Uruchomienie Artykułu 50. Traktatu o Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię wydaje się być kwestią czasu, i to niedługiego. Decyzje w tej sprawie podejmują właśnie brytyjscy parlamentarzyści. Gdy moment ten już nadejdzie, jak wpłynie to na notowania banków na wyspach i w innych krajach Europy, które i tak borykają się z różnymi problemami?

Ostatnie 12 miesięcy pokazały zmianę nastroju w brytyjskim sektorze bankowym, który próbował odbudować swoje wyceny i zapomnieć o błędach z przeszłości. Od dłuższego czasu banki na wyspach borykały się z wieloma przeszkodami – z regulacjami, kosztami restrukturyzacji i niskimi stopami procentowymi. Wszystkie istotnie wpływały na zyski. Dlatego wydawało się, że 2016 będzie kolejnym słabym rokiem pod kątem publikowanych wyników finansowych. Jednak pojawiło się wystarczająco dużo sygnałów, by przypuszczać, że nadchodzi pozytywna zmiana. Trzeba przy tym zaznaczyć, że przepaść między sytuacją poszczególnych spółek jest wciąż ogromna.

Nic tak dobrze nie odzwierciedla zmiany w rynkowych nastrojach, jak wzrosty bankowego indeksu FTSE350, który w zeszłym roku był na dobrej drodze do osiągnięcia dołków, jak te podczas kryzysu finansowego. Punktem zwrotnym był, co ciekawe, moment referendum w kwestii Brexitu, kiedy to sektor rozpoczął wzrosty, odbijając się od poziomu 2820 pkt.

Notowania indeksu FTSE 350 Banks w ciągu ostatnich 12 miesięcy

Widmo Brexitu
Od tego czasu banki w Wlk. Brytanii powoli odbudowują swoją wartość i wygląda na to, że ich wyceny osiągną poziom ostatnio widziany w lecie 2015 r. Pozostają jednak pewne obawy wobec tego, jak sektor poradzi sobie po rozpoczęciu procedury wdrożenia Artykułu 50.

Jak dotąd banki lekceważyły wpływ Brexitu na ich modele biznesowe argumentując, że pragmatyzm wygra z politycznymi rozgrywkami. Z kolei politycy rzadko zwracali uwagę na rynki finansowe. Ostatnie ostrzeżenie szefa Banku Anglii Marka Carneya o tym, że zbyt gwałtowne wyjście Wielkiej Brytanii z UE może być bardzo ryzykowne dla systemu finansowego Unii, zostało całkowicie zignorowane przez polityków i szefów banków centralnych w Europie.

Kłopoty europejskich banków
Niezależnie od pobudek Carneya, europejski system finansowy jest bardzo kruchy. Łączną wartość kredytów z nieterminowymi płatnościami liczy się w miliardach euro. Włoskie banki mają w portfelach najwięcej takich kredytów, o łącznej wartości 350 mld EUR, we francuskich bankach jest to kwota około 170 mld EUR, a w hiszpańskich – 130 mld EUR.

Na początku 2016 r. sektor bankowy w Europie był pod ogromną presją wynikającą ze środowiska niskich stóp procentowych, spadających cen surowców i towarów, a także trudnego położenia banków we Włoszech i niemieckiego potentata – Deutsche Banku.

Patrząc teraz na wszystkie te czynniki trzeba stwierdzić, że ceny surowców odbiły się od dna, oddalając perspektywę masowych bankructw spółek ze związanych z nimi branż. Ponadto rośnie inflacja i przewiduje się utrzymanie tego trendu w najbliższym czasie. W efekcie rosną szanse na podwyżki stóp procentowych, a to powoduje dodatkowe zwiększenie rozbieżności między rentownością długo- i krótkoterminowych obligacji, co wpływa pozytywnie na zyski banków.

Ciążą kary i wymogi kapitałowe
Wypłacalność i rentowność europejskiego sektora bankowego pozostaje dużym problemem (w szczególności patrząc na włoskie banki). Pomimo, że znana jest już wielkość kary, jaką na Deutsche Bank nałożył Departament Sprawiedliwości USA, wciąż nie wiadomo, jak dużą karę otrzyma Royal Bank of Scotland. Sytuacji nie ułatwia fakt, że wybrany został nowy prezydent USA, chociaż działania doradcy Trumpa w kierunku cofnięcia regulacji Dodda Franka mogą być bankom pomocne.

