Pharmaceuticals, drugs

Indeks Dow Jones zamknął dzień na minusie po raz ósmy z rzędu, co jest najgorszym wynikiem od 2011 roku, mimo to udało mu się dość znacznie odbić od wczorajszego minimum. Wygląda na to, że inwestorzy wycenili szansę na to, że w wyniku porażki z reformą Obamacare, Donald Trump włoży dużo większy wysiłek w opracowywanie i wdrażanie zmian fiskalnych.

Takie spojrzenie inwestorów wydaje się być bardzo naciąganą wizją, szczególnie patrząc na to, jak politycy są podzieleni w kwestii zmian w podatkach. Podział ten jest dużo większy niż w kwestii reform Obamacare.

Ostatni wzrost może także być wynikiem powrotu części inwestorów na rynek na koniec miesiąca i kwartału. Po czterech miesiącach wzrostów na rynkach widać pierwsze oznaki skromnej realizacji zysków, a nieudana reforma służby zdrowia była jedynie iskrą, która tę realizację rozpoczęła. Wprawdzie obecnie wiele mówi się o spadkach, jednak trzeba zauważyć, że rynek dalej pozostaje na około 10% plusie od momentu gdy Trump został wybrany na Prezydenta USA.

To czy spadki na rynkach będą widoczne przez dłuższy okres, w bardzo dużej mierze zależy od Republikanów i od tego, czy są w stanie odłożyć różnice między sobą na bok, by razem stworzyć dobre prawo.

Oznacza to również, że Trump będzie musiał nauczyć się rozmawiać ze swoją partią, rzeczywiście ich słuchać i odłożyć swój arogancki i napastliwy charakter na bok, który być może dobrze działał podczas kampanii, jednak w Kongresie jest bezużyteczny.

Trump będzie musiał zapomnieć o porażce w kwestii Obamacare i skupić się na reformie podatków i wydatków infrastrukturalnych. Wśród inwestorów rośnie obawa, że w tych zmianach również nie uda się odnieść sukcesu, jednak mimo wszystko pewien kredyt zaufania wciąż jest.

Ta wiara była widoczna we wczorajszym odbiciu na akcjach w trakcie dnia, a także w wartości dolara, który spadł do czteromiesięcznych minimów, a następnie się odbił. Podobnie stało się z rentownością amerykańskich obligacji, które zamknęły dzień niżej, ale powyżej swoich minimów z wczoraj. Rynki wciąż wyceniają obietnicę programów stymulacyjnych, jednak nikt nie wie, kiedy takowe mogą zostać wprowadzone.

Późne odbicie dolara było wsparte dotarciem przez różne aktywa do ważnych poziomów, między innymi na złocie i indeksie dolara, a także na EURUSD, który dotarł do 200-dniowej średniej kroczącej co zatrzymało wzrosty.

Dziś uwaga inwestorów może być skupiona ponownie na USA, skąd publikowane będą dane na temat bilansu handlowego za luty oraz zaufania konsumentów w marcu.

EURUSD - euro przebiło się przez 1,0840 i rosło do 1,0900 zanim nastąpił spadek. Na ten moment 200-dniowa dzienna średnia krocząca stanowi poziom oporu przed wzrostami. Jeżeli euro przebije się przez poziom 1,0920 istnieje potencjał wzrostu do poziomu 1,1100. Korekta musi zatrzymać się powyżej 1,0680 by test 200-dniowej dziennej średniej kroczącej był możliwy.

GBPUSD - funt dalej rośnie przebijając się przez poziom 1,2600 i zbliżając się do lutowych maksimów powyżej 1,2700 gdzie znajduje się 200-dniowa dzienna średnia krocząca.
Poziomy wsparcia znajdują się na 1,2380 i 1,2200.

EURGBP - obecnie euro znajduje poziom oporu w okolicach poziomu 0,8670. Istnieje potencjał do wzrostów w stronę poziomu 0,8710, gdzie znajduje się kolejny poziom oporu według linii trendu spadkowego bazowanej na maksimum z 14 marca na 0,8785. Jeżeli euro przebije się przez poziom 0,8730 istnieje szansa powrotu w stronę maksimów na 0,8800.

USDJPY - dolar odnalazł wsparcie w okolicy 110,20. Spadek poniżej tego poziomu oznacza spadki w stronę poziomu 108,50. Potrzebne jest przebicie przez poziom 111,60 by ustabilizować sytuację i móc myśleć o powrocie w okolice 112,50.

FTSE100 – spodziewany wzrost na otwarcie o 23 punkty do 7 316
DAX - spodziewany wzrost na otwarcie o 60 punktów do 12 056
CAC40 - spodziewany wzrost na otwarcie o 19 punktów do 5 036