Podsumowując pierwsze półrocze tego roku na światowych giełdach nie można jednoznacznie stwierdzić, czy było ono udane czy może pechowe dla światowych inwestorów. Byliśmy bowiem świadkami zarówno imponujących marszów na północ, jak i potężnych fal przeceny. Jednak najlepiej, jako ogół, poradziły sobie indeksy zza oceanu. Absolutnym liderem wzrostów okazał się argentyński Merval, który w przeciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku zyskał zawrotne 29,4%. Barierę dwudziestoprocentowego wzrostu przekroczyły jeszcze dwa amerykańskie indeksy. Pierwszym z nich był Dow Jones Utility Average, a drugim brazylijska Bovespa. Zyskały one odpowiednio 23,9% oraz 20,5%. Niestety jednak i w tej części świata przytrafiły się spadki wartości, choć warto zauważyć, że z punktu widzenia półrocznego okresu dość symboliczne. Pechowcami były NASDAQ Composite oraz NASDAQ 100, które zostały przecenione kolejno o 2,89% i 3,39%. Na Starym Kontynencie rozrzut pozytywnych i negatywnych wyników był już znacznie większy. Zdecydowanym liderem okazał się rosyjski RTS, który w omawianym okresie zyskał aż 23,3%. Za nim znalazły się kolejno węgierski BUX, estoński OMX Tallin oraz turecki XU 100, które zyskały odpowiednio 10,1%, 9,19% oraz 8,68%. Na drugim końcu stawki znalazły się z kolei włoski FTSE MIB, portugalski PSI 20, czeski PX, grecki ATHEX Composite, hiszpański IBEX 35 oraz niemiecki TecDax. Poleciały one na południe o odpowiednio 23,92%, 15,48%, 13,79%, 13,72%, 13,36% oraz 11,48%. W przypadku pozostałych głównych światowych indeksów, to Chińczycy i Japończycy z pewnością nie mogą zaliczyć pierwszego półrocza do udanych. Chińskie Shanghai B-Share oraz Shanghai Composite straciły kolejno 18,61% i 17,14%, a japoński Nikkei 225 17,61%. Przyzwoity wzrost zanotował natomiast filipiński PSEI, który podskoczył o 12,6%