Un graphique du marché des devises.

Po wczorajszej, oczekiwanej obniżce stóp procentowych przez amerykańską Fed i braku ruchu ze stronu Banku Japonii, kolejne banki centralne będą dziś w centrum uwagi inwestorów. Dziś na koniec dnia inwestorzy walutowi będą już znać stanowiska decydentów z Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, RPA, Norwegii, Tajwanu i Indonezji. Tymczasem złoty pozostaje słaby mimo spokojnej sytuacji na rynkach globalnych.

 

Na razie rynek uznał wczorajszą decyzję Rezerwy Federalnej USA (Fed) za „jastrzębią obniżkę”. Z jednej strony spełniły się przypuszczenia większości analityków dotyczące samego faktu cięcia stóp, ale jednocześnie Jerome Powell wskazał, że wyważone ruchy w kwestiach polityki pieniężnej powinny być wystarczające do utrzymania rozwoju amerykańskiej gospodarki. Takie stanowisko to sygnał do rynków finansowych i polityków, że Fed nie widzi nadciągającej, poważnej recesji lub jest jej na tyle niepewny, że nie widzi potrzeby zdecydowanych działań wyprzedzających. W efekcie, pomimo chwilowych zawirowań na rynkach akcji i EUR/USD, dla wielu aktywów sesja na rynku amerykańskim skończyła się mniej więcej w tym samym miejscu, gdzie się zaczęła.

 

Rynki długu i walut przeraziła jednak inna kwestia. Płynność na rynku dolara i obligacji drastycznie spadła. Fed musiał reagować i zwiększyć skalę dostępnego, krótkoterminowego finansowania. „Awaria” płynności na taką skalę wystąpiła pierwszy raz od 2008 r. Rynek znalazł potencjalne, krótkoterminowe powody tej sytuacji, ale jeżeli sytuacja będzie się powtarzać, może to wywołać „alarm” dotyczący amerykańskiego systemu finansowego.

 

Tymczasem złoty nie rozpieszcza inwestorów. Indeks naszej waluty konsoliduje się w obrębie notowań z ostatnich 8 dni Nie jest to dobra informacja, biorąc pod uwagę spadki PLN, które miały miejsce od początku lipca. Widać, że inwestorzy nie chcą mieć złotego w swoich portfelach. Wizja skokowego wzrostu inflacji w styczniu 2020 r., czyli po odmrożeniu cen energii, odstrasza od PLN. Trzeba podkreślić, że dzieje się to w sytuacji generalnego spokoju na rynkach finansowych. Amerykański S&P500 doszedł do poprzedniego szczytu. Gdyby inwestorzy uznali, że w tym miejscu warto zredukować pozycje, a na rynku zapanowałaby niepewność, mogłoby to doprowadzić do kolejnej fali wyprzedaży złotego. Na USD/PLN wyjście powyżej 3,95 może doprowadzić do szybkiego wzrostu kursu w okolice 4,00. Podobnie przebicie przez EUR/PLN 4,36 może być katalizatorem do skoku w stronę 4,40.

 

W kontekście różnicy pomiędzy wartością stóp procentowych a inflacją warto sprawdzać notowania węgierskiego forinta. EUR/HUF zanotował we wtorek historyczne maksimum, a notowania USD/HUF powoli kierują się w stronę szczytu sprzed prawie 20 lat. Forint traci również do złotego, choć po wtorkowym, historycznym szczycie PLN/HUF wczoraj rynek mocno się korygował.

 

Spośród walut mniej śledzonych przez inwestorów w Polsce warto odnotować spadek australijskiego dolara, który miał miejsce dzisiaj w nocy. Przełożył się on istotnie na kurs AUD/PLN, a powodem były kiepskie informacje z rynku pracy.

 

Z danych rynkowych najważniejsze dla złotego będą dzisiaj raporty dotyczące poziomu inflacji PPI oraz dynamiki produkcji przemysłowej. Ponadto zawirowania na rynkach mogą wywołać publikacje poziomu sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii oraz informacje z USA w kwestii wniosków o zasiłki dla bezrobotnych i sprzedaży domów na rynku wtórnym.

 

Poprzedni komentarz>