Protokół ze styczniowego posiedzenia FOMC nie zmienił obrazu rynku, wskazał jednak na obawy decydentów Fed o sytuację gospodarczą w Chinach i Europie. Bardzo dobre dane z polskiej gospodarki nie znalazły przełożenia na notowania złotego, jednak mogą pomóc mu pod warunkiem zatrzymania presji podażowej na walutach rynków wschodzących.

 

Wyczekiwana wczoraj przez inwestorów publikacja „minutek”, czyli protokołu z ostatniego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) nie przyniosła żadnych rewelacji, a tym samym jej wpływ na rynek walutowy był ograniczony. Wynikało z niego wprawdzie, iż przebieg posiedzenia nie był aż tak gołębi jak wypowiedzi Jerome Powella podczas konferencji prasowej po styczniowym posiedzeniu, niemniej brakowało również konkretnych informacji o przyszłości amerykańskiej polityki monetarnej. Potwierdziło się to, iż członkowie Fed jako nadrzędny cel uznają utrzymanie inflacji na poziomie 2%, nie widzą również w krótkim terminie zagrożeń dla rynku pracy, natomiast główne czynniki ryzyka związane są ze spowolnieniem gospodarczym w Europie i Chinach.

 

Pomimo, iż wydźwięk protokołu bynajmniej nie był „jastrzębi” dolar w reakcji na publikację zaczął się umacniać, co można jednak potraktować jako próbę odreagowania i realizacji zysków po mających miejsce kilka godzin wcześniej wzrostach na parze EUR/USD. Ruchy te miały charakter czysto spekulacyjny i na próżno doszukiwać się tu drugiego dna. W kolejnych godzinach obrotu na tej parze utrzymywała się konsolidacja w wąskim zakresie 1,1333 – 1,1350. Jej dolne ograniczenie zostało pokonane dopiero dziś po godzinie 7:00 polskiego czasu, czyli podczas mniejszej aktywności inwestorów z Azji i przed uaktywnieniem się inwestorów z Europy, co również nosi znamiona krótkoterminowego wpływu kapitału spekulacyjnego. Inwestorzy utrzymujący otwarte pozycje na rynku Forex na rachunkach w CMC Markets nastawieni są zdecydowanie byczo względem EUR/USD – 74% wartości wszystkich otwartych pozycji na tej parze stanowią pozycje długie.

 

Poprawa sentymentu na rynku za sprawą uspokojenia nastrojów wokół konfliktu handlowego na linii USA-Chiny może zatrzymać presję podażową i  w najbliższym czasie sprzyjać walutom rynków wschodzących, na czym powinien skorzystać złoty. Doskonałe dane dotyczące polskiej produkcji przemysłowej, które okazały się znacząco lepsze od prognoz (6,1% względem prognozy 3,9%), a także  poprawa sytuacji na rynku pracy mogą zostać zauważone przez inwestorów przeprowadzających transakcje na walutach emerging markets i choć działają oni w modelu koszykowym, wkładając wszystkie te waluty do „jednego worka”, waga PLN w tym koszyku może wzrosnąć. Dziś rano EUR/PLN notowany był na poziomie  4,3360, utrzymując się w tygodniowej, jednogroszowej  konsolidacji. USD/PLN zakończył trwający ostatnie pięć dni ruch spadkowy i po osiągnięciu poziomu 3,8150 nieznacznie odbił na północ – dziś rano notowany był 1 grosz wyżej. Na parze CHF/PLN panuje natomiast pełen spokój – od tygodnia frank wyceniany jest w granicach 3,8110 – 3,8120.

 

Dziś w pewnym stopniu rynek walutowy mogą pobudzić publikacje danych dotyczących PMI dla przemysłu i usług w Niemczech i Unii Europejskiej,  a także popołudniowe dane zza oceanu na temat zamówień na dobra trwałe oraz sprzedaży domów na rynku wtórnym Nie są to wprawdzie dane dużego kalibru, natomiast dla szukających pretekstu inwestorów mogą być impulsem do działania, co może przełożyć się na nieco większą zmienność.

 

Poprzedni artykuł>