Napięcia na Półwyspie Koreańskim nie są niczym nowym dla inwestorów, zazwyczaj jest nagła i niespodziewana informacja powodująca nieco zawirowań, po czym rynek w ciągu jeszcze tego samego dnia powraca do normalnego handlu.

 

Wczorajsze zdarzenia miały jednak nieco inny wydźwięk, prawdopodobnie głównie przez to, że Donald Trump nie jest doświadczonym politykiem, zwłaszcza w zakresie polityki zagranicznej. Prowadząc ją przez pisanie tweetów oraz konferencji prasowych naraża świat inwestycyjny na większą niepewność.

 

Podczas gdy sesje w Azji oraz Europie zakończyły się zdecydowanie pod kreską w dniu wczorajszym, tak giełdy w USA odrobiły większość strat. Spowodowane było to głównie przez Sekretarza Stanu, Rexa Tillersona, który starając się ograniczając straty wywołane ostrymi słowami Donalda Trumpa, zatrzymał się w Guam, kończąc tym samym sprzeczki jakie prowadzili oficjele Japonii oraz Korei Południowej. 

 

Niezależnie jednak od ostatecznego zamknięcia giełd w USA, bezpieczne aktywa cieszyły się wczoraj znacznym popytem. Obligacje skarbów państw, złoto, frank szwajcarski zyskiwały na wartości, podczas gdy rynki akcji traciły grunt pod nogami. USA odrobiło większość swoich strat dopiero po zamknięciu sesji europejskiej, ostatecznie SP500 zamknęło się o 0,04% niżej od otwarcia.

 

Jen japoński, który tradycyjnie traktowany jest jako bezpieczna przystań, w tym przypadku nie reagował tak dobrze. Nie jest to jednak zaskoczenie biorąc pod uwagę, że gdyby doszło do ewentualnych działań zbrojnych, to Japonia byłaby na pierwszej linii frontu.

 

Europejskie indeksy dziś prawdopodobnie otworzą się niżej, pomimo odbicia w USA, ponieważ rynki azjatyckie zakończyły sesję na minusie. Wydaje się, że inwestorzy wciąż oczekują na ostateczny rozwój sytuacji, a niepewność bierze się przede wszystkim z nieprzewidywalności zarówno Donalda Trumpa jak i Korei Północnej. 

 

Jednocześnie ostrożność została wzmożona przez urzędników Korei Północnej, którzy podali nieco więcej szczegółów na temat możliwego ataku na Guam, przedstawiając możliwość zrzucenia czterech pocisków balistycznych w jednym momencie. 

 

Dziś zostaną opublikowane znaczące dane dla Wielkiej Brytanii. Podana zostanie produkcja przemysłowa za czerwiec oraz dane na temat bilansu handlowego z Narodowego Biura Statystycznego (ONS). Dało się w tym roku zauważyć znaczne różnice między danymi dostarczanymi przez ONS, a tymi, które tworzone są przez niezależne instytucje takie jaki CBI oraz Markit. 

 

Jak dotąd, niezależne dane były znacząco bardziej optymistyczne zarówno pod względem zamówień, eksportu czy też poziomu zatrudnienia. 

 

Dane z ONS były natomiast stale negatywne, z tylko jednym dodatnim miesiącem w tym roku, w kwietniu. Nasuwa się zatem pytanie, czy dane ONS są tworzone tak, by przedstawiały "wygodniejszy" obraz gospodarki dla rządu oraz to, które dane są bliższe rzeczywistemu obrazowi gospodarki Wielkiej Brytanii.

 

Oczekuje się, że zmiana przetwórstwa przemysłowego wyniesie 0,0%, natomiast produkcja przemysłowa ma wzrosnąć o 0,1%. Co jest praktycznie niewidoczną wartością w kontekście wielu wcześniejszych danych ankietowych. 

 

Bilans handlowy za czerwiec ma wskazać deficyt na poziomie 11 mld funtów, co jest lekką poprawą względem 11,9 mld funtów w Maju. 

 

Ostatnie estymacje NIESR na temat PKB dla Wielkiej Brytanii mają wskazać wzrost na poziomie 0,3% za drugi kwartał. 

 

W dniu dzisiejszym zaplanowana jest również konferencja prasowa Prezesa Nowojorskiego FEDu, Williama Dudleya. Jego przemyślenia mogą dać wskazówki względem jutrzejszych, ważnych danych na temat CPI. Dudley zazwyczaj jest jednym z bardziej jastrzębich członków FOMC, jeżeli podtrzyma swoją retorykę z poprzednich miesięcy, dolar może otrzymać dodatkowe wsparcie w swoich wzrostach. 

 

Wczorajsze dane na temat koszów zatrudnienia wskazały na znacznie słabszy wzrost, na poziomie 0,6%, niż miało to miejsce wcześniej, kiedy w poprzednich kwartale wzrosły one o 2,2%. Warto zauważyć jednak, że efektywność produkcji lekko wzrosła. 

 

EURUSD euro spadło do poziomu 1,1700 w dniu wczorajszym, po tym jak nie udało się pokonać poziomu 1,1830 wcześniej w tym tygodniu. Wciąż poziom 1,1610 jest w krótkim terminie najbardziej prawdopodobnym miejscem, do którego dotrze EURUSD. Potrzeba zamknięcia powyżej 200 okresowej, tygodniowej SMA na 1,1795, by wzrosty do 1,1200 stały się ponownie możliwe do osiągnięcia.

GBPUSD – znalazł wsparcie powyżej 1,2930, a opór na 1,3030. W przypadku wzrostów powyżej 1,3040, może dojść do retestu 1,3100, natomiast spadek poniżej 1,2920, wyznaczyłby cel na linii trendu na poziomie 1,2840.

EURGBP – wciąż istnieje ryzyko spadków do 0,8980 w krótkim terminie ze wsparciem na 0,9050. Wsparcie na 0,8980 musi zostać zachowane, aby ruch do 0,9300 pozostał możliwym, w przeciwnym razie spadki powinny się pogłębić, docierając do 0,8870.

USDJPY – pozostaje pod presją podaży osiągając dno na 109,55, presja będzie wciąż aktualna dopóki kurs znajduje się poniżej 110,80. Potrzeba powrotu ponad 111,30, aby ustabilizować sytuację i zmniejszyć ryzyko spadków do 108,20 jednocześnie zwiększając prawdopodobieństwo testu poziomu 112,30.