Biuro Informacji Kredytowej poinformowało, że w lipcu wniesiono wniosków o kredyty na zakup mieszkania na kwotę wyższą o 23,6% niż rok temu. Wydaje się jednocześnie, że nie musi być to szczyt możliwości rynku mieszkaniowego, ponieważ ruszył właśnie nowy program Mieszkanie Dla Młodych (od dziś, 8 sierpnia, można składać wnioski), który powinien dodatkowo przyspieszyć składanie wniosków w sierpniu. 

 

BIK wskazał również, że kredytobiorcy starają się o kredyty o wyższych wartościach, względem roku wcześniej, średnio wniosek opiewa na kwotę wyższą o 6,5%. Rynek nieruchomości jest jednym z głównych miejsc, gdzie widać pozytywne oczekiwania względem przyszłości. Decydując się na zakup mieszkania i obarczając się kredytem na kilkadziesiąt lat, każdy kredytobiorca wpierw ocenia, czy rozwój gospodarczy i szanse na wysokie zarobi pozwalają na spłatę tego kredytu. Zatem dane te potwierdzają stabilną sytuację na rynku pracy i pozytywne oczekiwania konsumentów względem przyszłości. 

 

Może być to zatem kolejny dobry rok dla deweloperów. W tym roku indeks WIG-NIERUCHOMOŚCI wzrósł o ponad 13%. Wciąż jednak jest bardzo daleko do poziomów notowanych w 2007 roku. Podobnie zachowuje się indeks WIG-BUDOWNICTWO, który od stycznia wzrósł o 14,5%. 

 

Od pewnego czasu sektor energetyczny nie schodzi  z ust dzienników i portali gospodarczych. Tym razem na afiszu jest powrót do pomysłu budowy elektrowni jądrowej. Wielokrotnie już podnoszony temat, kilkukrotnie zaniechany, ostatnio PGE miało się taką budową zająć. Problem cały czas polega w sumie na jednym i tym samym Polsce jako tako nie zależy na budowie elektrowni jądrowej, która wzbudza negatywne emocje, jest bardzo kosztowna i pierwszy prąd da dopiero za 10 lat. 

 

Tym razem jednak wydaje się, że pomysł może zostać przeforsowany z dwóch powodów. Po pierwsze, wymogi UE na temat emisji spalin powodują, że brak innego źródła od węgla będzie nas drogo kosztować. Stawianie pól wiatrowych lub innej odnawialnego źródła energii jest również drogi, a temat elektrowni jądrowej może spowodować dodatkowy pozytywny czynnik. Pojawił się on wraz z komentarzem ministra energii, Tchórzewskiego jakoby budowała miała być wykonana w 100% z własnych zasobów. Chodzi głównie o know-how, które do tej pory miało być sprowadzone z Francji lub Chin. 

 

Czynnik ten może być decydujący, ponieważ wsparcie polskiego środowiska naukowego po przez wzniesienie tak ogromnego projektu jakim jest elektrownia jądrowa, a następnie zbudowanie ich z własnych środków, za pomocą własnych, polskich firm, byłoby dostatecznie dużym przedsięwzięciem dla Polski, by pozytywny efekt obiegu pieniądza odbił się na całej gospodarce.

 

W długim terminie, uzyskana dywersyfikacja uniezależniłaby nas od złóż węgla, które ostatecznie się skończą, a już teraz rośnie jednostkowy koszt wydobycia tony węgla. Nasze pokłady znajdują się coraz głębiej (za wyjątkiem pokładów Bogdanki).

 

Sektor energetyczny dziś jest lekko pod kreską, jednak nie jest to nic dziwnego, ponieważ od stycznia dał już zarobić 33%, co jest efektem niskiej bazy. Minimum w sektorze zostało ustanowione w listopadzie 2016 roku

 

Generalnie GPW dziś jest na lekkim plusie, a WIG20 próbuje przeforsować 2400 punktów. Wsparcie aktualnie znajduje się na 2330 punktów. Na rynku walutowym panuje spokój, prawdopodobnie dopiero dane z amerykańskiej gospodarki pod koniec tygodnia ruszą notowaniami walut. Polski złoty wyhamował swoje wzrosty na silnych poziomach, zwłaszcza na USDPLN i CHFPLN. 

 

CHFPLN dotarł w rejony do wcześniej wyznaczonego wsparcia na poziomie 3,6800, który  jest miejscem, gdzie w 2011 roku rynek silnie walczył o wzrosty i ostatecznie poległ, by w styczniu 2015 roku, podczas słynnego uwolnienia franka wybić te poziomy i dojść aż do 4,5500. Nie bez powodu zatem ten poziom może być silnie broniony. Najbliższy opór znajduje się na poziomie 3,7300 - 3,7350, a następnie na 3,8000. Zwłaszcza ten drugi poziom jest niezwykle ważny, ponieważ przez długi czas stanowił dolne ograniczenie konsolidacji. 

 

USDPLN także znajduje się w rejonach ważnych poziomów na 3,5500, choć w tym przypadku zabrakło precyzji i rynek w piątek odbił nieco wcześniej, ponieważ od 3,5660. Nie mniej jednak, podobnie jak w przypadku CHFPLN, miejsca gdzie znajduje się USDPLN historycznie był wielokrotnie odpowiedzialny za tworzenie szczytów lub den. Najbliższy opór zlokalizowany jest na 3,6600, a następnie na 3,7000. 

 

EURPLN utrzymuje się wciąż powyżej 4,2400, pomimo spadku EURUSD. Tutaj jednak warto pamiętać, że za spadkami na głównej parze walutowej stoi głównie dolar, a nie euro, które swoją wartość utrzymuje względem innych walut na wysokim poziomie. Najbliższy opór znajduje się na 4,2750 - 4,2820, po jego wybiciu można oczekiwać dotarcia do 4,3200. Jest to jedyna para walutowa z omawianych z polskim złotym, która nie trwa już w trendzie spadkowym, ponieważ już w czerwcu nastąpiło wybicie poziomu 4,2400 w górę.

 

GBPPLN po decyzji Banku Anglii wybił z wąskiej konsolidacji w dół docierając do podwójnego dna na poziomie 4,6850. Wybicie tego poziomu powinno przynieść dynamiczny ruch do 4,6500 i niżej. Jedynie powrót ponad 4,8000 może przynieść większe odreagowanie.

 

Ciekawą sytuacją jest to, że systematycznie od początku roku maleją rezerwy walutowe NBP, wydaje się że nasz bank centralny wykorzystuje dobrą wycenę polskiego złotego do zmniejszenia swojej ekspozycji na inne waluty, która zwiększyła się w 2016 roku o 100 mld zł. NBP na przestrzeni ostatnich lat utrzymywało rezerwy w okolicach 300 - 350 mld zł. Na koniec grudnia 2016 roku było to 478 mld zł, a na koniec lipca br. 398 mld.