-1,50%, potwierdziło się. Mimo to, zamiast aprecjacji dolara, która powinna mieć miejsce po takiej, „jastrzębiej” decyzji, w godzinach wieczornych można było zaobserwować jego wyprzedaż. Po raz kolejny zastosowanie miała giełdowa maksyma, mówiąca o kupowaniu plotek i sprzedawaniu faktów. Po tygodniach spekulacji, „pompowania balona” i oczekiwań na taką właśnie decyzję, z rynku mogło wreszcie „zejść powietrze”. Sytuacji nie zmieniła również konferencja Janet Yellen po posiedzeniu. Kończąca swą kadencję przewodnicząca Fed powtórzyła w zasadzie to, co znane było inwestorom z poprzednich sprawozdań FOMC. Kontynuacja procesu zaostrzania polityki monetarnej USA będzie zatem zależna od dynamiki wzrostu gospodarczego oraz sytuacji na rynku pracy, a według deklaracji członków Komitetu w 2018 r. należy oczekiwać, podobnie jak w bieżącym, trzech podwyżek stóp, po 25 pkt. bazowych każda.


EUR/USD, który jeszcze wczoraj przed południem notowany był w okolicach 1,1740, po posiedzeniu Fed zyskał ponad 0,5% i obecnie zbliża się do poziomu 1,1850. Z perspektywy analizy technicznej wsparciem dla tej pary są okolice 1,1730, opór natomiast wyznaczony jest przez listopadowy szczyt przy 1,1940. Wśród inwestorów przeprowadzających transakcje na rynku Forex za pośrednictwem platformy transakcyjnej CMC Markets brakuje jednomyślności – pozycje długie i krótkie rozkładają się niemal po równo, choć nieznaczna większość (52%) inwestorów oczekuje ruchu korekcyjnego, niwelującego część wczorajszych wzrostów.


Sytuacja złotego jest obecnie w pełni podporządkowana czynnikom globalnym, co było doskonale widoczne podczas wczorajszych wahań kursu EUR/USD. Po porannym osłabieniu się złotego względem dolara, wczoraj wieczorem para USD/PLN znalazła się ponownie w okolicach dolnego ograniczenia tygodniowej konsolidacji w zakresie 3,5640-3,5850.


Kurs EUR/PLN znajduje się natomiast w okolicach dwutygodniowych maksimów na poziomie 4,2200. Złotemu w dalszym ciągu sprzyja relatywnie pozytywne nastawienie do walut rynków wschodzących, choć to. Z drugiej strony, to, co jeszcze niedawno pozwalało złotemu umacniać się bardziej od innych walut z koszyka, czyli seria pozytywnych danych gospodarczych, zostało już w pełni przez rynek wycenione i mogło obudzić chęć realizacji zysków. Jeżeli  scenariusz ten się sprawdzi, zakres spadków nie powinien przekroczyć 0,5-0,6%. Opór na parze EUR/PLN ulokowany jest bowiem w okolicach 4,2450-4,2500 i w przypadku braku silniejszych impulsów przemawiających za umocnieniem euro może stanowić poważną przeszkodę w drodze „na północ”.


Dzisiejsze kalendarium obfituje w szereg mogących generować zmienność publikacji wskaźników PMI dla przemysłu i usług w Niemczech, Francji i w Eurolandzie. Po południu opublikowany zostanie natomiast cotygodniowy raport z amerykańskiego rynku pracy – w kontekście wczorajszych zapowiedzi Fed może on być pretekstem do dalszej wyprzedaży lub umocnienia dolara.

 

Inwestorów walutowych mogą zainteresować również doniesienia z trzech kolejnych banków centralnych, które dziś ogłoszą swoje decyzje dotyczące polityki pieniężnej. Będą to kolejno: Szwajcarski Bank Narodowy, Bank Anglii i Europejski Bank Centralny. W przeciwieństwie do Fed rynek nie oczekuje jednak zmian w ich podejściu. I tak stopy procentowe w Strefie euro powinny zostać na poziomie 0%, w Wlk. Brytanii 0,5%, a w Szwajcarii -0,75%.