Od środowej przepychanki słownej między Koreą Północną a Donaldem Trumpem rynki nie bardzo wiedzą co zrobić. Z jednej strony temat lekko ucichł, jednak słowa były na tyle poważne, że przy małej płynności związanej z wakacjami, ruchy potrafią być nerwowe. Nie mniej jednak główne indeksy giełdowe wciąż są pod presją podaży. Pieniądze lubią ciszę, a niepewność związana z nieprzewidywalnością Donalda Trumpa oraz Korei Północnej pcha do realizacji zysków na rynku akcyjnym zanim będzie za późno. 

Niemiecki DAX30 przebił dziś ważne wsparcie na poziomie 12 100 - 12 088 punktów i powinien atakować kluczowy poziom na 11 900 - 12 000 punktów. Przebicie tej strony spowoduje odwrócenie trendu z wykresu tygodniowego na spadkowy. Spadki są o tyle niebezpieczne, że obywają się pomimo taniejącego EURUSD, którego wcześniejsze wzrosty był obwiniane o tendencje spadkową w ostatnich tygodniach na niemieckim indeksie.

Niestety spadające zagraniczne indeksy pchają również WIG20 w dół, który walczy ze wsparciami w okolicach 2400 punktów. Negatywnym liderem jest sektor energetyczny, który traci dziś -1,3%. Przecena związana jest z realizacją zysków po wynikach, które były zgodne z oczekiwaniami. Ze względu jednak na dobre wyniki, po korekcie prawdopodobnie rynek powróci do wzrostów. Najlepiej radzi sobie dziś branża motoryzacyjna rosnąc o blisko 1%. 

Dobre wyniki zaprezentował natomiast Alior Bank, który rośnie dziś ponad 2% i ma przed sobą szansę na odwrócenie negatywnej tendencji jaka dominowała w ostatnich tygodniach. Aktualnie opór znajduje się w okolicach 68 zł. Spółka podała, że zysk netto wyniósł blisko 100 mln zł, czyli o 7% lepiej od rynkowego konsensusu.

Wydaje się, że GPW jest gotowe do tego by podążać dalej na północ, jednak sentyment "risk-off" powoduje wyprzedaż aktywów krajów wschodzących. Widać to dobrze na polskim złotym, który kolejny dzień jest na minusie. W dniu jutrzejszym poznamy dane na temat bilansu płatniczego oraz finalne odczyty inflacji za lipiec. dane te nie powinny mieć większego wpływu na rynek. 

CHFPLN odbił od wcześniej wyznaczonego wsparcia na poziomie 3,6800, który  jest miejscem, gdzie w 2011 roku rynek silnie walczył o wzrosty i ostatecznie poległ, by w styczniu 2015 roku, podczas słynnego uwolnienia franka wybić te poziomy i dojść aż do 4,5500. Dzisiejsze wzrosty pokonały opór na poziomie 3,7300 - 3,7350,  co zwiastuje krótkoterminowe odwrócenie trendu. Kolejny poziom oporu znajduje się na 3,8000. Jest to niezwykle ważny poziom, ponieważ przez długi czas stanowił dolne ograniczenie konsolidacji. 

USDPLN także odbił od ważnych poziomów na 3,5500, choć w tym przypadku zabrakło precyzji i rynek w piątek odbił nieco wcześniej, ponieważ od 3,5660. Nie mniej jednak, podobnie jak w przypadku CHFPLN, miejsca gdzie znajduje się USDPLN historycznie był wielokrotnie odpowiedzialny za tworzenie szczytów lub den. Najbliższy opór zlokalizowany jest na 3,6600, a następnie na 3,7000. 

EURPLN utrzymuje się wciąż powyżej 4,2400, pomimo spadku EURUSD. Najbliższy opór znajduje się na 4,2750 - 4,2820, po jego wybiciu można oczekiwać dotarcia do 4,3200. Jest to jedyna para walutowa z omawianych z polskim złotym, która nie trwa już w trendzie spadkowym, ponieważ już w czerwcu nastąpiło wybicie poziomu 4,2400 w górę.

GBPPLN po decyzji Banku Anglii wybił z wąskiej konsolidacji w dół docierając do podwójnego dna na poziomie 4,6850. Po dzisiejszych, nieco lepszych danych z Wielkiej Brytanii, GBPPLN zaatakował 4,7400. Kolejny opór znajduje się na poziomie 4,8000. Wybicie natomiast wsparcia na poziomie 4,6800 powinno przynieść dynamiczny ruch do 4,6500 i niżej.