Przy kompletnie pustym kalendarium makroekonomicznym, jedynym wydarzenie godnym uwagi będzie raport Departamentu Energii o tygodniowej zmienia zapasów ropy, benzyny i destylatów. Wczorajszy raport API wskazał na wzrost o 2 mln baryłek, przy oczekiwanym spadku o 3,4 mln baryłek. Przyjrzyjmy się jeszcze wstępnym danym za maj o produkcji przemysłowej u naszych zachodnich sąsiadów. Według opublikowanych danych niemiecka produkcja przemysłowa wzrosła w maju o 7,8 proc., dużo poniżej oczekiwań na poziomie 10 proc., z mniejszym niż oczekiwano wzrostem zamówień w przemyśle. Ujemną dynamikę produkcji przemysłowej w Niemczech obserwujemy już od połowy 2018 roku, szczyt spadku produkcji przypadł na kwiecień, kiedy to praktycznie zamknięto gospodarkę. Ciągle trudna sytuacja panuje w budownictwie. Gdyby nie ten sektor, to produkcja w maju osiągnęłaby wzrost o 9,7 proc. bardzo zbliżony do mediany oczekiwań.  
Poniedziałkowe wzrosty na globalnych parkietach, na fali optymizmu płynącego z Chin w dniu wczorajszym albo zostały wymazane albo w dużej części skorygowane. Już wczoraj poza giełdami w Szanghaju i Shenzhen na większości parkietach dominowała czerwień, która przeniosła się na spadkową sesję w Europie. W regularnych godzinach handlu indeksy w Londynie i Madrycie straciły około 1,5 proc. Frankfurt spadł o 0,93 proc., a Paryż o 0,74 proc. O utrzymanie się na poziomie odniesienia walczyli tylko włoscy inwestorzy i tutaj odnotowano najmniejsze cofnięcie, bo tylko o 0,10 proc. 
W atmosferze realizacji zysków z początku tygodnia odbywał się handel na amerykańskich akcjach. Najwięcej szans na odtrąbienie sukcesu miał technologiczny Nasdaq, który jako jedyny przez większość czasu przebywał po zielonej stronie rynku. Nastroje wśród inwestorów osłabiło wezwanie ze strony Białego Domu do ograniczenia kolejnego pakietu stymulacyjnego do maksymalnie 1 bln dolarów. Oliwy do ognia dolało dzisiaj kilku przedstawicieli Rezerwy Federalnej, którzy przestrzegali przed trudnościami, jakie czekają gospodarkę w związku z rosnącą liczbą zakażeń. To wszystko w chwili, kiedy ilość przypadków zachorowań zbliża się do 3 mln. Szpitale w Arizonie, Kalifornii i Teksasie sygnalizują, że zaczyna brakować miejsc. To w zasadzie przesądziło w ostatnie dwie godziny handlu atak podaży. Ostatecznie Dow Jones, S&P500 i Nasdaq Composite zakończyły dzień spadkami odpowiednio o 1,58%, 1,08% i 0,86%. Obrót na NYSE wyniósł 4,737 mld USD, a na giełdzie Nasdaq 4,492 proc. W niełaskę powróciły spółki z sektorów finansowego i energetycznego i to te sektory z S&P500 straciły najwięcej.  
Poza Shenzhen i Szanghajem, które kolejny dzień zyskują  po artykułach w państwowych mediach zachęcających do kupna akcji, pozostałe rynki azjatyckie są w mieszanych nastrojach. Giełda w Tokio traci 0,78 proc., australijski S&P/ASX200 spada o 1,40 proc., a południowokoreański KOSPI na minusie 0,23 proc. Na pozostałych giełdach regionu: Hong Kong (0,45%), Szanghaj (1,82%), Singapur (0,18%), Tajwan (0,76%), Indonezja (1,30%). Indyjski Sensex spada o 0,18%. Indeks Asia Dow, skupiający największe firmy regionu, pod kreską 0,49%.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą, tak można podsumować wczorajszą sesję przy Książęcej. Kiedy w poniedziałek wszystkie główne światowe indeksy rosły, nasze blue chipy od samego startu nie potrafiły wspiąć się na wyższe poziomy, marnując szanse na wybicie szczytu z 8 marca. Nic zatem dziwnego, że widząc słabość byków, wczorajsza sesja w większości upłynęła w realizacji zysków, oddając pola stronie podażowej. Handlowi na GPW towarzyszył obrót, który na szerokim rynku wyniósł 811 mln złotych. Z tego na blue chipy przypadło 536 mln PLN. Indeks WIG spadł o 0,98 proc., podobnej wielkości zmiana wartości indeksu przypadła w udziale indeksowi spółek o największej kapitalizacji. WIG20 otworzył się poniżej wartości odniesienia, a samo otwarcie na 1816,46 było najwyższą wartością dnia. Po niespełna godzinie, dynamicznym ruchem niedźwiedzie zepchnęły indeks na dzienne minimum na  poziom 1794,61 pkt. Od tego momentu byki próbowały odrobić straty, ale efekt ich działań był mizerny. Zamknięcie nastąpiło w na poziomie 1800,93 punktów, co oznacza spadek WIG20 o 0,97 proc. WIG20fut. zakończył handel przeceną o 0,83 proc., a WIG20usd stracił najwięcej, bo 1,33 proc. Inwestujący w mWIG40 mogą czuć się sfrustrowani. Kolejny już raz próba pokonania oporu w okolicach 3600 punktów spaliła na panewce. mWIG40 stracił 1,56 proc., o pół procenta więcej niż zyskał na fali poniedziałkowych wzrostów. Tylko najmniejsze spółki z sWIG80 mogły pochwalić się wzrostem o 0,31 proc. W gronie blue chipów tylko JSW, Dino i PGNIG zakończyły dzień niewielkimi zyskami. KGHM nie zmienił ceny, a 16 innych firm przyniosło posiadaczom ich akcji stratę. Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze akcji CCC, Orange i Play. Walory te straciły 3,24%), 2,89% i 2,83%. 
WIG20fut otwiera się luka spadkową. W początkowej fazie handlu indeks traci 0,77 proc. 
Kurs złotego pozostaje stabilny. 
GBPPLN –  lokalne wsparcie znajduje się na 4,84. Najbliższy opór jest na poziomie 5,12
EURPLN – cena jest nad wsparciem na poziomie 4,3650. Opór jest na poziomie 4,57. 
USDPLN –  para w konsolidacji z krótkoterminowym wsparciem na 3,8840. 
CHFPLN – najbliższe wsparcie jest na 4,10. Opór jest na poziomie 4,34. 
PLNJPY – opór usytuowany jest na 28,37. Wsparcie jest na poziomie 25,88.