Rozpoczęty wczoraj tydzień inwestorzy giełdowi rozpoczęli w fatalnych nastrojach. U podstaw wyprzedaży akcji na wszystkich światowych parkietach była eskalacja konfliktu handlowego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Zapowiedź Prezydenta Trumpa o nałożeniu karnych taryf celnych na pozostałe chińskie towary w wysokości 10 proc. w praktyce oznacza objęciem nowymi cłami całego eksportu do USA. Chiny nie raz już pokazały, że posiadają w arsenale obronnym kilka narzędzi do obrony przed takimi działaniami. Poprzednie nałożone 25 procentowe cła eksporterzy ominęli wysyłając towary za pośrednictwem innych państw, głównie Wietnamu. I tym razem na odpowiedź Chin nie trzeba było długo czekać. Przyczyną masowej wyprzedaży na giełdach była deprecjacja juana, który przebił poziom 7,00 i znalazł się na najwyższym poziomie od dziesięciu lat, ułatwiając przedsiębiorstwom eksport. Dodatkowo w odwecie wstrzymano import produktów rolnych z USA. Oczywiście działania takie spotkały się ze sprzeciwem Trumpa, który oskarżył Chiny o celowe manipulowanie kursem walutowym. Sytuację uspokoił fakt, że rozbieżność pomiędzy juanem używanym do rozliczeń zewnętrznych CHN, a wewnętrznych CNY wskazały na wynik działań inwestorów zewnętrznych.  Analitycy zaczynają powoli wskazywać, że to strona chińska może mieć przewagę w negocjacjach handlowych, a jednostronne agresywne działania administracji Białego Domu tylko pogorszą sytuację w amerykańskiej gospodarce. Do przeceny na Wall Street dołożył się odczyt ISM dla sektora usług, który okazał się najsłabszym odczytem od trzech lat. To właśnie usługi są główną siłą napędową amerykańskiej gospodarki. Tak słaby wynik podbudza nadzieje na dalsze cięcia stóp procentowych przez Fed, powodując spadek rentowności jankeskich obligacji. 


W obliczy narastających napięć handlowych, spadki dotknęły również surowce przemysłowe. Cena miedzi dotarła do 255 USD, do najniższych poziomów od roku. 


Na rynku walutowym pod presją znalazły się dolar australijski i korona norweska, waluty uznawane jako surowcowe. Na uwagę zasługuje umocnienie szwajcarskiego franka. Dane SNB wyraźnie wskazują na interwencję na rynku walutowym w celu ograniczenia aprecjacji franka, jednak popyt na bezpieczne aktywa ciągle pozostaje silny. Po umocnieniu jena w ubiegłym tygodniu tempo aprecjacji nieco wyhamowało. 


Po silnej piątkowej przecenie w Azji i Europie, sentyment spadkowy utrzymał się na parkietach Stanów Zjednoczony, gdzie skala przeceny osiągnęła spore rozmiary. DJIA, S&P500 i Nasdaq znalazły się pod kreską tracąc odpowiednio 2,90%, 2,98% i 3,47%. Przed spadkami nie uchronił się również indeks małych spółek. Russell2000 spadł  o 3,02%. Wyprzedaż był poparta wysokim obrotem, który na Wall Street wyniósł 4,692 mld USD. 


O poranku notowania futures amerykańskie indeksy tracą powyżej 1%, a rentowności jankeskich 10-ciolatek osiągnęły 1,784%. 


Na rynku walutowym widoczny jest przepływ kapitału w stronę safe havens. USDJPY bez trudu pokonał wsparcia na 107,20 i 106,77, a złoto znalazło się powyżej 1450 USD za uncję. Najsłabiej radzą sobie waluty surowcowe i rynków wschodzących. 


Na giełdach w rejonie Azji i Pacyfiku obserwujemy kontynuację spadków. Jednak po niskim otwarciu indeksy odrabiają znaczną część strat. Nikkei stracił 0,65% . Na pozostałych giełdach: Hongkong (-0,91%), Szanghaj (-1,56%), Singapur (-0,73%). Indeks szerokiego rynku Asia Dow pod kreską 0,91%. 


Globalnemu sentymentowi nie oparł się parkiet przy Książęcej.  Handlowi na GPW towarzyszył stosunkowo wysoki obrót, który wyniósł 803 mln złotych. Poniedziałkowy handel zakończył się w dolnym zakresie wahań, co skutkowało spadkiem indeksu WIG20 o 2,36%. W gronie blue chipów tylko PZU zakończyło dzień zyskiem 0,57%, a 19 spółek odnotowało spadki. Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze akcji CD Projekt (-6,12%), PGNiG (-5,54%) i CCC (-4,67%). Na minusie znalazły się również indeksy średnich i małych spółek. Początek handlu na GPW przynosi nieznaczne odreagowanie spadków. WIG20fut broni poziomu 2150, zyskując 0,27%.


Na rynku PLN rysuje się słabość rodzimej waluty, co może być efektem odpływu kapitału od ryzykownych aktywów. 


GBPPLN – Para po osiągnięciu minimum na 4,6643 odbiła się i od kilku dni obserwujemy stabilizację notowań. Krótkoterminowy opór jest na 4,72.


EURPLN – para skutecznie obroniła się przed spadkami w okolicach 4,24-4,25. Do głosu doszli kupujący dźwigając kurs w stronę 4,3150.


USDPLN – siłę dolara widać również w stosunku do rodzimej waluty. Kurs osiągnął poziom nie widziany od ponad dwóch lat. Po realizacji formacji oRGR nastąpiła lekka korekta w stronę 3,85.


CHFPLN – kurs pokonał szczyt z 7 września ubiegłego roku na poziomie 3,8642. Kupujący po osiągnięciu pierwszy cel na 3,90 dotarli to kolejnego na poziomie 3,96. 


PLNJPY – siła jena jako bezpiecznej przystani widoczna była przy ataku na wsparcie na poziomie 28,00. Sprzedający bez trudu je pokonali schodząc poniżej wsparcia.

 

Poprzedni artykuł >