Poprzedni miesiąc był bardzo dynamiczny na rynku surowcowym. Dawno już nie byliśmy świadkami tak szybkich ruchów na rynku towarowym. Zdecydowanymi bohaterami lipca okazały się być surowce energetyczne. Dość powiedzieć, że najwolniejszymi i zarazem tymi, które straciły najmniej były kontrakty na gaz ziemny. W przeciągu miesiąca cena niebieskiego paliwa spadła „jedynie” o 7,13%. Drugim najspokojniejszym paliwem była benzyna. Tutaj jednak już byliśmy świadkami przekroczenia magicznej bariery dziesięcioprocentowego spadku wartości. W lipcu potaniała ona bowiem o 13,74%. Jeszcze mocniej, gdyż o 16,62%, poleciały w dół kontrakty na ropę typu brent. Olej opałowy stracił nieco więcej, a dokładniej rzecz ujmując równe 17%. Bardzo czerwono było na kontraktach terminowych na ropę typu crude, ich cena poleciała na południe aż o 18,69%. Najwięcej jednak powodów do radości mieli w lipcu posiadacze przysłowiowego diesela, a to za sprawą kosmicznej przeceny oleju napędowego. W przeciągu jednego miesiąca cena tego paliwa spadła bowiem aż o 19,67%. Interesująco sytuacja rozwijała się także na rynku metali szlachetnych. W tym przypadku byliśmy świadkami nierównomiernego rozłożenia sił. Najmocniej wyskoczył na północ pallad, który podrożał w lipcu o 18,3%. Drugie miejsce we wzrostowej drabince przypadło kontraktom na platynę. W tym przypadku jednak byliśmy świadkami dużo mniejszego, gdyż zaledwie 9,33% wzrostu. Na kolejnych pozycjach znalazły się srebro oraz złoto. Pierwszy z wymienionych kruszców zyskał 3,15%. Złoto w porównaniu do pozostałych metali w zasadzie nie ruszyło się z miejsca, gdyż 1,17% zwyżka wygląda bardzo blado.