Należy też pamiętać, że regulacje prawne i wymogi dotyczące wypłacalności będą dalej ciążyć na wynikach banków ze względu na coraz to nowe scenariusze stress testów. Ostatnie takie testy wykonane przez Bank Anglii są dobrym tego przykładem - Royal Bank of Scotland oblał je pod każdym względem.

Ratuje szybszy wzrost
Brytyjska gospodarka radzi sobie dobrze, pomimo katastrofalnych prognoz ogłaszanych po referendum o wyjściu z UE. Jednak prawdopodobnie gospodarka wejdzie w słabszy okres w 2017 r., ponieważ wyższe ceny zaczną ciążyć na wydatkach konsumenckich.

Poprawa koniunktury miała jak dotąd pozytywny wpływ na zyski banków, ze względu na zmniejszenie wartości zagrożonych kredytów. Pomagała też rosnąca przez ostatnie pół roku prognoza inflacyjna, pomimo sierpniowej obniżki stóp procentowych w Wlk. Brytanii do rekordowo niskiego poziomu 0,25%.

Liderzy i maruderzy branży
Nie jest zaskoczeniem, że najlepiej radzącym sobie brytyjskim bankiem jest HSBC, który skupia się na Azji. Cena akcji HSBC wzrastała, jednak bank zanotował spadek zysków o 86% w III kw. Powodem była sprzedaż ze stratą brazylijskich inwestycji. Środowisko niskich stóp procentowych oraz zamieszanie na chińskim rynku na początku poprzedniego roku były źró dłem dodatkowych problemów. Od tego czasu sytuacja ulegała stopniowemu polepszeniu. Pomagają wybór Trumpa w USA i rosnąca presja inflacyjna. Jak dotąd, amerykańskie banki wyznaczały drogę innym, powiększając swój zysk i inwestycje – HSBC prawdopodobnie będzie podążał ich śladem. Inwestorzy oczekują też na informacje o tym, kto zastąpi prezesa Douglasa Flinta i dyrektora generalnego Stuarta Gullivera, którzy mają odejść w tym roku.

Zmiany giełdowych wycen wiodących brytyjskich banków od początku 2016 r.

Drugim wśród liderów jest Standard Chartered Bank, jednak pamiętać należy, że jego zwyżki wynikają z niskiej bazy, ponieważ w latach 2013-2016 bank ten mocno stracił na wartości (spadek z 1700 do 400 pensów) w wyniku utraty ponad połowy rynku. Wygląda na to, że decyzje nowego szefa o obcięciu dywidendy za 2015 r., zmniejszeniu zatrudnienia o 15000 osób i emisji akcji z prawem poboru na łączną kwotę 5 mld USD spowodowały stopniową stabilizację akcji.

W wyniku decyzji o Brexicie i gwałtownym spadku cen akcji, Lloyds Banking Group ogłosił dalszą redukcję etatów o 1300 miejsc pracy. Długofalowa strategia zakłada zmniejszenie zatrudnienia o 12000 osób do końca przyszłego roku. Bank chce skupić się na ofercie internetowej oraz zamknąć niektóre obszary działalności. Pomimo dobrej kondycji brytyjskiej gospodarki ceny akcji nie odbudowały się jeszcze w pełni po Brexicie, jednak niewiele brakuje, by tak się stało. Lloyds ogłosił ostatnio wykup MBNA, który działa na rynku kart kredytowych, za 1,9 mld GBP, zwiększając swój udział na rynku kart kredytowych do 26%. Na horyzoncie widoczny jest tylko jeden problem, który może zniweczyć te plany. Chodzi o roszczenia w związku ze skandalem i defraudacją w spółce-córce HBOS. Jej dwaj dyrektorzy zostali już skazani za zdefraudowanie oszczędności klientów. Najświeższe wyniki finansowe przyniosły jednak zysk banku w wysokości 4,2 mld GBP, czyli najwyższy od 10 lat, co może podobać się inwestorom.

