Wprawdzie zajęło to cztery dni, ale amerykańskie indeksy w końcu odrobiły wszystkie straty, jakie poniosły w ostatnią środę. Rynki w ostatnich dniach bardziej skupiały się na zagranicznych sukcesach Trumpa niż na jego wewnętrznych wpadkach. Decyzja z początku tygodnia o przełożeniu zeznania byłego szefa FBI Comeya z dnia dzisiejszego na późniejszą datę daje czas rynkom na odbudowanie się, ale jest tylko odłożeniem problemu w czasie.

Inwestorzy po raz kolejny skupiają się na pozytywnych informacjach nadchodzących z rynku, jednocześnie ignorując te złe, jak na przykład wczorajsze rozczarowujące dane z sektorów nieruchomości i produkcyjnego, które były wiele słabsze od prognozowanych.

Azjatyckie indeksy poradziły sobie z obniżką ratingu Chin dokonaną przez Moody’s. Agencja wyraziła obawy względem kondycji finansowej Chin przy obecnym wysokim poziomie zadłużenia.

Europejskie indeksy akcji radziły sobie całkiem dobrze wczorajszego dnia. FTSE250 było 15 punktów od poziomu 20 000, natomiast FTSE 100 radził sobie słabo.

Zarówno DAX jak i CAC40 były wsparte pozytywnymi odczytami PMI dla sektorów produkcyjnego i usługowego. Dane te pokazały jeszcze lepszy postęp niż ten widziany w pierwszym kwartale. Aktywność gospodarcza prywatnego sektora we Francji, a także i w Niemczech osiągnęła sześcioletnie maksimum.

Co ważniejsze, publikacje danych gospodarczych pokazały, że koszty wejściowe i wyjściowe są na wieloletnich maksimach w obu krajach. Tak wyraźna obecność inflacji nakłada na EBC dodatkową presję.

Prezydent Mario Draghi dalej upiera się, że ryzyka ekonomiczne w Europie nakładają presję zniżkową. Utrzymywanie takiego zdania, przy obecnie publikowanych danych może zmniejszać wiarygodność kredytową EBC.

Tak luźna polityka pieniężna prowadzona przez EBC nie jest potrzebna w sytuacji, gdy dane gospodarcze są tak dobre. Może to tłumaczyć dlaczego euro w ostatnich rosło, szczególnie po słowach niemieckiej kanclerz, która powiedziała, ze euro jest zbyt słabe.

Na dziś zaplanowane jest przemówienie Mario Draghiego w Madrycie. Ciekawy będzie jego komentarz względem ostatnio publikowanych danych ekonomicznych, jeżeli zdecyduje się taki wygłosić.

Po kilku słabszych dniach wygląda na to, że dolar złapał oddech i zaczął odrabiać straty w oczekiwaniu na minutki FEDu.

W trakcie ostatnich kilkunastu dni prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w czerwcu bardzo się zmieniało. Ogólny konsensus dalej pozostaje przy tym, że stopy procentowe zostaną podniesione na najbliższym spotkaniu. Ja wciąż nie jestem tego pewien, ale wygląda na to, że FED sam zagonił się w tym zakresie do kąta i nie ma jak z niego uciec.

Na majowym spotkaniu członkowie FEDu utrzymywali, że słabsze dane w pierwszym kwartale są przejściowe. Dane z drugiego kwartału są trochę lepsze, natomiast było też kilka istotnych oznak słabości. W związku z tym nawet jeżeli stopy pożyczek międzybankowych dyskontują czerwcową podwyżkę, to takiego ruchu nie widać na rynku obligacji.

Już teraz jeden z członków James Bullard sugerował, że polityka FEDu jest zbyt agresywna, a Neel Kashkari sprzeciwiał się podwyżce stóp procentowych podczas marcowego spotkania.

Mało prawdopodobne byśmy otrzymali jakieś wskazówki względem tego, czy FED podniesie stopy procentowe czy nie, natomiast rynki najprawdopodobniej dalej będą wyceniały, że FED to zrobi, pomimo oznak, że inflacja jest obecnie niemrawa.

Podsumowując, minutki są stare, w związku z tym inwestorzy prędzej zwrócą większą uwagę na dyskusję na temat redukcji wielkości bilansu, szczególnie że kadencja Janet Yellen wygasa wraz z końcem tego roku, a szefowa FED z pewnością będzie zwracała uwagę na to jaką zostawi po sobie spuściznę.

 

EURUSD - euro przez ostatnie dwa dni nie było w stanie przebić się przez 1,1265, co zwiększa szanse na spadki w stronę 1,1020. Kluczowy poziom oporu znajduje się na listopadowych maksimach na 1,1300.

GBPUSD - funt już cztery dni nie potrafi się przebić przez 1,3040 co zwiększa prawdopodobieństwo spadków w stronę 1,2840. Wzrost powyżej 1,3050 stawiałby za kolejny cel 1,3320. Ruch poniżej 1,2750 oznaczałby spadek w okolice 1,2600.

EURGBP - wczorajszy trend wzrostowy, który wyniósł euro do 0,8675 szybko wyhamował, co sugeruje korektę w stronę 200-dniowej średniej dziennej kroczącej i poziomu 0,8600. Spadek poniżej tego poziomu otwiera drogę do dalszych ruchów w dół w stronę 0,8540 i 50-dniowej średniej dziennej kroczącej.

USDJP - po przebiciu się przez 111,70, kolejnym celem jest poziom 112,40. Jeżeli dolar nie przebije się przez ten poziom, to bardzo prawdopodobny jest spadeki w stronę 110,20.

FTSE100 – spodziewany wzrost na otwarcie o 6 punktów do 7 491

DAX - spodziewane otwarcie bez zmian na 12 659

CAC40 - spodziewany spadek na otwarcie o 5 punktów do 5 343