Zgodnie z przewidywaniami, po wzroście płac w marcu większym od oczekiwań, pozytywnie zaskoczyły dane dotyczące sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w Polsce.

Produkcja wzrosła r/r aż o 11,1% (oczekiwano 7,15%), a najbardziej zaskoczyła branża budowlano-montażowa, która wzrosła o 17,2% (oczekiwano -0,5%).  Dane te potwierdzają dobre wyniki branży deweloperskiej, która notuje rekordowe sprzedaże nowych mieszkań i oczekuje utrzymania się dobrej passy w kolejnych latach. Polnord dla przykładu sprzedał 335 lokali w pierwszym kwartale, co jest 21% wzrostem względem roku wcześniej.

Analitycy spodziewają się dalszego wzrostu popytu, którego wysoki poziom utrzymywany jest ze względu na wciąż niskie stopy procentowe w Polsce. Działa to stymulująco w dwojaki sposób. Po pierwsze, kredyty hipoteczne są tanie, a dodatkowe programy rządowe (MDM kończy w tym roku swoją działalność i zastępuje go Mieszkanie+) zachęcają ludzi do sięgania po preferencyjne kredyty, dopóki są dostępne. Drugi czynnik, to atrakcyjność inwestycyjna nieruchomości.

Sprzedaż detaliczna r/r wzrosła 9,7% względem oczekiwanych 8,2%. Dane te jednak nie wpłynęły na umocnienie się polskiego złotego, który traci na wartości ze względu na ryzyko polityczne w Europie. Pamiętać należy, że w ten weekend odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji. Będzie to swego rodzaju sprawdzian dla eurosceptyków. Rynki są mocno podatne na informacje napływające z Francji. Głównie euro oraz indeksy największych państw europejskich - DAX30, CAC40 i ITA40.

Po wczorajszym mocnym wzroście na indeksie francuskim, dziś notowany jest ponownie na wsparciu na poziomie 4970 punktów. Podobnie DAX, który testuje wsparcie na 12 000 punktach. Rozstrzygnięcia impasu można spodziewać się po weekendzie, chyba że będzie bardzo równy podział głosów między kandydatami.

GPW w całym zamieszaniu politycznym wygląda i zachowuje się dobrze. Dziś podjęto próby ataku na 2300 punktów, póki co nieudaną. Jednak w obliczu wahań na parkiecie europejskim trudno oczekiwać pokonania takiego oporu. Nie mniej jednak wciąż jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Dobre dane z gospodarki, odporność inwestorów na negatywne informacje oraz stabilny polski złoty powinny doprowadzić do ostatecznego wybicia i obrania kierunku na 2540 punktów.

USDPLN zbliża się ponownie do poziomu 4 zł, ewentualne jego przebicie powinno przynieść umocnienie do 4,05. GBPPLN dociera do wskazywanej strefy 5,11- 5,13, która może zatrzymać wzrosty i dać początek głębszej korekcie.

EURPLN jest pod presją wyborów i wciąż stoi w konsolidacji podobnie jak CHFPLN. Na tych parach będzie prawdopodobnie największa zmienność w poniedziałek na otwarciu rynków, gdy będą już znane wstępne wyniki wyborów.

Ze względu na wybory koniecznie należy pamiętać, że w takich okresach pojawia się większa zmienność oraz większe spready. Dobrze jest przed rozpoczęciem weekendu dostosować wielkości pozycji, tak by zabezpieczenie było na odpowiednim poziomie.