Pomimo pozytywnych oczekiwań względem decyzji dwóch z trzech najważniejszych agencji ratingowych Premier Beaty Szydło oraz neutralnych oczekiwań analityków, na rynkach wydaje się ciążyć wspomnienia ostatnich lat, kiedy to właśnie w styczniu dokonywano obcięcia ratingu Polski.

Aktualnie Fitch daje ocenę A, a Moody's ocenę A2 dla Polski, jednak ten drugi sygnalizował, że obniżenie wieku emerytalnego wpłynąć może negatywnie na kolejną ocenę. Czy tak się faktycznie stanie dowiemy się jeszcze dziś. Niestety nie ma konkretnej godziny publikacji tych informacji i jest wielce prawdopodobne, że komunikat zostanie opublikowany po zakończeniu sesji na GPW.

Taki stan rzeczy powoduje, że część inwestorów może być skłonna zrealizować zyski, by w poniedziałek nie musieć sprzedawać po dużo gorszych wycenach wywołanych lukami cenowymi. Wczorajsza spadkowa sesja widoczna na indeksie WIG20 sygnalizuje, że ostrożniejsi już wczoraj dokonali sprzedaży swoich akcji.

Ponadto o godz. 14:00 zostaną opublikowane dane na temat inflacji konsumenckiej, bilansu płatniczego i podaży pieniądza M3 w Polsce co dodatkowo zachęca do realizacji zysków, pomimo że oczekiwania są pozytywne.

Dodatkowo na GPW brakuje powodów do wzrostów, po rajdzie jaki ostatnio obserwowaliśmy potrzeba dodatkowych katalizatorów. Aktualnie surowce są pod kreską choć nieznacznie. Pierwszym powodem zatrzymania wzrostów jest bilans handlowy Chin, który wykazał spadek eksportu. Drugim impulsem do korekty jest dotarcie do ważnych oporów. Taniejący dolar jest zbyt małym impulsem do ich wybicia.

O 14:30 zostaną opublikowane niezwykle istotne dane ze Stanów Zjednoczonych - sprzedaż detaliczna oraz PPI. Rynki mogą się obudzić dopiero po podaniu tych wiadomości. Na koniec polskiej sesji, o godz. 16:00 poznamy jeszcze nastroje wśród konsumentów. Po zeszłotygodniowych, pozytywnych odczytach PMI z USA inwestorzy otrzymają już komplet informacji, który pozwoli im pozycjonować się względem danych dotyczących inflacji konsumenckiej, która ma być opublikowana we wtorek, 18 stycznia. Tak naprawdę dopiero wtorkowe dane przedstawią pełny obraz sytuacji w Stanach Zjednoczonych, a tym samym pozwolą na kontynuację trendu wzrostowego na światowych indeksach lub wręcz przeciwnie, rozpoczną korektę.

Rykoszetem otrzymać mogą kraje wschodzące, w tym Polska, które w momencie włączenia strategii "Risk off" są pierwsze w kolejce do wyprzedaży. Reasumując, niezwykle ostrożnym należy być na rynku walutowym. Polski złoty aktualnie zachowuje się stabilnie, jednak po publikacji danych szybko może się to zmienić.

USDPLN wciąż znajduje się powyżej 4,10, a dopiero po pokonaniu tego poziomu należy oczekiwać spadków do 4,05 i dalej do 4,00. W przypadku powrotu wzrostów najbliższa silna bariera znajduje się na górnym ograniczeniu kanału cenowego, czyli na 4,26.

EURPLN wręcz stoi na poziomie 4,35-4,37 od kilku dni. Cały czas jednak bazowym scenariuszem jest ruch spadkowy do poziomów 4,33 - 4,30. Opory zlokalizowane są na 4,40 oraz na 4,45.

GBPPLN odbija się okrągłego poziomu 5 zł, w przypadku jego pokonania wsparcia zlokalizowane są w okolicach 4,90, gdzie można oczekiwać większego odreagowania. Kluczowy opór w krótkim terminie to 5,06 zł.

CHFPLN nie potrafi wznieść się ponad 4,08, co jest dobrym prognostykiem dla polskiego złotego Cele dla spadków znajdują się na 4,04 oraz ewentualnie niżej na 4,00.