Notowania PLN doszły do ważnych poziomów oporu. Jeśli nasza rodzima waluta miałaby zacząć słabnąć, może mieć to wpływ na sytuację na GPW, gdzie inwestorzy nie wydają się być przekonani, że warto kupować akcje.

Po wczorajszym, delikatnym cofnięciu się indeksów w USA ze szczytów na giełdzie w Japonii inwestorzy zdecydowali się znacznie zredukować swoje pozycje. W efekcie Nikkei zanotował istotny spadek. Atmosfera na otwarciu warszawskiej giełdy nie będzie więc dobra, tym bardziej, że polscy inwestorzy od kilku sesji nie są w nastroju do kupowania akcji.

Dzisiaj warto obserwować złotego i reakcję giełdy na jego ewentualną słabość. To, że inwestorzy na GPW ignorowali siłę złotego, nie oznacza, że podobnie neutralnie będą zachowywać się, gdy PLN zacznie słabnąć. Indeks złotego oraz poszczególne pary walutowe w relacji do PLN doszły do bardzo ważnych poziomów lub od kilku dni tworzą platformę do choćby krótkoterminowego odwrotu. Gdyby tak się stało, warto sprawdzać, na ile jest to istotne dla inwestorów na warszawskiej giełdzie.

WIG20 pozostaje w dość spokojnej korekcie całego ruchu wzrostowego trwającego od grudnia ubiegłego roku. Na dzisiaj najważniejszym poziomem dla „byków” jest wsparcie przy 2263 punktów. Jego przełamanie może otworzyć drogę do spadków o kolejne 100 punktów. Przede wszystkim jednak wprowadzi duże pokłady niepewności, co do potencjału utrzymania hossy w długim terminie. Z kolei wyjście przez WIG20 ponad 2320 pkt. będzie krótkoterminowym sygnałem potwierdzającym siłę kupujących.

Amerykańskie indeksy ustanawiają kolejne maksima, ale to nie jest katalizatorem popytu na GPW. W piątek amerykańskie indeksy osiągnęły nowe szczyty, ale wczoraj polscy inwestorzy nie chcieli kupować akcji. Wymówką była zamknięta giełda we Frankfurcie. Takie sytuacje inwestorzy mogliby jednak wykorzystać i kupować akcje po dobrych sesjach w USA. Tymczasem na siedem ostatnich sesji, sześć razy WIG20 kończył dzień niżej niż otwarcie z danego dnia. To nie jest przejaw siły rynku. Na otwarciu danego dnia podaż się cofa, co umożliwia utrzymanie danego poziomu, ale gdy do gry wchodzą sprzedający, których siła nie jest znaczna, brakuje kupujących.

Dzisiaj inwestorzy będą zwracać uwagę na odczyty sprzedaży detalicznej w Strefie euro i pozostałych krajach UE za kwiecień (oczekiwany nieznaczny spadek w stosunku do marca). Poza tym nie ma dziś istotnych publikacji danych ekonomicznych czy wydarzeń, które mogą wpłynąć na rynki. Dopiero pod koniec tygodnia inwestorzy będą oczekiwali na wyniki wyborów w Wielkiej Brytanii, na spotkanie Europejskiego Banku Centralnego oraz na zeznania byłego dyrektora FBI dotyczące potencjalnych powiązań prezydenta Trumpa z Rosją.

Łukasz Wardyn, dyrektor – Europa Wschodnia, CMC Markets