W nocy dane o zamówieniach w przemyśle z Japonii wypadły bardzo słabo, zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. W dalszej części dnia oczy inwestorów skierują się w stronę USA. Najpierw poznamy dane o inflacji konsumenckiej, nieco później Departament Energii przedstawi raport o tygodniowej zmianie zapasów ropy, benzyny i destylatów. Jednak to, na co inwestorzy będą wyczekiwać, wydarzy się o godz. 20. Wtedy to poznamy decyzję o wysokości stóp procentowych oraz dwa dokumenty. Protokół z posiedzenia FOMC oraz projekcje banku dotyczące inflacji i wzrostu gospodarczego. To nie koniec emocji związanych z Rezerwa Federalną. O godz. 20:30 odbędzie się konferencja po posiedzeniu banku z udziałem Jeromego Powella. 
Rozpoczęty w poniedziałek trend umacniający jena do głównych walut G7, ma swoją kontynuację wczesnym ranem. Jen ponownie umacnia się do amerykańskiego dolara z poziomu 109,75 do 107,50. Również od poniedziałku jen silnie zyskuje do koszyka walut. CMC JPY Index zyskał od poniedziałku 430 punktów.         
Wczorajszy dzień przyniósł rozczarowanie byczo nastawionych graczy ze Starego Kontynentu. Giełda w Londynie spadła o 2,11 proc., a Frankfurt, Paryż, Mediolan i Madryt potaniały o ponad 1,5 proc. Słabo też wypadły największe koncerny Europy. Indeks Stoxx600 przez cały dzień znajdował się poniżej poziomu odniesienia, tracąc 1,22 proc. Mało optymistycznie rozpoczął się handel za oceanem. Wszystkie indeksy na otwarciu sporo traciły. O ile Dow Jones i S&P500 do końca sesji przebywały w czerwonej strefie, o tyle technologiczny Nasdaq żyje własnym życiem. Już po godzinie indeks wspiął się powyżej zera i mniej więcej w połowie notowań uderzył w psychologiczną barierę 10000 punktów. W samej końcówce handlu nastąpiła realizacja zysków, zakończona cofnięciem o 50 punktów. Nasdaq Composite zyskał na zamknięciu 0,29 proc., co oznacza wejście na nowy historyczny szczyt. Wydaje się, że przyszłość amerykańskiego rynku akcji będzie w dużej mierze zależeć od dzisiejszego FOMC. Czy Fed ponownie „sypnie groszem”, wspierając ryzykowne aktywa, czy po zaskakująco dobrych danych z rynku pracy przyjmie postawę obserwatora i wstrzyma lub ograniczy na jakiś czas napływ gotówki na rynek. Dow Jones i S&P500 zakończyły dzień stratą odpowiednio 1,09% i 0,78%. Największy spadek przypadł w udziale małym spółkom. Russell2000 zakończył dzień stratą 1,94 proc. Obrót na Wall Street wyniósł 6,631 mld USD. 
Słabe dane z Japonii pozostały bez wpływu na giełdy z Dalekiego Wschodu. Giełda w Tokio zyskuje 0,22 proc., australijski S&P/ASX200 rośnie o 0,21 proc. a południowokoreański KOSPI odnotował zysk 0,24 proc. Na pozostałych giełdach regionu: Hong Kong (0,28%), Szanghaj (-0,45%), Singapur (0,20%). Indyjski Sensex zyskuje 0,50%. Indeks Asia Dow, skupiający największe firmy regionu, nad kreską 0,91%. 
Po udanym dla warszawskich byków tygodniu, poniedziałek i wtorek przyniósł przerwę we wzrostach. Wzrosty na azjatyckich rynkach nie przełożyły się na wysokie otwarcie na GPW. Na przeszkodzie wzrostom stała przecena na wiodących parkietach Europy. Wtorkowa sesja, podobnie jak i poprzednia, wyglądały na typową sesję w wyczekiwaniu. Zmienność w porównaniu do poprzednich sesji może sugerować, że inwestorzy oczekiwali na dzisiejsze wydarzenie, jakim będzie przesłanie z posiedzenia FOMC i reakcję inwestorów na komunikat płynący z Fed. Pomimo że wszystkie indeksy straciły na wartości, to i tak skala przeceny była skromna w porównaniu z tym ile straciły główne giełdy kontynentu. Parkiet przy Książęcej przyzwyczaił nas przez ostatnie tygodnie do wysokich obrotów. Tak też było i wczoraj, mimo, że rynek pozostał w równowadze. Handlowi na  GPW ponownie towarzyszył bardzo wysoki obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,41 mld złotych. Z tego na blue chipy przypadło 1,17 mld PLN. Indeks WIG stracił  0,32 proc. Podobnej wielkości spadek przypadł w udziale indeksowi spółek o największej kapitalizacji. Po pięciu minutach od otwarcia byki utworzyły dzienne maksimum na poziomie 1856,66, jednak fala spadków w Europie ostudziła zapędy kupujących i do akcji wkroczyły niedźwiedzie, sprowadzając notowania na minimum sesji przy 1811,96. Do południa rynek poruszał się w okolicach minimów. Dopiero odrabianie strat na jankeskich futures pozwoliło na nieznaczne podejście w górę. Zamknięcie nastąpiło w okolicach środka dziennego zakresu wahań, na poziomie 1835,59. Oznacza to niewielki spadek o 0,31 proc. w  porównaniu z Frankfurtem, Paryżem czy Londynem, gdzie tamtejsze blue chipy straciły od 1,5 proc, do 2 proc. Straty dotknęły również WIG20fut, który spadł o 0,33 proc., a WIG20usd oddał z dorobku 0,32 proc. Ciekawie przedstawia się sytuacja średnich spó łek. mWIG40 po dotarciu w piątek do oporu  w okolicach 3600 pkt., ponownie został przeceniony 0,31 proc. Poziom ten zbiega się z 38,2% zniesienia FIBO ostatniej fali spadkowej. Szkopuł w tym, że na razie aktywność podaży jest raczej skromna. Największy spadek o 0,42 proc. przypadł w udziale najmniejsze spółkom z sWIG80. W gronie blue chipów 7 spółek zakończyło dzień w zieleni, akcje Play nie zmieniły ceny, a 12 przyniosło posiadaczom ich akcji stratę. Królami parkietu były spółki z sektora energetycznego i to one osiągnęły największe stopy zwroty: Tauron (13,52%), PGE (10,95%) JSW (4,48%). Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze papierów Pekao, PKN Orlen i PZU. Walory te straciły odpowiednio 3,10%, 2,91% i 2,80%. 
WIG20fut otwiera się na poziomie wczorajszego otwarcia. W początkowej fazie handlu indeks zyskuje 0,49 proc. 
Pod koniec ubiegłego tygodnia umocnienie złotego wyhamowuje. 
GBPPLN –  lokalne wsparcie znajduje się na 4,84. Najbliższy opór jest na poziomie 5,12
EURPLN – cena jest nad wsparciem na poziomie 4,37. 
USDPLN –  para jest powyżej wsparcia na 3,8850. 
CHFPLN – para oscyluje wokół wsparcia na 4,10. 
PLNJPY – bliskość oporo na 28,37 wyhamowuje umocnienie PLN.