Okres letni na rynkach z reguły był czasem sennym, niemalże sielankowym. Draghi sprawił, że obecne lato może być wyjątkowo gorące, przeplatane nagłymi burzami i wichurami. Oczekiwania inflacyjne w strefie euro pozostały niskie pomimo gołębiego przekazu europejskich bankierów centralnych w czasie czerwcowego posiedzenia. Uczestnicy rynków przyjęli przedłużenie forward guidance o kolejne sześć miesięcy jako niewystarczające i nie wywarło większego wpływu na rynki. I stało się. Wczoraj Mario Draghi wysłał sygnał do inwestorów, że EBC podejmie wszelkie działania, aby pobudzić procesy inflacyjne. Już na samym początku swojego wystąpienia w Portugalii powiedział, że jeśli nie dojdzie do poprawy w europejskiej gospodarce, dodatkowa stymulacja będzie konieczna. Szef EBC wytoczył działa dużego kalibru. Sama zapowiedź ewentualnych dalszych cięć stóp procentowych oraz możliwość wprowadzenia programu luzowania ilościowego zaskoczyła rynki. Reakcja była natychmiastowa. Rentowności niemieckich obligacji osiągnęły poziomy historycznych minimów, euro traciło na wartości, a początkowe spadki na parkietach Starego Kontynentu przerodziły się w pokaźne wzrosty. Jeśli zapowiedzi Draghiegi nie były tylko straszakiem, to już na kolejnym wrześniowym posiedzeniu banku można spodziewać się cięcia głównej stopy EBC o 10 pb. Taka polityka może odcisnąć się negatywnie na sektorze bankowym.


Przeminęły echa wczorajszej zawieruchy, a już dzisiaj przed nami kolejne, bodajże najważniejsze wydarzenie tygodnia. Wieczorem poznamy minutki z posiedzenia FOMC, a o godz. 20:30 na konferencji prasowej zabierze głos Jarome Powell. Uczestnicy rynku od wczoraj zadają sobie pytanie czy szef Fed wyśle bardziej gołębi sygnał niż ten jaki przedstawia od początku tego roku. Zaraz po wystąpieniu Draghiego, Donald Trump uaktywnił się na Twitterze z ostrą krytyką wymierzoną w Mario Draghiego i Europejski Bank Centralny. Trump zestawił ich razem z Chińczykami „i innymi” w grupie manipulatorów nieuczciwie wykorzystujących politykę monetarną do osłabienia własnych walut i stworzenia przewagi w handlu z USA. Skierował też ostre słowa pod adresem Powella. Zaraz po tym Biały Dom podał informację, że badane są możliwości odwołania Powella z funkcji szefa Fed. Oczywiście jest to niewykonalne i należy to odebrać jako próbę nacisku do cięciu kosztu pieniądza.    


Wczoraj kupujący na Wall Street otrzymali kolejną dawkę paliwa do wzrostów. Amerykańskie indeksy wyruszyły w kierunku północnym, zaraz po tym jak prezydent Donald Trump poinformował o „bardzo dobrej” rozmowie telefonicznej z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem i zapowiedział przedłużone spotkanie na szczycie G20 w Osace. Tym samym pojawiła się szansa na powót do rozmów handlowych, oddalając widmo nowy cła na chińskie towary. W efekcie DJIA S&P 500 i Nasdaq zakończyły dzień zyskami odpowiednio 1,35%, 0,97% i 1,39%.
Udana sesja w Europie i USA przełożyła się na powrót optymizmu na parkietach z rejonu Azji i Pacyfiku. Nikkei 225 zyskał 1,72%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (2,30%), Szanghaj (1,13%), Singapur (1,45%). Indeks szerokiego rynku Asia Dow nad kreską 1,96%. 


Wczorajsza sesja nad Wisłą przebiegała podobnie jak na wszystkich parkietach pod dyktando byków, chociaż jej początek tego nie zapowiadał. Kupującym udało się domknąć lukę z początku maja na poziomie 2322 punkty, tym samym osiągając pierwszy cel. Utrzymanie się dobrej koniunktury na parkietach powinno doprowadzić notowania do poziomu 2350 pkt. Technicznie jest to poziom wsparcia, które pękło pod naporem sprzedających a nie było testowane. WIG 20 zyskał 2,13% przy wysokich obrotach 1,43 mln PLN.  Pozytywny obraz rynku w obliczu gołębiego FOMC i zapowiedzi spotkania Trump-Xi daje spore szanse na utrzymanie kierunku wzrostowego.   Wśród spółek indeksu blue chipów 18 zakończyło handel zyskiem, a 2 spadkiem. Najwyższą stopę zwrotu osiągnęły walory Orange(11,82%), Play (7,57%) i Dino Polska (6,54%).


Spokojnie rozpoczyna się handel na europejskich parkietach. Podobnie jest przy Książęcej. WIG 20 oscyluje wokół wczorajszego zamknięcia. Na plusie są JSW (1,40%) i Tauron (1,33%). Tracą PZU i PGE po około 1%.


Na rynku PLN obserwujemy na przestrzeni tygodni stabilizację, a kurs rodzimej waluty porusza się w niewielkim przedziale wahań. Jednak apetyt na ryzykowne aktywa umocnił rodzimą walutą. O sile złotego świadczy fakt, że w stosunku do głównych walut porusza się w okolicach dolnego ograniczenia tygodniowych ruchów.


GBPPLN – Zawirowania polityczne i niepewność co dalej z brexitem ciąży funtowi, a para na fali ostatnich spadków dotarła w okolice 4,75 i na tym poziomie spadki się zatrzymały.   


USDPLN – słabość dolara widoczna jest również w stosunku do PLN. Para po obronie poziomu 3,75 zawróciła w stronę 3,80. 


EURPLN – kurs pozostaje w konsolidacji pomiędzy 4 3400 a 4,2500, od kilku dni obserwujemy próbę przełamania wsparcia. 


CHFPLN – kurs kształtuje się pomiędzy 3,7330 a 3,8400. 


PLNJPY – sufit na poziomie 29,70 został utrzymany. Wsparcie jest na 28,00.