Mijający tydzień upływał pod znakiem odwrotu od ryzykownych aktywów takich jak akcje i waluty rynków wschodzących. Na taki obraz złożyło się wiele negatywnych czynników z otoczenia rynków, a w takiej sytuacji pojedyncze odczyty były ignorowane przez inwestorów, którzy skupiali się na szerszej ocenie „dokąd zmierzają poszczególne gospodarki”. Na dokładną ocenę mijającego tygodnia przyjdzie poczekać nam do poniedziałku, ale już dziś można przyjąć scenariusz, w którym dla Europy i rynków wschodzących kolejne tygodnie mogą okazać się spadkowe. Od dłuższego czasu rodzi się pytanie czy słowa przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Junkera wypowiedziane tydzień temu do rządu Włoch, że grozi im druga Grecja, się zmaterializują. Kryzys we włoskich bankach nie do końca został rozwiązany, a już wyłonił się problem nadmiernego deficytu budżetowego (2,4% PKB), który w ocenie ekspertów i tak jest mało realny do zachowania. Oceniają oni, że na koniec 2019 roku osiągnie poziom 3% PKB. Sama wysokość zaplanowanego deficytu mieści się w zakresie przyjętym przez traktaty. Gra idzie o redukcję zadłużenia.  W wartościach absolutnych ich zadłużenie jest najwyższe w UE, natomiast licząc dług jako procent PKB ustępują tylko Grecji. Komisja Europejska wyznaczyła termin na 22 października na dokonanie zmian w projekcie budżetu. Czasu jest więc bardzo mało, a z sygnałów płynących z rządu wynika, że takich zmian nie będzie. Skutki tych przepychanek znalazły odzwierciedlenie w rentownościach włoskich 10-cio latek, które są najwyższe od stycznia 2014 roku i na zamknięciu sesji osiągnęły poziom 3,678%, aby dzisiaj  dojść do 3,773%. To nie koniec włoskich niepewności. Pod koniec miesiąca agencje S&P i Moody’s ogłoszą ratingi i trudno oczekiwać pozytywnych wieści.

 

Kolejnym czynnikiem, który może zepchnąć giełdy na niższe poziomy jest europejska branża motoryzacyjna. Europejscy producenci samochodów u progu wyników za trzeci kwartał bieżącego roku są wyceniani najniżej od 2012 roku. Sezon wyników dla spółek z sektora motoryzacyjnego rozpocznie się 25 października od publikacji raportu Daimler AG.

 

Biorąc pod uwagę tylko te dwa czynniki, spróbujmy ocenić ich wpływ na rodzimą gospodarkę, a ta, przy niekorzystnych splotach wydarzeń, w szybkim czasie może znaleźć się w bardzo niekorzystnym otoczeniu. Nie bez znaczenia dla polskich aktywów jest czynnik polityczny. Obserwując jak polityka rządzącej partii jest postrzegana w Europie i USA, wynik samorządowych wyborów korzystny dla Prawa i Sprawiedliwości mógłby skutkować ewentualnym odpływem zagranicznego kapitału.

Odczyty makroekonomiczne bieżącego tygodnia z Polski mogą dawać pierwsze niepokojące sygnały o czekającym nas spowolnieniu. Trzeci kwartał zakończył się skokowym wzrostem deficytu budżetowego, a tradycyjnie końcówka roku powinna kontynuować ten trend. Deprecjacja PLN wobec głównych walut powoduje, że obsługa długu zagranicznego znacząco wzrośnie. Kolejne sygnały o możliwym spowolnieniu miały miejsce w odczytach danych makroekonomicznych publikowanych w tym tygodniu. Wyhamowała dynamika płac liczona r/r do poziomu 6,7% z oczekiwanych 7,1%. Przeciętne wynagrodzenie również spadło do 4779,1 PLN, wskaźnik dobrobytu wg BIEC również niżej (104,1). Najbardziej rozczarowała produkcja przemysłowa liczona r/r z 5% do 2,8% oraz produkcja montażowo-budowlana, która odnotowała spadek z 20% do 16,4%. 

 

Dzisiejszy odczyt sprzedaży detalicznej dołącza do negatywnych sygnałów. Sprzedaż r/r z  sierpniowego wyniku na poziomie 9%, we wrześniu odnotowała wzrost już tylko o 5,6%, a sprzedaż m/m spadła z 0,9% do -3,4%. 

 

Rozczarował PKB z Chin za trzeci kwartał. Zarówno odczyty k/k spadły z 1,8% do 1,6%, jak i r/r z  6,7% do 6,5%. Również produkcja przemysłowa dostała zadyszki. Opublikowane 5,8% z poprzednich 6,1%, przy oczekiwanych 6% liczona r/r. 

Dzisiaj uwaga inwestorów skupiona będzie na dolarze kanadyjskim. Poznamy inflację CPI oraz sprzedaż detaliczną ogółem i sprzedaż detaliczną w wyłączeniem samochodów, a o godz. 16:00  z USA sprzedaż domów na rynku wtórnym .

Od kilku dni bacznie przyglądamy się cenom złota.  Złoto po pokonaniu długo bronionego oporu na 1213 USD za uncję i korekcie, przetestowało strefę 1212 - 1213 USD, która stała się wsparciem dla kupujących. Kruszec handlowany jest powyżej wsparcia na 1220 USD.

 

Przebieg wczorajszej sesji na światowych parkietach akcyjnych pokazał determinację niedźwiedzi. Ewentualne dzisiejsze odreagowanie  (o ile nastąpi) solidnych tygodniowych spadków, należałoby odebrać jako realizacje zysków tych inwestorów, którzy przyjmują tygodniowy horyzont inwestycyjny i zamykają swoje pozycje przed weekendem. 

 

Wczoraj inwestorzy z nad Wisły nie obrali żadnego kierunku kończąc notowania grudniowych kontraktów na WIG20 na poziomie otwarcia i na tym samym poziomie rozpoczynamy dzisiejszy handel. Niestety to byłoby na tyle z pomyślnych wieści z Książęcej. Po godzinie handlu kontrakt na WIG20 traci 0,82%. Technicznie, ostatnie dni wyznaczyły dwa ważne miejsca. Bardzo silny opór na 2237 i wsparcie na 2147 punktów.  Wczoraj byliśmy pośrodku tego zakresu, aby dzisiaj objąć kierunek do wsparcia. Statystyka początku sesji: siedemnaście spółek traci, a tylko trzy na symbolicznym plusie, a wśród nich  mBank (0,25%),  CD Projekt (1,99%) i Eurocash (0,22%). Na przeciwnym biegunie KGHM (-0,71%), Lotos (-1,45%), PGE(-1,28%)

 

GBPPLN – Po dotarciu do oporu na 4,9500, kurs odnotował lekkie odbicie. Wsparcie na 4,8500.  Aktualnie handlowany jest po 4,8950.

 

USDPLN – Cena zareagowała na oporze 3,7770 i zatrzymała się na wsparciu na 3,700. Po odbiciu para handlowana jest po 3,7600.

 

EURPLN – Pozostaje w konsolidacji 4,2650-4,3200, a po odbiciu od 4,2800 umacnia się i aktualnie para handlowana jest po 4,3050.

 

CHFPLN – Pozostaje stabilny w konsolidacji pomiędzy 3,7400 a 3,8000.

 

JPYPLN – Po odbiciu od 31,100 kontynuuje marsz na południe do najbliższego wsparcia na 28,80.

 

Poprzedni artykuł>