Chiny nie zwalniają prac nad cyfrowym juanem, widząc w nim szansę na ugruntowanie swojej hegemonii na światowych rynkach i ostateczne pokonanie dolara amerykańskiego. Jednocześnie kraj ten szeroko otwiera się na blockchaina, czyniąc z niego jedną z kluczowych technologii przyszłości. Nowy projekt go wykorzystujący dotyczy stworzenia zintegrowanego systemu zarządzania portami w kraju. Władze w Pekinie planują przekształcić wyspę Hajnan w nowy, strategiczny region dzięki budowie nowego portu. Jego trzon ma stanowić właśnie blockchain. Powody są jasne - Hajan, jako stricte chińska strefa wolnego handlu, ma wyprzedzić problematyczny Hong Kong.

Również pozostałe kraje regionu silnie otwierają się na technologie nowej ery cyfrowej. W Japonii utworzono specjalną grupę, która wyznaczyć ma „kierunek realizacji walut cyfrowych w Japonii”. W jej ramach, lokalna giełda kryptowalutowa DeCurrent zawiązała współpracę z trzema bankami komercyjnymi w kraju, dołączyły do nich przedsiębiorstwa z innych sektorów, jak East Japan Railway. Projektowi przewodniczy były szef Departamentu Systemów Płatności i Rozrachunków w Banku Japonii - Hiromi Yamaoka. Pod jego wodzą, dwa razy w miesiącu do września br. grupa ma się spotykać, by rozważać perspektywy wykorzystania blockchaina w procesach rozliczeniowych. Na jesień mamy poznać końcowy raport z prac.

Pewne rzeczy jednak w Japonii w najbliższym czasie nie ulegną zmianom. Tamtejszy minister finansów, zapytany o podatek od kryptowalut, stwierdził, że rząd nie planuje zmian w obowiązującym prawie. Jest to o tyle problematyczne dla tamtejszych kryptoinwestorów, że większość uzyskiwanych w kraju dochodów z kryptowalut podlega opodatkowaniu stopą aż 55%. Gdyby dochody te uznać jako zyski z aktywów to stopa spadłaby do 20%. Narzucona w tym kraju dźwignia na lewarowany handel aktywami cyfrowymi wynosi 4x.

Po drugiej stronie globu, w Wenezueli, tamtejszy reżim podwyższył niespodziewanie cenę paliwa na stacjach benzynowych. Zerwano z polityką jego subsydiowania, przez co było ono tam niemalże darmowe. Teraz cena wzrosła do 5000 boliwarów, czyli nieco mniej, niż 10 polskich groszy za litr. Za tankowanie można płacić w państwowej kryptowalucie - Petro, co prezydent Maduro wymusił na krajowych przedsiębiorstwach jakiś czas temu. Zaistniała jednak pewna niekompatybilność, jako że płatności można dokonać jedynie poprzez Patria Wallet, a nie bezpośrednio z oficjalnego portfela Petro App. Oba rozwiązania nie są na ten moment za sobą powiązane, a przez sankcje Donalda Trumpa na stacjach ustawicznie brakuje paliwa.

Bitcoin pozostaje niezdecydowany pod psychologicznym poziomem 10 tysięcy dolarów. Jeśli poziom ten zostanie wybity, stanie się bardzo ważnym wsparciem. Kolejne ważniejsze wsparcie na 9 tysiącach dolarów. Kolejny opór to okolice 10500 USD.

Podobnie konsoliduje się Ethereum. Najbliższym oporem jawi się 250 dolarów, kolejny na 278 USD. Wsparcia na 223 i 216 dolarach.

Bitcoin Cash krąży wokół górnego ograniczenia swojej strefy konsolidacji. Istotne będzie wybicie poziomu 275 USD, które otworzy drogę do testu ważnych 300 dolarów, gdzie domknięta zostanie spadkowa luka. Wsparciem jest dolne ograniczenie formacji prostokąta na 217 dolarach.

Ripple biegnie bokiem od dłuższego czasu, jednak teraz zakres wahań silnie się zawęża - być może w oczekiwaniu na wyskok. Opór może wystąpić na 0,222 dolara oraz w miejscu zaokrąglonego szczytu w okolicach 20,8 centów. Poniżej psychologiczne 20 centów jako wsparcie.

Litecoin dalej w konsolidacji. Kluczowe poziomy dla jej zachowania, pełniące kolejno funkcje wsparcia i oporu, to 41,5 oraz 50 dolarów.

Dash wspierany jest przez ważne wsparcie na 77,5 dolara. Niższe poziomy to 65 i 59 USD. Oporem są okolice 88 dolarów.