Gaz wybucha na północ

Surowce energetyczne radzą sobie ostatnimi czasy w kratkę. Najlepszymi tego przykładami są rynek ropy naftowej oraz rynek gazu ziemnego. Podczas gdy ten pierwszy stał niemalże w miejscu, to ten drugi wystrzelił mocno w kierunku północnym. Tylko w zeszłym tygodniu gaz ziemny zyskał przeszło 10%, podczas gdy ropa typu crude straciła ok. 1,7%, a typu brent ok. 0,3%. Warto zauważyć, że w przypadku obu rynków ropy naftowej wyhamowanie dynamicznych wzrostów, które rozpoczęły się w styczniu bieżącego roku, nastąpiło w rejonach psychologicznej wartości 50 dolarów za baryłkę. Z technicznego punktu widzenia zachowanie takie może świadczyć o dwóch możliwych scenariuszach dalszego rozwoju sytuacji. Pierwszy, zakłada dynamiczne wybicie się ponad wspomniany poziom, a co za tym idzie otwiera drogę rynkom ropy w kierunku poziomów widzianych ostatni raz przed blisko rokiem, czyli rejonów 60 dolarów za baryłkę. Drugi scenariusz, zakłada mocniejszy ruch w kierunku południowym. Z punktu widzenia analizy technicznej, sygnałem, że rynek obrał tę drogę, będzie zejście ceny surowca poniżej 45 dolarów za baryłkę. W takim wypadku powinniśmy być świadkami solidniejszego spadku w rejony nawet 35 dolarów za baryłkę. Gaz ziemny ociera się natomiast o psychologiczną wartość 2,5 dolara. W tych też rejonach powinniśmy być świadkami podjęcia przez rynek gazu podobnej do rynku ropy decyzji. Mianowicie, czy kontynuować wzrosty, a może zacząć spadać. Dynamiczne przebicie wspomnianej psychologicznej wartości otworzyłoby rynkowi drogę w kierunku przynajmniej 2,75 dolara. Natomiast odbicie od wspomnianego poziomu może skutkować spadkami do okolic 2,2 dolara.