Wczorajsza szansa na zamknięcie dnia na plusie zakończyła się brakiem decyzji odnośnie kierunku. WIG20 po raz kolejny zamknął się w okolicach 2400 punktów i dziś ponownie próbuje zejść niżej, gdzie uaktywnia się popyt. Powodem do takiego zachowania rynku może być wyczekiwanie na zmianę w rządzie, która dość szeroko zapowiadana jest w mediach, a brakuje w tym temacie konkretnego komunikatu. Mówi się natomiast, że jeszcze przed świętami nastąpi zmiana na fotelu Prezesa Rady Ministrów. Najgłośniejszym następcą Premier Szydło jest Minister Morawiecki. 

 

Dla rynku prawdopodobnie byłby to lepszy wybór niż Jarosław Kaczyński, który nie kojarzy się dobrze w tej roli, pomimo, że prawdopodobnie każdy zakłada, że to on realnie sprawuje władzę w Polsce. Poza wewnętrznymi niepewnościami, także zagranica funduje nam problemy. Z jednej strony negocjacje Unii Europejskiej z Wielką Brytanią się przeciągają, co nie wpływa dobrze na nastroje na Wyspach. Zmiany podatkowe w USA także się przeciągają, trwa aktualnie dyskusja nad ostatecznym zaakceptowaniem jej Izbie Reprezentantów. Sprawa rozbija się o tzw. AMT, czyli alternative minimum tax. Jest to minimalna stawka podatku, jaką płacą przedsiębiorcy i osoby fizyczne niezależnie od ulg i innych zwolnień. Propozycja w aktualnej ustawie to 20%, na co nie chcą zgodzić się Republikanie w Izbie Reprezentantów. 

 

Ten przestój pcha indeksy amerykańskie w dół, zwłaszcza technologiczny Nasdaq. Dodatkowo w styczniu zmienia się połowa gabinetu FOMC, co zwiastuje możliwość zmiany dotychczasowej polityki FED, a tym samym wzbudza niepewność. Wydaje się zatem, że kontynuacja wzrostów na giełdach zachodnich jest mocno zagrożona. WIG20 aktualnie ugina się pod taką wizją i także zmierza w kierunku 2300 punktów. 

 

KGHM znalazł się już w rejonie 100 zł w dniu dzisiejszym, po bardzo silnym spadku na rynku miedzi wczoraj. Aktualnie zarówno miedź jak i KGHM lekko korygują. Kurs miedzi znajduje się w okolicach wsparć, a wybicie poniżej 287 USD spowoduje zanegowanie trendu wzrostowego. Gdyby faktycznie nastąpiło wybicie dołem, to spadki mogłyby skierować się w stronę 273 USD. 

 

Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe bez zmian, dodatkowo nie zmieniła się także retoryka RPP, co może być odebrane jako słabszy od oczekiwań komunikat. Ostatnie dane na temat PKB, inflacji, sprzedaży detalicznej i wynagrodzeń, wskazują na wzrost presji inflacyjnej. Rada zdaje się nie być wzruszona tym tematem i chcąc zapewnić stabilną sytuację dla kredytobiorców, podtrzymuje, że podwyżki stóp procentowych są możliwe dopiero w 2019 roku.

 

Polski złoty wczoraj nie zareagował na te słowa żadnym większym ruchem, choć dziś lekko tanieje, choć to prawdopodobnie za sprawą EURUSD, który jest pod presją podażową. 

 

USDPLN od testu poprzedniego dna na poziomie 3,5150, kurs utrzymuje się w ruchu wzrostowym. Podczas porannej sesji nastąpiła próba przebicia poziomu 3,5550, jeżeli kurs utrzyma się ponad tym oporem, to otworzy sobie drogę do 3,6500. W przypadku powrotu spadków, wsparcia znajdują się na 3,5150 oraz dalej na 3,4000. Natomiast przebicie otworzy drogę do oporu na 3,6500. 

 

EURPLN aktualnie znajduje się w ruchu spadkowym, który powinien doprowadzić do testu wsparcia na 4,1600. Z punktu widzenia krótkoterminowego trendu, kurs nie powinien wybić się ponad 4,2140, aby spadki mogły być kontynuowane. Następny opór znajduje się na 4,2300 oraz 4,2600. 

 

GBPPLN po zdecydowanym odbiciu w zeszłym tygodniu oraz kontynuacji po serii dobrych informacji z Wielkiej Brytanii, kurs doszedł do oporu na 4,7800, od którego odbił. Dopiero ruch ponad 4,8400 pozwoli na rozwinięcie się większego impulsu wzrostowego. Wsparcia zlokalizowane są na 4,7300 oraz na 4,6800.

 

CHFPLN pozostaje najsłabszą parą walutową, trwający trend spadkowy dąży do 3,5500. Opory zlokalizowane są na poprzednich dnach, czyli 3,6150, natomiast kluczowy poziom dla zachowania trendu spadkowego jest umiejscowiony na 3,6800. Dopiero jego wybicie otworzy możliwość większych wzrostów.