Czego można spodziewać się po dzisiejszym posiedzeniu EBC?.    
Długo wyczekiwane wydarzenie, jakim będzie opublikowanie minutek z posiedzenie banku i późniejsza konferencja Mario Draghiego, będzie wyznacznikiem decyzji inwestorów zarówno giełdowych jak i sentymentu do wspólnej waluty. Czego można oczekiwać? Znaczna część graczy już wyceniła gołębi przekaz i dzisiejsze ewentualne cięcie kosztu pieniądza, osłabiając euro. Z drugiej strony inwestorzy giełdowi chyba zbyt pochopnie wierzą bankom centralnym, że tani pieniądz będzie napędzał europejskie giełdy, zupełnie ignorując wczorajsze fatalne dane o kondycji przemysłu w Eurolandzie. Znacząca część analityków twierdzi, że na dzisiejszym posiedzeniu Rada Prezesów nie zdecyduje się na ten krok, a decyzje podjęte będą dopiero we wrześniu. Podobnie może być z programem luzowania monetarnego, a dzisiaj poznamy tylko część szczegółów takiego kroku. Sprawdziła się wczoraj stara zasada panująca wśród spekulantów giełdowych, że im gorzej tym lepiej i tylko to przemawia za wzrostami na niemieckiej giełdzie. 


Powróćmy na chwilę do wczorajszych niemieckich PMI. Słowo „słabe” nie oddaje w pełni stanu faktycznego, a bardziej pasującym jest określenie, jako dramatyczne. Odczyt 43,1 pkt. to najniższy wynik od siedmiu lat. Przypomnijmy, że odczyt 43,0 miał miejsce w sierpniu 2012 r., czyli jest to sam środek kryzysu zadłużenia w Eurolandzie. Czy już niemiecki przemysł dotarł do dna? Wystarczy spadek o 0,2 pkt. a znajdziemy się w 2008 roku, w czasie, kiedy to niemiecki przemysł leczył rany po kryzysie finansowym. Co ważne globalne spowolnienie sprawiło, że zamówienia eksportowe spadły do najniższego poziomu od 10 lat. Jak na razie nie widać światełka w tunelu, a ślepa wiara w cudowne działanie taniego pieniądza w krótkim czasie może wstrząsnąć europejskimi giełdami. Niestety to nie koniec złych wieści. Przemysłowy PMI w całej strefie euro spadł z 47,7 do 46,4.


Trudna sytuacja za Odrą będzie miała niemały wpływ na kondycję polskich przedsiębiorstw, których gro kooperuje z niemieckimi partnerami, a tak na prawdę są uzależnienie od zamówień płynących z największej gospodarki Europy. Można postawić tezą, że druga połowa roku nie rysuje się w jaskrawych barwach. Spadek aktywności w krajowym przemyśle już jest efektem technicznej niemieckiej recesji. Ostatnie fatalne dane o krajowej produkcji przemysłowo-budowlanej oraz spadku dynamiki sprzedaży detalicznej rodzi spore obawy o utrzymanie dynamiki PKB na poziomie przyjętym przez NBP, a rosnące zadłużenie grozi znacznym przekroczeniem poziomu 50% w stosunku do PKB.  


Gracze na Wall Street podobnie jak w Europie, wierzą w zbawczą moc taniego pieniądza. Tamtejsze indeksy w dalszym ciągu mogą być napędzane oczekiwanym cięciem stóp procentowych przez Fed w przyszłym miesiącu. Jak są to kruche podwaliny można było zaobserwować podczas wczorajszej sesji. S&P500 i Nasdaq znalazły się nad kreską zyskując odpowiednio 0,47%, 0,85%, a Russell2000 wyskoczył o 1,64%. Jednak wystarczyło, że Boeing i Caterpillar pokazały słabe wyniki za II kwartał, a DJIA zanurkował o 0,29%.


Wczorajszy raport EIA o spadku zapasów ropy o 10,8 mln baryłek nie spowodował wzrostów cen surowca, a wręcz go przecenił do 55,2 USD. Głównym winowajcą takiego stany rzeczy był huragan Barry, który zaburzył dostawy z Zatoki Meksykańskiej, zatem spadek zapasów był do przewidzenia. Zapasy benzyny i destylatów nie uległy znaczącym zmianom w porównaniu do poprzedniego tygodnia. 


Dzisiejsza sesja w rejonie Azji i Pacyfiku. Nikkei zyskał 0,41%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,54%), Szanghaj (0,64%), Singapur (0,05%). Indeks szerokiego rynku Asia Dow nad kreską 0,41%.


Wczorajsza sesja nad Wisłą przeszła bez historii. Przez cały czas notowań poruszaliśmy się w wąskim przedziale wahań, a zamknięcie wypadło na poziomie otwarcia, co przyniosło kosmetyczną zmianę na indeksie blue chipów, która wyniosła -0,02%. Warszawskim bykom ciągle brakuje determinacji w zaatakowaniu szczytu z 1 lipca.  


Handel na GPW rozpoczął się luką wzrostową, aby po chwili WIG20 powrócił na poziom wczorajszego zamknięcia. WIG20fut traci 0,02% i na większą zmienność być może trzeba będzie poczekać do godzin popołudniowych. 

 
Na rynku PLN rysuje się słabość rodzimej waluty, co zbiegło się z odbiciem od tygodniowych poziomów wsparć. Jedynie wspólna waluta pozostaje słaba w stosunku do PLN przed posiedzeniem EBC.


GBPPLN – Para na fali ostatnich spadków została powstrzymana w okolicach 4,70. Reakcja popytowa na tym poziomie umacnia funta, który wspina się nieznacznie powyżej 4,77.

EURPLN – od kilku dni para skutecznie broni się w okolicach poziomu 4,24-4,25 przed dalszymi spadkami.

USDPLN – Para po obronie poziomu 3,75 i pokonaniu oporu na 3,80 osiąga 3,82.

CHFPLN – kurs pokonał szczyt z 7 września ubiegłego roku na poziomie 3,8642. Celem dla kupujących jest pierwszy poziom 3,8916.

PLNJPY – sufit na poziomie 29,70 został utrzymany. Wsparcie jest na 28,00. Para handlowana jest w okolicach wsparcia.

 

Poprzedni artykuł >