W nocy odbyło się ostatnie posiedzenie Banku Nowej Zelandii w obecnej formule, w której decyzja o stopach procentowych była podejmowana jednoosobowo. Od kwietnia RBNZ zostanie zreorganizowany na wzór zbliżony do innych banków centralnych. Na zakończonym dzisiaj posiedzeniu, podobnie jak RBA, bankierzy z Nowej Zelandii zasygnalizowali cięcie stóp procentowych, co RBNZ argumentował pogorszeniem perspektyw globalnej gospodarki i niższymi wydatkami gospodarstw domowych. Po takim przekazie NZD jest dzisiaj najsłabsza walutą z grona G-10.

 

Po silnej piątkowej przecenie akcji w USA, wczorajszy dzień upłynął pod znakiem dalszego odrabiania strat. Główne indeksy DIJA, S&P500 i Nasdaq zakończyły dzień w zieleni zyskując odpowiednio 0,55%, 0,72% i 0,71%.  Mimo zakończenia sesji nad kreską trzeba jednak zauważyć, że zamknięcie nastąpiło wyraźnie poniżej dziennych maksimów. Tym bardziej, że wczorajsza paczka danych znów nie rozpieściła inwestorów. 

 

Szczególnie martwiące wydają się odczyty płynące z rynku nieruchomości. Zarówno ilość wydanych pozwoleń na budowę, jak i rozpoczętych budów okazały się rozczarowujące. W przypadku rozpoczętych budów mówimy o spadku 9% w ujęciu m/m. Wyraźnie słabiej od oczekiwań wypadł indeks nastrojów konsumentów. Wśród inwestorów rodzi się niepewność czy przed nami większy ruch wzrostowy, czy na wyższych poziomach niedźwiedzie zastawiły pułapkę. Jedno wydaje się być pewne, że wzrosty które obserwowaliśmy od końca grudnia mogły już wyczerpać paliwo, a na horyzoncie nie ma nowych źródeł, aby go uzupełnić. To co napędzało ostatnią fazę wzrostów, to gołębi Fed, który prawdopodobnie już jest w cenie. Końcówce wzrostów sprzyjały dobre wieści płynące z rozmów na linii Waszyngton-Pekin. Po początkowych sukcesach kończących wojnę celną, doszliśmy do kwestii trudnych do przełknięcie przez Chiny żądań stawianych przez USA. Czy brak złych wieści jest przez inwestorów odbierany jako dobre wiadomości? 

 

Globalnym wzrostom mogą stać na przeszkodzie te czynniki, które są w ostatnim czasie niedoceniane. Widoczne gołym okiem spowolnienie światowej koniunktury, już nie tylko Fed, ale pozostałe banki centralne z grona G10 sygnalizują zakończenie ścieżki podwyżek, a wręcz zapowiadają ich cięcie. Wyjątkiem był Bank Norwegii, który wcześniej sygnalizował niepokój o słabość NOK i zapowiadał działania zmierzające do jej umocnienia. Niepokoić może też zachowanie się krzywej rentowności amerykańskich obligacji. Kolejny już dzień stopa zwrotu z trzymiesięcznych obligacji rządowych osiągnęła na zamknięciu notowań wyższą wartość niż dziesięciolatek. Również rentowności niemieckich obligacji powróciły poniżej zera.

 

Mieszane nastroje podczas dzisiejszej sesji w rejonie Azji i Pacyfiku. Nikkei kończył dzień stratą 0,23%. O ile na pozostałych głównych giełdach jest bardziej optymistycznie: Hong Kong (0,56%), Singapur (0,11%), Szanghaj (0,85%), a australijski S&P/ASX200 zyskał skromne 0,09%, głównie za sprawa słabnącego AUD, to indeks szerokiego rynku Asia Dow (-0,28%) wskazuje na niezdecydowanie inwestorów.

 

Wczoraj na GPW podobnie jak na europejskich parkietach obserwowaliśmy niewielkie wzrosty. Indeks WIG przetestował linie trendu wzrostowego ale niestety od strony południowej. Najbliższe dni stawiają warszawskie byki przed trudnym zadaniem wyciągnięcia indeksu blue chipów na wyższe poziomy. O ile od początku tygodnia udaje się im wybronić przed spadkami poziom 2300 pkt. o tyle biorąc pod uwagę obawy o dalsze wzrosty na globalnych rynkach, ta sztuka może się nie udać. A to by oznaczało spadek WIG20 w stronę 2250 pkt. Dzisiaj przy Książęcej 4 pierwsze godziny handlu spychają WIG 20 w stronę wczorajszego otwarcia. Zyskuje niewiele walorów: JSW (0,48%) i Tauron (0,86%), a pod kreską Dino Polska (1,64%) i Orange (2,37%).

 

Jeżeli w następnych dniach będziemy świadkami ucieczki kapitału od ryzykownych aktywów, to prawdopodobnie ucierpią na tym również waluty rynków wschodzących, w tym i PLN. 

 

GBPPLN – po osiągnięciu tegorocznego maksimum na 5,0735 kurs powrócił w okolice 5,00-5,03. Para wychodząc ponad dotychczasowy ważny opór na poziomie 4,9500 sprawia, że ten na chwilę obecną stał się on technicznym wsparciem. W ostatnich dniach obserwujemy dobry sentyment dla funta i jeśli w dalszym ciągu tendencja się utrzyma, kolejnym poziomem do którego może para podążać jest strefa 5,0850-5,1100 z początku 2017 roku. 

 

USDPLN – para zawróciła z poziomu 3,8586 i po gołębim Fed w korekcie podążała na południe. W ciągu ostatnich dni PLN stracił ponad 7 groszy i z poziomów tygodniowych ponownie znalazł się pod presją.

 

EURPLN – kurs pozostaje w konsolidacji pomiędzy 4,3400 a 4,2600. 

 

CHFPLN – kurs kształtuje się pomiędzy 3,7330 a 3 8400. 

 

PLNJPY – sufit na poziomie 29,70 został utrzymany, a kurs przyjął kierunek na południe. Wsparcie jest na 28,00.

 

Poprzedni artykuł>