W zeszłym tygodniu europejskie indeksy spadły do czteromiesięcznych minimów. Następnie przez trzy kolejne dni w tym tygodniu odbudowywały swoje pozycje. Dziś możemy spodziewać się rozpoczęcia kolejnej fali spadków, ponieważ odnowił się trend zniżkowy z czerwca, a dodatkowo amerykańskie indeksy w dniu wczorajszym gwałtownie spadały. Inwestorzy będą również dyskontowali wczorajsze ataki w Barcelonie, co przełoży się na ruch pieniądza z mniej bezpiecznych aktywów do instrumentów bardziej bezpiecznych jak złoto lub frank szwajcarski.

Spadek na amerykańskich indeksach jest tym bardziej istotny, że jak dotąd inwestorzy bardzo skutecznie ignorowali wszelkie polityczne zawirowania w USA. Indeks Dow Jones odnotował największy jednodniowy spadek od trzech miesięcy, natomiast S&P500 spadł do najniższego poziomu od ponad miesiąca.

Od kilku miesięcy amerykańskie indeksy dawały prezydentowi duży kredyt zaufania pomimo różnych rzeczy, które miały miejsce. Trump miał wprowadzić reformy podatkowe i fiskalne, a dodatkowo wydawało się, że ma wsparcie swojej partii i wielu biznesmenów.

Udzielony kredyt zaufania wydaje się powoli wyczerpywać ze względu na wiele wydarzeń, które miały ostatnio miejsce. Sporo czołowych dyrektorów firm odeszło z biznesowej komisji doradczej, która następnie została przez Trumpa rozwiązana. W ostatnim czasie pada duża liczba bardzo krytycznych słów pod adresem prezydenta ze strony członków jego własnej partii. Wydaje się, że Donald Trump jest obecnie w najgorszej sytuacji od początku swojej prezydentury.

Inwestorzy zaczynają zdawać sobie sprawę, że Donald Trump może nie być w stanie przeprowadzić chociaż częściowych reform w tych obszarach, które obiecał. Podnosi to pytanie czy w ogó le będzie w stanie przeprowadzić jakąkolwiek reformę, ponieważ polityczny koszt wspierania urzędującego prezydenta wzrasta z każdym dniem i każdą serią Tweetów.

Skupiając się na walutach, dolar wczoraj nie był w stanie określić kierunku w jakim chce podążać. Natomiast euro spadło w wyniku doniesień, że część członków EBC obawia się nadmiernego wzrostu euro, które w ostatnich 4 miesiącach wzrosło o 8%.

Prędkość wzrostu euro może być wynikiem niechęci prezydenta Draghiego do komentowania planów i czasu rozpoczęcia zacieśniania programu skupu aktywów.

Banki centralne zwykle nie przejmują się zmianami wartości waluty w granicach 5-10%, jeżeli taka zmiana dzieję się w trakcie dwóch lub trzech lat. Natomiast jeżeli dzieje się ona w krótkim terminie, to może spowodować gwałtowną spiralę deflacyjną bądź inflacyjną, ponadto największe korporacje nie mają w zwyczaju zabezpieczać się przed krótkoterminowymi zmianami kursów walut.

Funt złapał oddech w tygodniu pełnym pozytywnych danych ekonomicznych. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,3%, trochę więcej niż się spodziewano, choć pozytywny efekt tego wzrostu został zniwelowany przez negatywną rewizję danych za czerwiec. W każdym razie bezrobocie maleje, a stosunek tempa wzrostu płac do cen zmierza w dobrym kierunku, mimo, że na razie pozostaje negatywny.

 

EURUSD - euro spadło na krótko poniżej 1,1680, po czym odbiło się. Potrzebne jest przebicie przez 1,1800, w przeciwnym wypadku możliwy jest większy spadek w stronę 1,1620. Głównym celem pozostaje poziom 1,2000 i będzie tak, dopóki euro utrzymuje się powyżej 1,1620 w krótkim okresie.

GBPUSD - funt utrzymuje się powyżej 100-dniowej SMA i minimum z lipca na 1,2810. Dopóki tak jest, bardziej prawdopodobne są wzrosty. Potrzebne jest przebicie powyżej 1,2930 by ustabilizować sytuację i myśleć o powrocie w okolice 1,3040. Spadek poniżej 1,2810 stawia za kolejny cel 200-dniową SMA na 1,2600.

EURGBP - euro jest na dobrej drodze do przetestowania maksimów z listopada 2016 roku na 0,9300. Wsparcie znajduje się na 0,9040 oraz 0,8980.

USDJPY - niezdolność do przebicia przez 111,30 zwiększa szanse na spadek w stronę 108,70.

FTSE100 – spodziewany spadek na otwarcie o 40 punktów do 7 347

DAX - spodziewany spadek na otwarcie o 83 punkty do 12 120

CAC40 - spodziewany spadek na otwarcie o 35 punktów do 5 111