Problemem brytyjskiego sektora bankowego jest Royal Bank of Scotland, który pozostaje najgorzej radzącym sobie podmiotem w branży. Bank dalej zwalnia – od 2007 r. zmniejszył zatrudnienie o 145 tys. osób i obecnie zapewnia około 80 tys. miejsc pracy. Dodatkowo skupia się na rozbudowie swojego systemu IT. Jednak strata banku w 2016 r. szacowana jest na ok. 2,3 mld GBP. Jest to 9. rok z rzędu, w którym notuje ujemny wynik. W zeszłym roku brytyjski rząd zmniejszył swój udział w banku do 14,8 mld GBP. Zaznaczył, że wyłożone 50 mld GBP nigdy nie zostaną odzyskane. Poważnym problemem RBS jest też śledztwo prowadzone przez amerykański Departament Sprawiedliwości USA, którego przedmiotem jest sprzedaż kredytów hipotecznych. W styczniu RBS zarezerwował kolejne 3,1 mld GBP na pokrycie kar w tej sprawie. Deutsche Bank musiało ostatecznie zapłacić 7,2 mld GBP i RBS prawdopodobnie otrzyma karę o podobnej wysokości. W innej sprawie kara może być nałożona w Wlk. Brytanii, a po pieniądze rękę wyciągają też akcjonariusze. Bank porozumiał się z grupami akcjonariuszy w związku z przysługującym im prawem poboru z 2008 r. na kwotę 800 mln GBP. Dodatkowo musi ustalić porozumienie z całą resztą, która domaga się rekompensaty wielkości 4 mld GBP.

Kolejny bank, Barclays, również jest w trakcie restrukturyzacji i zmaga się z problemami. W ostatnich danych można było znaleźć dobre rezultaty z inwestycji o stałym dochodzie, głównie dzięki zmienności po zapowiedzi Brexitu. Łączny dochód banku wyniósł 1,4 mld GBP. Od tego czasu widać dalszy wzrost zmienności na rynku, co zapowiada dobre wyniki za IV kw. Jeżeli dalszy wzrost rentowności amerykańskich banków ma być jakąś wskazówką, to właśnie tam można oczekiwać dalszych zysków, zwłaszcza jeżeli Donald Trump cofnie część z regulacji Dodda Franka, które wpływały na amerykańskie rynki w ostatnich latach. Nowy szef Barclays Jes Staley wydaje się być na dobrej drodze do wprowadzenia potrzebnych zmian. Zmniejszył wielkość dywidendy w ciągu ostatniego półrocza, by przyspieszyć proces wycofania się z pobocznych obszarów działalności banku, włączając w to sprzedaż afrykańskiej inwestycji i zmniejszenie zatrudnienia o 13600 miejsc pracy.

Co dalej z sektorem bankowym?
Pojawiają się wczesne oznaki zmiany nastrojów w brytyjskim sektorze bankowym. Jednak wyceny banków skupionych na rynku krajowym wciąż pozostają poniżej maksimów sprzed referendum o Brexicie, pomimo wzrostu inflacji i prognoz o jej dalszym wzroście.

Odbicie i zwiększająca się różnica między rentownością długo- i krótkoterminowych obligacji są przez banki mile widziane. Oznaczają, że Bank Anglii będzie miał duże kłopoty w dalszym luzowaniu polityki pieniężnej w następnych miesiącach. Wzrost cen surowców też jest pozytywną zmianą, niwelującą część problemó w związanych z ekspozycją banków na sektor wydobywczy, która jest wyliczana na kwotę 15 mld GBP. Wzrost ceny baryłki powyżej 50 USD zdecydowanie złagodził obawy w tym zakresie.

Najbliższe zagrożenia związane są z decyzjami o wielkości kar finansowych, ze zwiększeniem regulacji i z ryzykiem politycznym, w tym z nadchodzącymi z wyborami w kilku krajach Europy, a także z potencjalnym upadkiem planu pomocowego dla włoskiego sektora bankowego. Uruchomienie Artykułu 50. także może w krótkim okresie spowodować wzrost niepewności. A decyzje w tej sprawie właśnie zapadają w brytyjskim Parlamencie.