Szerokie grono „frankowiczów” najbardziej interesuje kurs CHF/PLN, który zbliża się do poziomu sprzed zmiany polityki Banku Szwajcarii w styczniu 2015 r. Tymczasem inwestorzy walutowi skupiają na USD. O ile grudniowa podwyżka stóp w USA jest już wyceniona, o tyle siły dolarowi mogłoby dodać przegłosowanie reformy podatkowej Trumpa.

 

W końcówce tygodnia rynek walutowy będzie po raz kolejny spekulował na temat sukcesu reformy podatkowej w USA. Dziś lub jutro  powinno bowiem nastąpić głosowanie w Senacie nad ustawą podatkową, za czym wczoraj opowiedzieli się wszyscy Republikanie z senackiej Komisji Budżetowej. Jeżeli senacka wersja ustawy zostanie przegłosowana, wówczas będzie to znaczący krok w stronę sukcesu ciągnącej się już zbyt długo batalii Donalda Trumpa o spełnienie jednej najważniejszych obietnic wyborczych.

 

W takim scenariuszu powinien zyskać dolar, który po zeszłotygodniowym osłabieniu zaczął nieśmiało odrabiać stratę. Para EUR/USD notowana jest obecnie na poziomie 1,1854, zatem 0,8% poniżej poniedziałkowego szczytu. Graniczące z pewnością oczekiwania względem grudniowej podwyżki stóp procentowych w USA zostały już uwzględnione w cenach, dlatego należy obecnie wsłuchiwać się w zapowiedzi dotyczące kolejnych kroków Rezerwy Federalnej. Wczoraj cytowana była wypowiedź przyszłego szefa tej instytucji, Jerome Powell'a, który z ostrożnością odnosił się do kwestii dalszego zacieśniania polityki monetarnej, wskazując na potrzebę bacznego przyglądania się dynamice inflacji. Niemniej wśród inwestorów przeprowadzających transakcje na rynku Forex za pośrednictwem platformy transakcyjnej CMC Markets panuje przekonanie, że dolar będzie się dalej umacniał – pozycje krótkie (na spadek euro) stanowią obecnie 60% wszystkich otwartych na parze EUR/USD.


Sytuacja na EUR/USD przekłada się na notowania złotego. Kurs EUR/PLN przebił wczoraj psychologiczną barierę 4,2000 i przetestował nawet poziom 4,1860, jednak siła dolara nie pozwoliła na utrzymanie takiego stanu zbyt długo. Dziś euro wycenianie jest ponownie powyżej tej wartości. Z kolei USD/PLN wyceniany jest w okolicach 3,5450. Relatywnie wysoki apetyt na ryzykowne aktywa utrzymuje siłę naszej rodzimej waluty, dzięki czemu przeciwstawia się ona  aprecjacji dolara. Może to oznaczać wkroczenie w krótkim okresie w konsolidację w wąskim zakresie 3,53 – 3,60.


Wspomniany apetyt na ryzyko i brak istotnych czynników zagrażających jego zmniejszeniu nie sprzyja obecnie CHF, który jest „domyślnie” wybierany przez inwestorów jako bezpieczna lokata kapitału w czasie niepewności. To oczywiście cieszy osoby spłacające kredyty hipoteczne w tej walucie. CHF/PLN utrzymuje się w okolicach trzyletnich minimów na poziomie 3,60. Od początku tygodnia rynek konsoliduje się w wąskim zakresie 3,59 – 3,61. Istotnym testem dla siły złotego będzie ewentualne zejście do poziomu 3,5400. Pułap ten był ostatnio widziany 15 stycznia 2015 r., kiedy to Bank Szwajcarii nieoczekiwanie zaprzestał interweniowania na rynku walutowym, co skutkowało dynamicznym umocnieniem waluty Helwetów. Ewentualne zejście poniżej tej granicy otworzy w drogę w kierunku kolejnych minimów wyznaczonych przez konsolidację, która utrzymywała się przez większość okresu interwencji Banku Szwajcarii, czyli zakres 3,32 – 3,50.


W dzisiejszym kalendarium ekonomicznym pojawi się kilka publikacji, które w mniejszym lub większym stopniu mogą wpływać na notowania walut. Przed południem poznamy dane z niemieckiego oraz europejskiego rynku pracy, kilka godzin później natomiast – z amerykańskiego. Z naszego rodzimego „podwórka” pojawi się natomiast finalny odczyt dynamiki PKB za III kw. br.